Rozdział 9
Podbiegłam do zapłakanej Emmy.
-Co się stało?!- zapytałam.
-Oni chcieli mnie nastraszyć udając, że chcą mnie zgwałcić... To miała być taka dogrywka, za to, że ja ich nastraszyłam...- powiedziała i się mocniej rozpłakała, a Ross podszedł do Rikera i przywalił mu z pięści, po czym podszedł do Emmy, próbował ją uspokoić, objął ją ramieniem zaczęli iść w stronę wyjścia z plaży. WTF?!
-Co. To. Było?- wyjąkał Rocky.
-Nie wiem. Riker nic ci, nie jest?- zapytałam.
-Nie.
-Dlaczego udawaliście, że chcecie ją zgwałcić?!
-Bo my tylko chcieliśmy ją nastraszyć...- odparł Ell.
-Jedziemy do domu - powiedziałam i wszyscy poszliśmy do auta Rikera. Po chwili byliśmy w pizzeri, bo chłopaki chcieli jechać na pizze.
~Oczami Rossa~
Jak oni mogli to zrobić?! No jak?! Przecież Emma to przeżywa bardziej, bo ją ktoś zgwałcił już kiedyś. Szliśmy właśnie na pieszo do domu. Ja cały czas próbowałem uspokoić Em. Nie mogę patrzeć jak płacze.
-Skarbie. Już nie płacz - mówiłem jakby to było takie proste -jesteśmy - odparłem po chwili gdy doszliśmy do mnie do domu. Weszliśmy do środka, a tam nikogo nie było. Rodzice pewnie gdzieś pojechali, ale nie wiem gdzie reszta. Poszliśmy do mojego pokoju, gdzie położyłem się z Emmą na łóżku. Dziewczyna wtuliła się we mnie i dalej płakała. Przytuliłem ją. Jak ona płacze to mi też się chce płakać.
-Skarbie, proszę nie płacz już, bo mi się chce płakać - powiedziałem zgodnie z prawdą. Po paru minutach do mojego pokoju weszła cała zaginiona zgraja, bez rodziców of course.
-Czego debile?! - Krzyknąłem.
-Ross! Nie przesadzaj to był zwykły żart! Nie moja wina, że ona to tak przeżywa! Emma zachowujesz się jak jakieś dziecko które nie dostało lizaka! Chcesz tylko żebyśmy się nad tobą użalali! - Wydarł się Rocky. Przegiął! Emma wstała i wyszła.
-Nie musicie się nade mną użalać. Już mnie więcej nie zobaczycie. Macie jeden problem z głowy. To koniec Ross - rzuciła na odchodne, a mnie zamurowało. Przez moje popieprzone rodzeństwo już może jej nigdy nie zobaczę. Wygoniłem ich z pokoju i rzuciłem się z płaczem na łóżko. Nie wierzę, że ją straciłem! To nie może być prawda! Usłyszałem, że ktoś wchodzi do mojego pokoju, odwróciłem się i zobaczyłem mamę.
-Co się stało Rossy? - spytała.
-Zerwała ze mną przez moje cudne rodzeństwo. Tylko Ryland i Rydel są niewinni.
-A co zrobili?
-Nastraszyli ją, że chcą ją zgwałcić. Rocky powiedział, że Emma chce abyśmy się nad nią użalali. Ona powiedziała, że zniknie z naszego życia i zerwała ze mną.
-Jedź do niej.
-Serio mogę?!
-Jasne.
-Dziękuję ci! Jesteś najlepsza!- Krzyknąłem i przytuliłem mamę, po czym wybiegłem z domu i zadzwoniłem po taksówkę. Podałem taksówkarzowi adres i po paru minutach byliśmy na miejscu. Wybiegłem z taksówki wcześniej płacąc. Sprintem pobiegłem do jej apartamentu. Zastałem tam Emmę skuloną w fotelu całą zapłakaną.
-Emma!
-Ross... Co ty tu robisz? - wyszlochała.
-Przyjechałem do ciebie. Emmo... Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie - powiedziałem. Widziałem, że jej mama patrzy na nas z kuchni.
-Zostaniesz znów moją dziewczyną?
-Ross... Ja... Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Co ci szkodzi zaryzykować?
-Masz rację. Tak zostanę twoją dziewczyną.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę - powiedziałem i wpiłem się w jej usta.
-Ekhem... Idę właśnie do was na obiad Ross. Podwieźć cię? - spytała mama Emmy.
-Jeśli to nie problem. Emma nie idziesz do nas?
-Nikt mnie nie zapraszał.
-To w takim razie ja cię zapraszam. To jak? Pójdziesz?
-Jeśli to nie problem.
-Nie przedrzeźniaj mnie!
-Niech ci będzie. To jedziemy? - spytała, a jej mama tylko skinęła głową i poszliśmy do samochodu.
~Oczami Emmy~
Muszę powiedzieć to Rossowi, ale nie chcę go martwić. Ostatnio zasłabłam i dzisiaj także. Muszę iść do lekarza. Zaraz do jakiegoś zadzwonię. Dojechaliśmy do jego domu i wysiedliśmy z samochodu. Po wejściu do domu Lynchów wszyscy się na mnie zaczęli gapić. Ja powiedziałam Rossowi, że zaraz przyjdę i poszłam na górę zadzwonić do lekarza.
Rozmowa telefoniczna (J-ja, D-doktor)
D- Halo?
J- Dzień dobry.
D- Emma?
J- Daniel? Co ty robisz w L.A?
D- Przenieśli mnie. A ty?
J- Jestem na wakacjach. Słuchaj. Mogłabym się z tobą umówić? To wszystko wróciło.
D- Znów mdlejesz?
J- Tak.
D- Wymiotujesz?
J- Nie. Umówimy się jutro od rana?
D- Pewnie, akurat będę miał wolny gabinet.
J- Dziękuję ci. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz.
D- Dziękuję. To do jutra, bo mam pacjentów.
J- Jasne. Pa - po skończonej rozmowie zauważyłam Rocky'ego który właśnie wychodził z pokoju Rossa. Podszedł do mnie i załapał mnie mocno za ramię.
-W co ty grasz?! Jesteś jak każda! Liczą się dla ciebie tylko pieniądze i sława! Myślisz, że nikt, by się nie dowiedział, że zdradzasz Rossa?! Jesteś zwykłą dziwką i suką! - mówił szarpiąc mnie, a przy ostatnim zdaniu uderzył mnie z liścia. Znowu tego dnia płakałam, ale tym razem z bólu. Pobiegłam do pokoju Delly, gdzie na szczęście była. Zaraz jak wpadłam do jej pokoju podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało? To Ross cię tak uderzył?!
-Nie. Rocky...
-Dlaczego?
-Bo słyszał moją rozmowę przez telefon z moim lekarzem i stwierdził, że zdradzam Rossa.
-O Boże! A co ci się stało, że musiałaś zadzwonić do lekarza?
-Kiedyś przy najmniejszym wysiłku mdlałam, bo miałam astmę. Gdy mi przeszło ostatnio znów zaczęłam mdleć, dzisiaj zemdlałam jak wróciłam od was do domu. Chciałam się z nim umówić na wizytę.
-Matko. Narada rodzinna za 5 minut na dole! - wydarła się Rydel wychodząc na korytarz. Podeszła do mnie i zaprowadziła mnie na dół za rękę. Po chwili byli już wszyscy.
-To teraz powiedz wszystkim, że zdradzasz Rossa - powiedział Rocky.
-Ja nie zdradzam Rossa! - krzyknęłam ze łzami - idę się przewietrzyć - powiedziałam po chwili, bo zrobiło mi się duszno, ale nie doszłam za daleko, bo pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Później wróciłam do salonu.
-Ja nie zdradzam Rossa. Ja- Ja się umówiłam do lekarza na jutro Rocky!
-Serio?! To niech Ross pójdzie z tobą! - wykrzyknął brunet.
-Okej! Ross pójdziesz jutro ze mną do lekarza?
-Jasne skarbie. Co ci się stało w policzek? - spytał zmartwiony podchodząc do mnie i gładząc mnie po policzku.
-Rocky ją uderzył! - wykrzyknęła Rydel.
-C-c-co? Rocky, ty gnoju! Zajebię cię skurwysynie! - wydarł się Ross i rzucił się na Rocky'ego z pięściami. Zrobił mu porządną śliwę pod okiem i parę siniaków. Rozwalił mu także nos. Gdy zabrali Rossa od Rocky'ego ten podbiegł do mnie i mnie przytulił.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nie wiedziałem! Wiesz jak to brzmiało. Ta twoja rozmowa z lekarzem. Poniosło mnie. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz - powiedział tuląc mnie do siebie.
-Wybaczam.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Każdy człowiek popełnia błędy. Idź po apteczkę, bo zaraz się tutaj wykrwawisz.
-Jasne - powiedział i poszedł do łazienki. Podszedł do mnie Ross i zaprowadził za rękę do siebie do pokoju, po czym posadził mnie na łóżku i sam usiadł obok przytulając mnie.
-Czemu musisz iść do lekarza? - spytał zmartwiony, a ja powiedziałam mu to samo co Delly.
-A jak jesteś w ciąży z tym gościem?
-Nie, to niemożliwe, objawy ciąży są inne. Chyba... - ostatni wyraz szepnęłam.
-Powinnaś zrobić test ciążowy.
-Nie Ross... To bezsensu.
-Zrób go. Będziesz miała pewność, że nic ci nie jest.
-Jutro wszystko stwierdzi lekarz.
-Zostaniesz u mnie na noc?
-Skoro chcesz, ale śpię u Delly!
-Ej no! Jesteś moją dziewczyną, a nie jej!
-Skąd wiesz? Może jestem dziewczyną twojej siostry? - spytałam, a on spojrzał na mnie jak na nie powiem kogo - Żartuje! Jestem tylko twoja.
-No mam nadzieję. Kocham cię. Mówiłem ci to kiedyś?
-Parę razy się zdarzyło... Też cię kocham - powiedziałam, a blondyn wpił się w moje usta. Całował delikatnie, czule, ale też z pożądaniem. Jest idealny. Do pokoju weszło rodzeństwo Rossa i Ell.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać - burknął Riker. O co im chodzi?
-Czego? - spytał równie niemiłym tonem Ross.
-Słuchaj Emma! Pamiętaj! Możesz sobie być z Rossem skoro jest taki naiwny! My się nie damy tobie owinąć w okół palca! (nie wiedziałam jak to ująć, mam nadzieję, że się domyśleliście o co chodzi~ od aut.) Nie mieszaj się do naszego życia! Masz zakaz wstępu do tego domu! Myślisz, że jak ciągle będziesz płakać, to zmienisz podejście nas do siebie?! Płaczesz z każdego powodu! A jak chcieliśmy cię nastraszyć, myślałaś, że wszyscy będą się nad tobą użalać! To był żart, nawet Delly która jest wrażliwa by się tak nie poryczała i nie zrobiła takiej awantury! Wypierdalaj z naszego domu! - krzyknął Riker. Znowu płakałam. Ile można!? Ross mnie przytulił, gdy chciałam wyjść.
-Ross! Ona ma wyjść! - wydarł się Rocky.
-Nie! Wy stąd wyjdźcie! - odkrzyknął Ross, a ja pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam, po czym usiadłam w kąciku i skuliłam się płacząc.
~Oczami Rossa~
Oni coraz bardziej mnie wkurzają!
-Emma ma prawo się tak zachowywać po waszym 'żarciku'! - słyszałem, że Emma znów wymiotuje. Strasznie się o nią martwię.
-Skoro może się tak zachowywać, to dlaczego!?
-Niech sama wam powie! - krzyknąłem i poszedłem do Em. Siedziała tam skulona w kącie i płakała. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Po chwili weszli tam wszyscy.
-O co chodzi?! Dlaczego tak cię ten temat tak poruszył?!
-Mogę pogadać z Delly na osobności? - szepnęła.
-Jasne skarbie - powiedziałem i wyszedłem wraz z resztą z łazienki.
~Oczami Rydel~
Zostałam sama w łazience z Emmą. Usiadłam obok niej.
-To co chciałaś?
-Mam ci powiedzieć dlaczego tak zareagowałam?
-Tak.
-Bo... Bo... Bo... Bo... Bo kiedyś ktoś... ktoś... ktoś... ktoś mnie z... zg... zgwałcił... - powiedziała i się rozpłakała. Przytuliłam ją, nareszcie ją rozumiałam. To dlatego tak Ross zareagował.
-Ross o tym wiedział?
-Dowiedział się, czytając mój pamiętnik...
-I wszystko jasne. Tak cię strasznie przepraszam. Tak mi teraz głupio.
-Nie wiedziałaś...
-I dlatego ta cała sytuacja cię tak dotknęła. Chcesz powiedzieć reszcie?
-Powinnam.
-Czy ktoś prócz mnie i Rossa wie?
-Nie...
-Nawet twoja mama?!
-Nie... Muszę im to powiedzieć.
-Dobrze. Tylko przestań już płakać. Wybaczysz mi?
-Tak... Nie wiedziałaś o tym przecież.
-Gotowa?
-Chodź zanim się rozmyślę.
-Okej - powiedziałam i zeszłyśmy na dół gdzie byli wszyscy, oprócz moich i Emmy rodziców. Emma usiadła obok Rossa i się w niego wtuliła. Jacy oni słodcy! Ja usiadłam po drugiej stronie Emmy.
~Oczami Emmy~
Muszę im to powiedzieć. Tylko jak zacząć?
-Powiedziałaś jej? - szepnął do mnie Ross.
-Tak.
-Co wy tam szepczecie? - spytał Rik.
-Dlaczego tak zareagowałaś? - dodał po chwili.
-Bo... Bo... Bo ktoś... - nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Emmę ktoś kiedyś zgwałcił... - powiedział za mnie Ross. Dziękuję Rossy. Gdy to powiedział znowu się rozpłakałam. Ross szybko mnie przytulił.
-Co się stało?!- zapytałam.
-Oni chcieli mnie nastraszyć udając, że chcą mnie zgwałcić... To miała być taka dogrywka, za to, że ja ich nastraszyłam...- powiedziała i się mocniej rozpłakała, a Ross podszedł do Rikera i przywalił mu z pięści, po czym podszedł do Emmy, próbował ją uspokoić, objął ją ramieniem zaczęli iść w stronę wyjścia z plaży. WTF?!
-Co. To. Było?- wyjąkał Rocky.
-Nie wiem. Riker nic ci, nie jest?- zapytałam.
-Nie.
-Dlaczego udawaliście, że chcecie ją zgwałcić?!
-Bo my tylko chcieliśmy ją nastraszyć...- odparł Ell.
-Jedziemy do domu - powiedziałam i wszyscy poszliśmy do auta Rikera. Po chwili byliśmy w pizzeri, bo chłopaki chcieli jechać na pizze.
~Oczami Rossa~
Jak oni mogli to zrobić?! No jak?! Przecież Emma to przeżywa bardziej, bo ją ktoś zgwałcił już kiedyś. Szliśmy właśnie na pieszo do domu. Ja cały czas próbowałem uspokoić Em. Nie mogę patrzeć jak płacze.
-Skarbie. Już nie płacz - mówiłem jakby to było takie proste -jesteśmy - odparłem po chwili gdy doszliśmy do mnie do domu. Weszliśmy do środka, a tam nikogo nie było. Rodzice pewnie gdzieś pojechali, ale nie wiem gdzie reszta. Poszliśmy do mojego pokoju, gdzie położyłem się z Emmą na łóżku. Dziewczyna wtuliła się we mnie i dalej płakała. Przytuliłem ją. Jak ona płacze to mi też się chce płakać.
-Skarbie, proszę nie płacz już, bo mi się chce płakać - powiedziałem zgodnie z prawdą. Po paru minutach do mojego pokoju weszła cała zaginiona zgraja, bez rodziców of course.
-Czego debile?! - Krzyknąłem.
-Ross! Nie przesadzaj to był zwykły żart! Nie moja wina, że ona to tak przeżywa! Emma zachowujesz się jak jakieś dziecko które nie dostało lizaka! Chcesz tylko żebyśmy się nad tobą użalali! - Wydarł się Rocky. Przegiął! Emma wstała i wyszła.
-Nie musicie się nade mną użalać. Już mnie więcej nie zobaczycie. Macie jeden problem z głowy. To koniec Ross - rzuciła na odchodne, a mnie zamurowało. Przez moje popieprzone rodzeństwo już może jej nigdy nie zobaczę. Wygoniłem ich z pokoju i rzuciłem się z płaczem na łóżko. Nie wierzę, że ją straciłem! To nie może być prawda! Usłyszałem, że ktoś wchodzi do mojego pokoju, odwróciłem się i zobaczyłem mamę.
-Co się stało Rossy? - spytała.
-Zerwała ze mną przez moje cudne rodzeństwo. Tylko Ryland i Rydel są niewinni.
-A co zrobili?
-Nastraszyli ją, że chcą ją zgwałcić. Rocky powiedział, że Emma chce abyśmy się nad nią użalali. Ona powiedziała, że zniknie z naszego życia i zerwała ze mną.
-Jedź do niej.
-Serio mogę?!
-Jasne.
-Dziękuję ci! Jesteś najlepsza!- Krzyknąłem i przytuliłem mamę, po czym wybiegłem z domu i zadzwoniłem po taksówkę. Podałem taksówkarzowi adres i po paru minutach byliśmy na miejscu. Wybiegłem z taksówki wcześniej płacąc. Sprintem pobiegłem do jej apartamentu. Zastałem tam Emmę skuloną w fotelu całą zapłakaną.
-Emma!
-Ross... Co ty tu robisz? - wyszlochała.
-Przyjechałem do ciebie. Emmo... Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie - powiedziałem. Widziałem, że jej mama patrzy na nas z kuchni.
-Zostaniesz znów moją dziewczyną?
-Ross... Ja... Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Co ci szkodzi zaryzykować?
-Masz rację. Tak zostanę twoją dziewczyną.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę - powiedziałem i wpiłem się w jej usta.
-Ekhem... Idę właśnie do was na obiad Ross. Podwieźć cię? - spytała mama Emmy.
-Jeśli to nie problem. Emma nie idziesz do nas?
-Nikt mnie nie zapraszał.
-To w takim razie ja cię zapraszam. To jak? Pójdziesz?
-Jeśli to nie problem.
-Nie przedrzeźniaj mnie!
-Niech ci będzie. To jedziemy? - spytała, a jej mama tylko skinęła głową i poszliśmy do samochodu.
~Oczami Emmy~
Muszę powiedzieć to Rossowi, ale nie chcę go martwić. Ostatnio zasłabłam i dzisiaj także. Muszę iść do lekarza. Zaraz do jakiegoś zadzwonię. Dojechaliśmy do jego domu i wysiedliśmy z samochodu. Po wejściu do domu Lynchów wszyscy się na mnie zaczęli gapić. Ja powiedziałam Rossowi, że zaraz przyjdę i poszłam na górę zadzwonić do lekarza.
Rozmowa telefoniczna (J-ja, D-doktor)
D- Halo?
J- Dzień dobry.
D- Emma?
J- Daniel? Co ty robisz w L.A?
D- Przenieśli mnie. A ty?
J- Jestem na wakacjach. Słuchaj. Mogłabym się z tobą umówić? To wszystko wróciło.
D- Znów mdlejesz?
J- Tak.
D- Wymiotujesz?
J- Nie. Umówimy się jutro od rana?
D- Pewnie, akurat będę miał wolny gabinet.
J- Dziękuję ci. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz.
D- Dziękuję. To do jutra, bo mam pacjentów.
J- Jasne. Pa - po skończonej rozmowie zauważyłam Rocky'ego który właśnie wychodził z pokoju Rossa. Podszedł do mnie i załapał mnie mocno za ramię.
-W co ty grasz?! Jesteś jak każda! Liczą się dla ciebie tylko pieniądze i sława! Myślisz, że nikt, by się nie dowiedział, że zdradzasz Rossa?! Jesteś zwykłą dziwką i suką! - mówił szarpiąc mnie, a przy ostatnim zdaniu uderzył mnie z liścia. Znowu tego dnia płakałam, ale tym razem z bólu. Pobiegłam do pokoju Delly, gdzie na szczęście była. Zaraz jak wpadłam do jej pokoju podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało? To Ross cię tak uderzył?!
-Nie. Rocky...
-Dlaczego?
-Bo słyszał moją rozmowę przez telefon z moim lekarzem i stwierdził, że zdradzam Rossa.
-O Boże! A co ci się stało, że musiałaś zadzwonić do lekarza?
-Kiedyś przy najmniejszym wysiłku mdlałam, bo miałam astmę. Gdy mi przeszło ostatnio znów zaczęłam mdleć, dzisiaj zemdlałam jak wróciłam od was do domu. Chciałam się z nim umówić na wizytę.
-Matko. Narada rodzinna za 5 minut na dole! - wydarła się Rydel wychodząc na korytarz. Podeszła do mnie i zaprowadziła mnie na dół za rękę. Po chwili byli już wszyscy.
-To teraz powiedz wszystkim, że zdradzasz Rossa - powiedział Rocky.
-Ja nie zdradzam Rossa! - krzyknęłam ze łzami - idę się przewietrzyć - powiedziałam po chwili, bo zrobiło mi się duszno, ale nie doszłam za daleko, bo pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Później wróciłam do salonu.
-Ja nie zdradzam Rossa. Ja- Ja się umówiłam do lekarza na jutro Rocky!
-Serio?! To niech Ross pójdzie z tobą! - wykrzyknął brunet.
-Okej! Ross pójdziesz jutro ze mną do lekarza?
-Jasne skarbie. Co ci się stało w policzek? - spytał zmartwiony podchodząc do mnie i gładząc mnie po policzku.
-Rocky ją uderzył! - wykrzyknęła Rydel.
-C-c-co? Rocky, ty gnoju! Zajebię cię skurwysynie! - wydarł się Ross i rzucił się na Rocky'ego z pięściami. Zrobił mu porządną śliwę pod okiem i parę siniaków. Rozwalił mu także nos. Gdy zabrali Rossa od Rocky'ego ten podbiegł do mnie i mnie przytulił.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nie wiedziałem! Wiesz jak to brzmiało. Ta twoja rozmowa z lekarzem. Poniosło mnie. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz - powiedział tuląc mnie do siebie.
-Wybaczam.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Każdy człowiek popełnia błędy. Idź po apteczkę, bo zaraz się tutaj wykrwawisz.
-Jasne - powiedział i poszedł do łazienki. Podszedł do mnie Ross i zaprowadził za rękę do siebie do pokoju, po czym posadził mnie na łóżku i sam usiadł obok przytulając mnie.
-Czemu musisz iść do lekarza? - spytał zmartwiony, a ja powiedziałam mu to samo co Delly.
-A jak jesteś w ciąży z tym gościem?
-Nie, to niemożliwe, objawy ciąży są inne. Chyba... - ostatni wyraz szepnęłam.
-Powinnaś zrobić test ciążowy.
-Nie Ross... To bezsensu.
-Zrób go. Będziesz miała pewność, że nic ci nie jest.
-Jutro wszystko stwierdzi lekarz.
-Zostaniesz u mnie na noc?
-Skoro chcesz, ale śpię u Delly!
-Ej no! Jesteś moją dziewczyną, a nie jej!
-Skąd wiesz? Może jestem dziewczyną twojej siostry? - spytałam, a on spojrzał na mnie jak na nie powiem kogo - Żartuje! Jestem tylko twoja.
-No mam nadzieję. Kocham cię. Mówiłem ci to kiedyś?
-Parę razy się zdarzyło... Też cię kocham - powiedziałam, a blondyn wpił się w moje usta. Całował delikatnie, czule, ale też z pożądaniem. Jest idealny. Do pokoju weszło rodzeństwo Rossa i Ell.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać - burknął Riker. O co im chodzi?
-Czego? - spytał równie niemiłym tonem Ross.
-Słuchaj Emma! Pamiętaj! Możesz sobie być z Rossem skoro jest taki naiwny! My się nie damy tobie owinąć w okół palca! (nie wiedziałam jak to ująć, mam nadzieję, że się domyśleliście o co chodzi~ od aut.) Nie mieszaj się do naszego życia! Masz zakaz wstępu do tego domu! Myślisz, że jak ciągle będziesz płakać, to zmienisz podejście nas do siebie?! Płaczesz z każdego powodu! A jak chcieliśmy cię nastraszyć, myślałaś, że wszyscy będą się nad tobą użalać! To był żart, nawet Delly która jest wrażliwa by się tak nie poryczała i nie zrobiła takiej awantury! Wypierdalaj z naszego domu! - krzyknął Riker. Znowu płakałam. Ile można!? Ross mnie przytulił, gdy chciałam wyjść.
-Ross! Ona ma wyjść! - wydarł się Rocky.
-Nie! Wy stąd wyjdźcie! - odkrzyknął Ross, a ja pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam, po czym usiadłam w kąciku i skuliłam się płacząc.
~Oczami Rossa~
Oni coraz bardziej mnie wkurzają!
-Emma ma prawo się tak zachowywać po waszym 'żarciku'! - słyszałem, że Emma znów wymiotuje. Strasznie się o nią martwię.
-Skoro może się tak zachowywać, to dlaczego!?
-Niech sama wam powie! - krzyknąłem i poszedłem do Em. Siedziała tam skulona w kącie i płakała. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Po chwili weszli tam wszyscy.
-O co chodzi?! Dlaczego tak cię ten temat tak poruszył?!
-Mogę pogadać z Delly na osobności? - szepnęła.
-Jasne skarbie - powiedziałem i wyszedłem wraz z resztą z łazienki.
~Oczami Rydel~
Zostałam sama w łazience z Emmą. Usiadłam obok niej.
-To co chciałaś?
-Mam ci powiedzieć dlaczego tak zareagowałam?
-Tak.
-Bo... Bo... Bo... Bo... Bo kiedyś ktoś... ktoś... ktoś... ktoś mnie z... zg... zgwałcił... - powiedziała i się rozpłakała. Przytuliłam ją, nareszcie ją rozumiałam. To dlatego tak Ross zareagował.
-Ross o tym wiedział?
-Dowiedział się, czytając mój pamiętnik...
-I wszystko jasne. Tak cię strasznie przepraszam. Tak mi teraz głupio.
-Nie wiedziałaś...
-I dlatego ta cała sytuacja cię tak dotknęła. Chcesz powiedzieć reszcie?
-Powinnam.
-Czy ktoś prócz mnie i Rossa wie?
-Nie...
-Nawet twoja mama?!
-Nie... Muszę im to powiedzieć.
-Dobrze. Tylko przestań już płakać. Wybaczysz mi?
-Tak... Nie wiedziałaś o tym przecież.
-Gotowa?
-Chodź zanim się rozmyślę.
-Okej - powiedziałam i zeszłyśmy na dół gdzie byli wszyscy, oprócz moich i Emmy rodziców. Emma usiadła obok Rossa i się w niego wtuliła. Jacy oni słodcy! Ja usiadłam po drugiej stronie Emmy.
~Oczami Emmy~
Muszę im to powiedzieć. Tylko jak zacząć?
-Powiedziałaś jej? - szepnął do mnie Ross.
-Tak.
-Co wy tam szepczecie? - spytał Rik.
-Dlaczego tak zareagowałaś? - dodał po chwili.
-Bo... Bo... Bo ktoś... - nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Emmę ktoś kiedyś zgwałcił... - powiedział za mnie Ross. Dziękuję Rossy. Gdy to powiedział znowu się rozpłakałam. Ross szybko mnie przytulił.
Notka
I jak rozdział? Dużo się wydarzyło w tym rozdziale... Co ja miałam... Aha! Już wiem! Rozdział dodałam, bo dzisiaj nie byłam w szkole i natchniło mnie! Co prawda ferii nie mam, ale napisałam. Za długo mi się wydaje, że musielibyście poczekać ferie mam dopiero od 16 lutego. :( Jak myślicie? Jak zareagują chłopaki? Nie wiem kiedy będzie next... Mam nadzieję, że do poniedziałku coś napiszę, ale nie obiecuję. Kończę, bo znowu notka wyjdzie dłuższa niż rozdział :D
~Suzi :D
Super rozdział świetny czekam na jest!!
OdpowiedzUsuńZnaczy next
OdpowiedzUsuń