wtorek, 10 lutego 2015

 O to co Riker opublikował na tumblr dla całej R5family :)

Tłumaczenie:

Zobacz .. chodzi o to ... musimy zdjąć nasze ubrania(żartuję, i dziękuję tym z was, którzy to dostali ;)

    Tak czy inaczej .. "Let's Not Be Alone" wychodzi w piątekSuper nabuzowany!
Wiem, że piosenka wyciekła jakiś czas temu do internetu, jednakże nie jest to końcowa wersja. Nadal mieliśmy coś do dokończenia i sprawienia, by była lepsza. Więc z tym co powiedziałem, mam nadzieję, że wam się spodoba"


   Druga sprawa, jestem pewny, że wszyscy chcieliby usłyszeć piosenkę w radiu. Dlatego, dlaczego też nie pospamować do stacji radiowych?  

   Jako, że premiera w TEN piątek, w poniedziałek wszyscy zaszalejmy i proponujmy "Let's Not Be Alone Tonight" wszystkim lokalnym stacjom radiowym. Mam na myśli, wręcz bądźmy nienormalni! Tweetujcie, piszcie, dzwońcie, piszcie emaile, nieważne, byleby wkurzyć wszystkie stacje haha. Wiem, że możemy sprawić, by piosenka była na topie :D  
Wierzę w was, moja droga rodzinko, POKAŻMY KTO RZĄDZI! Możemy być słabszymi, ale pokażemy im co mamy!

Album jest coraz bliżej każdego dnia i nie mogę się doczekać, aby zobaczyćwszystkich podczas trasy w tym roku !!!

-riker


  No to chyba już każdy wie co robimy w                               poniedziałek!
Zobaczyłam ten post na jednym z blogów i postanowiłam pomóc licząc na to, że parę osób to zauważy ;) Tak więc pomóżcie! Odkryjcie swój talent... do wnerwiania ludzi! Rmf fm, radio zet nie mają z nami szans! Hahahah!!!! Przegrają tą bitwę na spam! Wierzę w was! Znaczy Riker w nas wierzy! Więc tak jak mówi! Wysyłajcie e-maile, tweetujcie! Nawet dzwońcie! Zaraz podam linki do kontaktu ze stacjami, tam nawet są numery telefonów! Pokażmy że zależy fanom z Polski! Podajcie dalej i publikujcie tę wiadomość na swoich blogach!
                               A tu linki do stacji:
http://www.rmfmaxxx.pl/strony/kontakt
http://www.radiozet.pl/Kontakt#_=_
http://www.rmf.fm/radio/kontakt.html#_=_
http://www.eska.pl/decyduj
http://www.4fun.tv/kontakty.html


A to blogi z których wzięłam informacje:
http://crazy-stupid-love-opowiadanie-o-r5.blogspot.com/
http://rosslynchfunclub.blogspot.com/

Dajmy się znowu zauważyć! To jest w poniedziałek!

                           

poniedziałek, 9 lutego 2015

The end?

Ostatnio nie mam zielonego pojęcia jak napisać następny rozdział :( Pomyślałam, że napiszę kolejny rozdział na tym blogu i na razie będzie to koniec... To nie jest zawieszenie bloga ani zakończenie... Ciężko to wytłumaczyć... Jeśli kogoś obchodzą dalsze losy tego bloga niech wejdzie na Things Are Looking Up (czyli mojego drugiego bloga). Zaraz zamieszczę tam notkę z informacjami co dalej z tym blogiem. Nie musicie ta nic czytać, żadnych rozdziałów ani nic, tylko będzie tam notka o dalszych losach tego bloga.

piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 12
Pobiegłam za nim, a reszta stała jak wryta. Znalazłam Go kłócącego się z rodzicami i podbiegłam do nich.
-Co się tu dzieje?! Oprócz tego, że Ross z płaczem zwiał ze sceny.
-Ross chce lecieć do Emmy. - oznajmił mój tata.
-Przecież my cię samego tak daleko nie puścimy!
-A jak pojedziemy wszyscy? - zapytałam.
-Ale tylko wy, czy z nami?
-Jak chcecie. Coś czuję, że Riker z chęcią zobaczy Magdę. - zaśmiałam się z Rossem.
-Ehh... Ryland! - wrzasnął mój tata.
-Tak?
-Zamów bilety do Polski do...
-Poznania. - odparłam razem z Rossem. Emma nie mieszka w Poznaniu, ale tam lotnisko jest najbliżej jej miejscowości. Wyszliśmy na scenę i reszta koncertu minęła normalnie. Ross dostanie porządny opieprz od Rikera. Chłopaki nic nie wiedzą o wyjeździe. Po skończonym koncercie poszłam do garderoby.
                      ~Oczami Rossa~
Jak dzisiaj nie umrę to będzie cud. Dlatego, że Riker mnie zaraz zabije. Zeszliśmy ze sceny, a ja nie wiedziałem co robić.
-Ross! Ty mały, niewychowany gnoju! Zabiję cię! Słyszysz?! Jak mogłeś to debilu zrobić?! Ty wiesz na co nas tym naraziłeś?! Jutro wszystkie nagłówki gazet będą o tym jak Ross Lynch zwiał ze sceny, dodadzą jeszcze, że stchórzył! Zjebałeś nam cały koncert! Bez ciebie byłoby lepiej! Gdyby nie Ty w tym zespole wszystko byłoby w porządku! Ciągle tylko ryczysz i obrażasz wszystkich! Jesteś po prostu rozpieszczoną gwiazdką! - wyrzucił mi Riker, w sumie miał rację. Czułem łzy spływające po moich policzkach. Znowu płakałem. Nienawidzę tego, nienawidzę pokazywać innym jaki tak naprawdę jestem wrażliwy, jak szybko doprowadzić mnie do płaczu, ale wciąż to robię. Pobiegłem do garderoby, wpadłem do niej i zjechałem po drzwiach na dół zanosząc się płaczem. Nie zauważyłem, że była to garderoba Rydel.
-Co się stało Rossy?! - podeszła siadając obok mnie i zapytała się mnie z troską. Opowiedziałem jej wszystko.
-Odchodzę.
-Skąd?
-Z R5.
-To już nie będzie R5, tylko R4.
-Ale będzie lepsze, będzie wszystkim się lepiej pracowało, nie będzie kłótni i bójek.
-Ross nie ma mowy.
-Ale...
-Nie! Idę teraz porozmawiać z Rikerem, a ty się pakuj, o 2 mamy samolot, a jest już 23:34, masz niecałe 2,30 godziny.
-Okej. Kocham cię.
-Ja ciebie też Rossy. - odparła i poszła. Ja poszedłem się spakować, ale postanowiłem podsłuchać ich rozmowę. Zaczaiłem się za jakimś murkiem i słuchałem.
                                                     ~Oczami Rydel~
-Riker. Zrozum go.
-Jak?! Do cholery Delly! On zachowuje się fatalnie!
-Słuchaj. Dawno z nim nie rozmawiałeś tak na poważnie. Nim pojawiła się Emma chodziłeś codziennie do niego wieczorami i rozmawialiście.
-Masz rację.
-Teraz idź go przeproś. On cię teraz potrzebuje, on tęskni. Ross naprawdę się zakochał.
-Jesteś cudowna Rydel. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Rozmawiałaś?
-Nie.
-A porozmawiasz?
-Riker! Jak to zrobię, to ci powiem! - krzyknęłam, a wszyscy zaczęli się na mnie dziwnie gapić.
-A kim będzie ten wybranek? - spytał Ryland.
-Bez skojarzeń! Riker do Rossa, ale to już! - wydarłam się i pobiegłam do garderoby. Wbiegłam do garderoby i walnęłam wściekła drzwiami o ścianę.
-Au! - usłyszałam. Odwróciłam się i zobaczyłam Rossa, który był w miejscu gdzie przed chwilą walnęły drzwi. Ups... Zapomniałam o nim.
-Nic ci nie jest?
-Nie, chyba... Głowa mnie boli.
-Pokaż. - podeszłam do niego i odgarnęłam mu grzywkę. Miał na czole wielkie rozcięcie, ciągnące się po skosie od brwi w górę, do końca czoła.
-O matko. Siedź tu, ja pójdę po apteczkę. - poszłam szybko po wspomniany przedmiot i zaraz wróciłam, rana mu krwawiła, strasznie mocno.
-Delly słabo mi... - wydusił i zemdlał.
-Riker!!!!
-Co się stało?! - przybiegł wraz z chłopakami.
-Ross zemdlał. Walnęłam go przez przypadek drzwiami w głowę.
-Odsuń się, Rocky przynieś apteczkę. Ell idź po wodę. – powiedział szybko Rik. Ja nie wiem jak on potrafi zatrzymać w takich sytuacjach zimną krew… Usiadłam obok Rossa. Riker miał jego głowę na kolanach. Po chwili przybiegł Rocky, a za nim Ratliff. Podał apteczkę Rikerowi, a on zabandażował mu głowę.
-Nie zadzwonimy po karetkę? – spytałam.
-Nie, powinien zaraz się obudzić. Ellington daj tą wodę. – Ell podał mu wodę, którą zaraz Riker wylał na Rossa.
-Riker, co ty odpierdalasz?! – wydarłam się, bo myślałam, że ta woda jest mu po to aby ją podał Rossowi jak się obudzi.
-No, a co ja miałem z tą wodą zrobić?
-Może podać mu jak się obudzi?
-Może… O! Budzi się! – Rik miał rację, Ross powoli otwierał oczy.
-Czemu na mnie wylaliście wodę? – spytał półprzytomny.
-Żebyś się obudził. Zostawicie nas samych? – zwrócił się do nas Riker.
-Nie! Proszę! Ja nie chcę umierać!
-Jeszcze nie umrzesz… JESZCZE. – ja, Rocky, Ell i Ryland posłusznie wyszliśmy. Poszłam spakować jakieś kosmetyki i parę innych niezbędnych rzeczy, bo dzwoniła do mnie mama  powiedziała, że z tatą pakują nasze walizki.
                                                 ~Oczami Rikera~
Zostałem z młodym sam, na sam. Jak ja mam zacząć?
-Tooo… Co chciałeś?
-Emm… Przepraszam cię. Ross ja wcale tak nie myślę. Poniosło mnie… Przepraszam… - widziałem, że Ross zastanawia się chwilę nad odpowiedzią, ale po chwili uśmiecha się lekko i mówi:
-Wybaczam, ale miałeś rację… Schrzaniłem cały koncert.
-Bez przesady… Zaraz jedziemy na lotnisko.

-Okej. To chodź.
-Gdzie?
-Po resztę Głombów.
-Okej. – poszliśmy wszystkich zawołać. Po 30 minutach byliśmy na lotnisku i czekaliśmy na nasz samolot.
-Gdzie rodzice z walizkami? – spytała Delly.
-Nie wie… O już idą! – nie zdążyłem dokończyć, bo w oddali zauważyłem rodziców.
-Pasażerów lecących do Polski prosimy o udanie się na odprawę. – usłyszeliśmy i poszliśmy do bramek. Chodzę dzisiaj taki jakiś strasznie zamyślony… Bo nim się obejrzałem siedzieliśmy w samolocie. Nie wiem dlaczego, ale teraz się jakoś strasznie stresuję przed lotem, nigdy tak nie miałem. Choć pewnie jest to spowodowane tym, że ja jestem tu najstarszy, za wszystkich odpowiadam i nie ma z nami rodziców. Cały lot spałem i słuchałem muzyki, a reszta się wygłupiała. Wreszcie lądujemy. 17 godzin w samolocie to nic przyjemnego. Wysiedliśmy z samolotu i poszliśmy do taksówki po odebraniu bagaży. Nikt się nie odzywa, dziwne… Taksówką pojechaliśmy do hotelu, tam tyko wnieśliśmy walizki i pojechaliśmy od razu do szpitala. Czemu nikt się nie odzywa?! Do szpitala szybko dojechaliśmy, Ross z taksówki wyskoczył jak struś pędziwiatr. My też wbiegliśmy do szpitala, ale ten przeszedł samego siebie. Ten babsztyl przy ladzie nie chciał mu powiedzieć gdzie leży Emma, więc Rydel wzięła sprawy w swoje ręce.
-Gdzie jest ona jest?! – wycedziła wściekła przez zęby.
-Sala 213.
-Dziękuję. – pobiegliśmy do windy i zaraz byliśmy przy sali Emmy. Właśnie wychodził z niej lekarz, podbiegłem do niego, bo Rydel spała wtulona w Ella, Rocky też spał, a Ross płakał w kącie.
-Co z Emmą?!
-Kim pan dla niej jest?
-To moja bratowa.

-Są dwie wiadomości. Jedna zła, druga dobra. Którą najpierw?
Muhahahahah!!!!! I teraz ta decyzja... Zabić, czy nie zabić... Ja już wiem co jej zrobię... W ostatnim rozdziale ktoś skomentował, żebym dodała wątek z jej byłym. Hm... Na pewno coś będzie, ale nie wiem czy teraz, czy kiedyś indziej, ale spokojnie. Może co niektórzy zapomnieli, ale Emma wraca do Polski po wakacjach. Mam już plan jak rozegrać tę akcję pożegnania, ale pytanie czy Em w ogóle wróci do Polski, a co ważniejsze przeżyje. Hahahah. A teraz pytanie... Kto wczoraj spamował?!Ja tyle ile wlezie, ale mnie to wkurzyło, że nawet nic nie napisali, a przecież był to koncert rozpoczynający trasę ;( Tylko Riker nas zauważył! Dobra nie rozpisuję się...
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

czwartek, 5 lutego 2015

Ważne!

Akcje Polish R5 Family

Drogie siostry i drodzy, każdego 5 dnia miesiąca jest dzień 
R5ers i w tym dniu (kto ma Twittera) daje jeden post z hasztagiem‪#‎daypolishr5family‬ i pisze po angielsku lub ewentualnie po polsku za co kocha R5 albo jak ich poznaliście... Mam nadzieję, że dużo osób weźmie w tym udział, bo w sumie całkiem fajna akcja ;)
I jeszcze jedna!!! Według mnie ważniejsza!!!

WAŻNE -> 5 lutego akcja na twitterze! (Dzisiaj!!)

 
Dzisiaj mija rok od koncertu R5 w Warszawie.
 To wtedy spełniły się nasze marzenia i właśnie z tej okazji nasza polska R5Family robi wielki spam w ramach podziękowań. 

Spamujemy hasłami:

NIE MOŻE SIĘ OBEJŚĆ BEZ TWOJEJ POMOCY !!!

POKAŻMY, że nam zależy, dajmy się zauważyć!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 11
-Rydel. Cieszę się z tego powodu, ale ja nie, ja chyba nic do ciebie nie czuję prócz przyjaźni.
-Rozumiem...
-Przyjaciele?
-Przyjaciele - powiedziałam, ale czułam, że się zaraz rozpłaczę.
-Idę posprzątać - powiedziałam i wyszłam. Poszłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i płakałam z dwie godziny, ale w końcu przestałam z myślą, że zaraz ktoś tu może przyjść.
-Rydel! Obiad! - krzyknął Rocky z dołu. Muszę się ogarnąć! Użyłam grubej warstwy korektora, żeby nikt nie zobaczył, że płakałam. Jak się `ogarnęłam` zeszłam na dół. Tam już wszyscy na mnie czekali. Usiadłam pomiędzy Rikerem, a Rylandem. Jak nie wybuchnę płaczem, to będzie cud.
-Powiedziałaś mu? - szepnął do mnie Riker.
-Nie - nie chciałam mu o tym mówić, ale źle się czułam kłamiąc. Zjadłam trochę sałatki i wróciłam do siebie do pokoju. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Pewnie to Emma i Ross. Po chwili do mojego pokoju weszła zapłakana Emma z Rossem. Musiało stać się coś poważnego.
-Emma. Co się stało?
-Mam raka skóry - powiedziała, a Ross mi wszystko wytłumaczył.
-Zostawisz nas same? - spytałam Rossa.
-Muszę?
-Ross idź. Dzisiaj śpię u Delly.
-Ehh... Dobranoc.
-Wiesz, że spotkamy się jeszcze na kolacji?
-To do zobaczenia - powiedział i wyszedł. Emma już nie płakała. Jak Ross wyszedł rozpłakałam się.
-Jezu! Delly co się stało?
-Zamknij drzwi.
-A jak chłopaki będą podsłuchiwać?
-Mam specjalne, szczelne drzwi.
-Okej - Emma zamknęła drzwi na klucz i usiadła obok mnie.
-To teraz mów.
-Zawołasz Magdę? - spytałam jeszcze. Gdy przyszła Magda opowiedziałam im wszystko co się dzisiaj wydarzyło.
-Wiem jak się czujesz - powiedziała Magda
-Skąd?
-Też kiedyś wyznałam miłość chłopakowi.
-Jak ja sobie poradzę bez was, jak wyjedziecie?
-Poradzisz sobie. Zawsze sobie radziłaś.
-Emma wszystko się ułoży.
-Mam nadzieję.
-A właśnie! Magda jak tam z Rockym?
-Nie wyszło nam.
-Cały Rocky. A co sądzisz o Rikerze?
-Jest słodki, uroczy, ładny, przystojny, opiekuńczy, mięciutki...
-Ktoś tu się zakochał!?
-Chyba was coś pogrzało!
-No chyba jednak nie!
-Nawet jak już, to Riker nigdy mnie nie zechce.
-Czemu tak uważasz?
-Bo jest tyle ładnych dziewczyn na świecie, a miałby wybrać mnie?
-Dla niego liczy się charakter.
-Idę się wykąpać! Nie słucham was! Lalalalalaallalalalll!!! - krzyczała Magda wchodząc do łazienki.
-Jak dziecko - powiedziałam.
-Hahah... A żebyś wiedziała. - zaśmiała się Emma.
-Będzie wszystko dobrze.
-Hę?
-W związku z tą operacją.
-Mam nadzieję. Możemy zmienić temat?
-Jasne.
-Poczekaj, muszę odebrać. - powiedziała i wyszła odbierając telefon. Po kilku minutach wróciła. Coś jest nie tak...
-Co się stało? - spytałam.
-Muszę wrócić do Polski na tą operację. Magda leci ze mną, ze względu na jej brata.
-Co? Ross się załamie.
-Wiem. Muszę już pojechać się spakować, bo jutro o 10 mam samolot.
-Wrócisz jeszcze?
-Jak będzie wszystko dobrze...
-Powiem Rikerowi, żeby was zawiózł do hotelu.
-Dzięki Delly. Idę się pożegnać z Rossem.
                       ~Oczami Emmy~
Wyszłam z pokoju Rydel i poszłam do Rossa.
-Hej Rossy. - powiedziałam na wejściu.
-Hej misiu. Stało się coś? - spytał troskliwym tonem, odrywając się od gry na gitarze.
-Ross. Ja muszę wracać do Polski na operację... - powiedziałam i po policzku spłynęła mi łza.
-C-co? Ale- ale jak to?
-Dzwonił do mnie lekarz i powiedział, że operacją muszę mieć w Polsce. Nie wiem dlaczego...
-Ale wrócisz jeszcze? - zapytał, widziałam w jego oczach łzy.
-Jeżeli będzie wszystko dobrze.
-Polecę z tobą.
-Nie Ross. Ty masz tu zespół, rodzinę.Przecież mieliście mieć teraz parę koncertów, fani będą zawiedzeni.
-Ale dla mnie ty jesteś najważniejsza! - teraz oboje płakaliśmy.
-Ty dla mnie też, ale Ross zrozum. Zadzwonię do ciebie po operacji.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Jutro o 10.
-Rano?
-Tak.
-Do 10 cię nie opuszczę i śpisz dzisiaj u mnie.
-Muszę się spakować Ross.
-To jedziemy do ciebie. - powiedział i pociągnął mnie za rękę na dół, o dziwo czekali tam Riker i Magda. Poszliśmy do samochodu Rikera i po paru minutach byliśmy na miejscu.
-Przyjedziemy jutro na lotnisko. - oznajmił Riker jak już wysiadaliśmy. Poszliśmy do apartamentu i zaczęłam się z Magdą pakować, oczywiście Ross pomagał.
-Koniec.
-Koniec.
-Wreszcie - to ostatnie powiedział Ross - A teraz już kochana Madziu możesz iść. Podobno kanapa jest bardzo wygodna. - powiedział Ross wypychając Magdę za drzwi.
-Tylko bądzicie cicho! - wrzasnęła jak już wyszła.
-Ross!
-No co?! Chciałem się tobą nacieszyć.
-To co ja jestem?! Zabawka!?
-Oj, no nie o to mi chodziło. Przepraszam.
-Wybaczam.
-Das buzaka? - zapytał jak małe dziecko o lizaka.
-Nie! Sam sobie weź!
-O tak to się nie będziemy bawić! - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
-Ross! Przestań! Hahah!
-Za buziaka.
-Nigdy!
-To ja cie nigdy nie przestane łaskotać!
-No dobra! - poddałam się i wpiłam mu się w usta.
-To mi się podoba.
-Idę się wykąpać.
-To leć. - odparł, a ja poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki.
-Teraz ty. - powiedziałam i Ross poszedł. Weszłam na laptopa. Po kilku minutach z łazienki wyszedł Ross. Pogasiłam wszystko i położyliśmy się do snu. Obudził mnie budzik, który był nastawiony na 8:00.
-Ross. Wstajemy. Za dwie godziny mam samolot. - szeptałam wstając z łóżka.
-Dlaczego, ta noc tak szybko minęła. Jeszcze tylko dwie godziny mojego życia mają sens. Chyba, że jeszcze do mnie wrócisz.
-Mam nadzieję. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego szczerze, on to odwzajemnił. Poszłam do ,,pokoju czystości'' ubrać się i ogółem uszykować. Nigdy nie miałam tony makijażu. Mi wystarczał błyszczyk i tusz do rzęs, którego bardzo mało nakładałam, czasem też używałam korektora, ale po za tym nic więcej. No chyba, że szłam na jakąś imprezę. Gotowa wyszłam z łazienki, ale Rossa już tu nie było. Zeszłam na dół w celu zjedzenia śniadania, ale jednak go sobie nie zrobiłam, bo ktoś mnie w tym wyręczył. Na stole był talerz z naleśnikami, a obok niego kartka. Wzięłam ją i przeczytałam :
~Droga Emmo. Mam nadzieję, że śniadanie będzie ci smakować :) Musiałem iść, ale obiecuję, że będę na lotnisku, aby się z tobą pożegnać. Mam także nadzieję, że nie będziesz na mnie zła. Pamiętaj, że cię kocham
                            ~Twój, i tylko twój Rossy~
Jezu! Jak ja go kocham! Tylko zostaje pytanie: Gdzie jest Magda? Zaczęłam ją wołać i po paru minutach zjawiła się poszukiwana. Zjadłyśmy śniadanie i pojechałyśmy na lotnisko. Czekając na odprawę zobaczyłyśmy paru znajomych.
-Hej! Co wy tu robicie?! - zapytałam zaskoczona.
-Przecież nie mogliśmy pozwolić na to, żebyście odleciały bez pożegnania. - powiedziała brązowooka i przytuliłyśmy się.
-A Riker nie mógł nie pożegnać swojej przyszłej dziewczyny. - powiedział Rocky, pokazując na rozmawiający Riker i Magdę.
-Emma! - usłyszałam nagle krzyk. Odwróciłam się, a tam stał Ross. Od razu mnie pocałował, ale nie tak zwyczajnie, to było coś czego nie potrafię opisać. Po paru minutach, gdy zaczęło nam brakować powietrza odsunęliśmy się od siebie. Oboje płakaliśmy. Wtedy powiedzieli, że samolot którym leciałam zaraz startuje. Pożegnałam się z wszystkimi, oczywiście nie obeszło się bez płaczu. Riker najdłużej żegnał się z Magdą. Oni będą razem! Muszą! Ja najdłużej żegnałam się z Rossem oczywiście. Cały lot słuchałam muzyki i czytałam. Gdy wylądowaliśmy pojechałam od razu do szpitala. Moja mama już o wszystkim wiedziała, ale nie mogła teraz przyjechać. Byłam popodłączana do różnych kabelków i maszyn. I pomyśleć, że muszę spędzić tu 3 dni. Na szczęście zabieg mi przesunęli i nie czekam tygodnia...
                      ~Oczami Rossa~
Emma wyleciała. Może już nie wróci. Jutro gramy jakiś koncert. Ja nie wiem jak ja zagram! Zamknąłem się u siebie w pokoju, żeby mi nikt nie przeszkadzał. Wszyscy poszli już spać. Ja zrobiłem podobnie. Obudziłem się o 7:00. Normalka. Zszedłem na dół i w kuchni zastałem Delly. Podszedłem do niej i ją przytuliłem.
-Hej.
-Hej Rossy. Jak się trzymasz?
-Jakoś jest. O której koncert?
-O 19:00.
-Rydel, ja nie wiem czy dam radę wystąpić.
-Dasz, musisz dać.
-A najgorzej będzie przy One last dance i If I can't be with you. Jak tam u ciebie?
-Dobrze. Chcesz śniadanie?
-Nie, bo to ja robię dzisiaj śniadanie królewno.
-Czyli będą naleśniki?!
-Ja nic innego nie umiem zrobić.
-Dziękuję. - powiedziała i znowu mnie przytuliła, po czym poszła do siebie, a ja wziąłem się za przygotowywanie naleśników. Po godzinie wszystko było gotowe, a robiłem je tak długo, bo robiłem dla wszystkich. Po zjedzonym śniadaniu poszedłem się ubrać. Cały dzień mieliśmy próby, bo ciągle się myliłem.
-Ross do cholery! Skup się! - wydarł się na mnie Riker.
-Co chwila mylisz akordy, lub tekst! - tym razem wrzasnął Rocky.
-Jak ja mam się skupić, jak moja dziewczyna jest po drugiej stronie Atlantyku i ma teraz chyba operację, od której zależy jej życie?! - wydarłem się ze spływającymi po policzkach i pobiegłem do siebie.
                          ~Oczami Rydel~
Ross pobiegł do siebie. Biedny.
-Chłopaki! Zamiast się na niego drzeć, może byście z nim pogadali?! Nie rozumiecie, że Ross potrzebuje wsparcia?! - krzyknęłam na nich i zauważyłam, że zrobiło im się głupio.
-Idę z nim pogadać, a Wy już się szykujcie. - dodałam po chwili i poszłam do Rossa. Leżał na łóżku z głową w poduszkach.
-Żyjesz?
-Jeszcze.
-I masz żyć.
-Jak Emma nie będzie, to zapewniam cię, że popełnie samobójstwo przy najbliższej okazji.
-Nawet o tym nie myśl.
-Ale jak ona umrze to dla kogo ja będę miał żyć?!
-Fajnie wiedzieć, że jestem dla ciebie nikim.
-Ryd...
-Nie Ross, odpuść... - powiedziałam i wyszłam z jego pokoju. Pobiegłam do siebie i się rozpłakałam. Po godzinie wszedł Ross, a za plecami trzymał misia tak wielkiego jak on.
-To dla mojej jedynej i najukochańszej siostry, przyjaciółki i królewny - powiedział dając mi misia -Przepraszam Delly. Wiesz, że nie miałem tego na myśli, poniosło mnie. Kocham cię z całego serca swego i z ca... - przerwałam mu.
-Ty mi tu pacież zmawiasz?! - zaśmiałam się.
-Skąd wiedziałaś?
-Nie jestem taka tępa jak reszta twojego rodzeństwa. Dziękuję za misia, jest uroczy i... wielki. Ross powiedz mi, gdzie ja go pomieszczę?
-Będziesz z nim spała i dzięki temu nie będziesz musiała mieć chłopaka.
-Ehh... Idź się już szykuj.
-Okej. - odparł i wyszedł. I jak tu takiego chłopaka nie kochać? Nie da się! Zaczęłam szykować się na koncert. Nim się zorientowałam wychodziliśmy na scenę. Jeszcze została do zaśpiewania If I can't be with you, bo One last dance odpuściliśmy.
Ross zaczął śpiewać:
I don't wanna be famous,
I don't wanna be if I can't be with you.
Everything I eat is tasteless,
Everything I see don't compare to you.
Paris, Monaco, and Vegas,
I'd rather stay with you.
If I had to choose!
Baby you're the greatest,
That I could ever think to lose.

And I just wanna be with you.
Yeah, I can never get enough!

Baby I'd give it all up up,
I'd give it all up, if I can't be with you
I nagle się zatrzymał, płacząc uciekł ze sceny krzycząc: Muszę do niej jechać! Potrzebuje mnie!
                                                                                                                                                                   

I jak? Nadal się zastanawiam czy nie zabić Emmy, a Ross by mógł zakochać się w jakiejś jej koleżance. albo by wtedy zobaczył, że mu tak naprawdę nie zależy na Emmie. Co mu zrobi rodzeństwo? Albo Ross dowie się, że Emma nie przeżyła operacji po koncercie! Już mam plan. Rozczarowaliście się pewnie na Ellu. Mogę się założyć, że wielu myślało, że będzie Rydellington, ale jak już mówiłam jestem wredna. Jestem zdolna do gorszych rzeczy, więc Emmy życie wisi na łańcuszku. Jeszcze popytam się znajomych i zobaczę ile ich głosów będzie więcej, czy śmierć Emmy, czy przetrwanie jej. Zapeniam was że moja klasa jest równie wredna co ja, więc możecie powoli żegnać się z Emmą! Muahahah!!! Ross znajdzie sobie inną...
Kończę, bo notka wyjdzie dłuższa niż ozdział. Pozdrawiam <3 
~Suzi :D 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 10
-C-C-Co? - wyjąkał Riker.
-To co słyszałeś. - odparła Rydel.
-Boże... Emma... My-My-My nie wiedzieliśmy... Wiesz jak to wyglądało... Przepraszam cię. Już cię rozumiem. Wybaczysz nam kiedyś? - jąkał Riker. Ja zamiast odpowiedzieć, podeszłam do niego i Go przytuliłam.
-Tak...
-Dziękuję ci... Zachowałem się jak ostatni dupek, który...
-Riker przestań! Nie wiedzieliście!
-Dobrze, ale ty przestań płakać.
-Wie jeszcze ktoś o tym oprócz nas? - spytał Ell.
-Nie...
-I ty po tym wszystkim masz zaufanie do mężczyzn? Do nas? - spytał zaciekawiony i zszokowany Rocky.
-Tak. Znaczy tylko do was. Do mojego byłego chłopaka także miałam, ale dlatego, że on był jeszcze ze mną przed tym wszystkim.
-I dlatego Rydel też tak nie przeżywa, bo my z nią jesteśmy od zawsze. - odparł RyRy.
-Emma dlaczego mi nie powiedziałaś? Jesteśmy przyjaciółkami od zawsze. - mówiła Magda (zapomniałam dodać, że jest z nimi Magda :) ~od aut.)
-Bałam się... Nie wiem czego, ale ten temat jest dla mnie trudny. Możemy przestać o tym gadać?
-Jasne. To co porobimy? - spytał Ryland.
-Oglądamy film! - krzyknęli razem Ell i Rocky. Oni serio są jacyś synchronizowani...
-A jaki? - zapytałam.
-Horror. - i znowu ta ich współpraca...
-Nie... Proszę was. - powiedziałam i zrobiłam oczka jak kot ze shreka.
-Przecież jestem przy tobie. Nie masz się czego bać. - powiedział przytulnym głosem Ross.
-No dobra! - krzyknęłam. Dlaczego Ross tak na mnie działa?
-Tak! - wykrzyknęli i włączyli
,,Naznaczony``. Na początku nie był straszny, ale później byłam cały czas wtulona w Rossa. Po skończonym filmie przyszli rodzice.
-Gdzie wy byliście? - zapytała Rydel.
-Byliśmy z Emmy mamą na kręglach.
-Emma jedziemy już. Chodź. - powiedziała moja mama.
-Mogę zostać u Rydel? Bo mnie zapraszała.
-Jeśli Stormie nie ma nic przeciwko...
-Jasne, że nie mam. Mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy. Szkoda, że już musisz lecieć.
-Takie życie. Córciu, ja już wracam do Polski.
-Już?
-Tak. Narazie. - powiedziała moja mama i mnie przytuliła, po czym wyszła.
-Czemu powiedziałaś, że cię zaprosiłam na noc? - spytała Rydel odwracając się w moją stronę, oczywiście każdy się zaczął na mnie gapić.
-Bo Ross chciał żebym u niego została, ale moja mama jakbym jej to powiedziała to by mi w życiu nie pozwoliła. Proste? Proste.
-Wiesz co? Tak mamę oszukiwać... - dodał Ross.
-Mogę zawsze do niej zadzwonić i powiedzieć, że nie zostaje u Delly tylko u ciebie.
-Nie! Lepiej ją oszukiwać...
-No widzisz?
-Widzę, widzę...
-To ty śpisz u Rossa, czy u Delly? - zapytał Rocky i Ell. Ryland jest od nich mądrzejszy i bardziej kumaty... Oni mnie załamują...
-U Rossa...
-Chodź już do mnie - powiedział Ross.
-Tylko bądźcie cicho! Chcę się dzisiaj wyspać! - krzyknął Riker jak byliśmy na schodach. Dało się słyszeć śmiechy reszty. Ehh...
-Nie przejmuj się nimi. Mają zbyt bogatą wyobraźnię. - powiedział Ross zamykając drzwi.
-Spoko. Ostatnio się zastanawiałam co będzie na koniec wakacji. Jak będziemy musieli się rozstać.
-Nie przejmuj się co będzie na koniec wakacji, zostały nam jeszcze 2 miesiące.
-Masz rację... Co będzie za dwa miesiące, to będzie. Co teraz robimy?
-Hmm... Która godzina?
-Wow!
-Która?!
-18:00.
-To ile ten film trwał?!
-Nie wiem... To co robimy?
-Idziemy się wykąpać, a potem do łóżka... Wiesz co mam na myśli.
-Emm... Ross nie mogę...
-Czemu?
-Babskie sprawy...
-Czemu nie powiesz po prostu, że masz okres?
-Nie wiem...
-To idź się pierwsza wykąpać.
-Okej - powiedziałam i poszłam do łazienki. Gdy wyszłam spod prysznica przypomniało mi się, że nie mam piżamy.
-Ross!
-Co się stało?! - wpadł spanikowany do łazienki.
-Nie mam piżamy.
-Dla mnie możesz spać tak, lub w bieliźnie, ale tak najlepiej.
-Ross!
-Zaraz ci coś przyniosę - odparł i wyszedł. Po chwili wrócił i dał mi swoją bluzkę.
-Masz.
-Dziękuję. - ubrałam się i wyszłam z łazienki.
-Teraz ty.
-Powinnaś częściej nosić moje bluzki. - odparł wchodząc do łazienki. Ja natomiast zeszłam na dół, tam wszyscy oglądali film. Nie było tylko Stormie, Marka i Rylanda.
-Hej.
-Co się tam działo? - spytała Delly.
-Nic...
-To czemu masz koszulkę Rossa, którą masz założoną na drugą stronę i Ross stoi w samych bokserkach, oraz ma włosy na każdą stronę? - spytał Riker. Ale wtopa...
-Nic się nie wydarzyło, tylko jak wysuszę włosy mam takie, a Emma nie miała piżamy, więc jej dałem swoją koszulkę - wytłumaczył Ross tuląc mnie od tyłu. Nie zauważyłam go.
-Aha. Dobra, ja idę spać. - powiedział Riker - A, i wy macie być cicho. - dodał. Poszłam z Rossem na górę i położyłam się z nim do łóżka.
-Rydel i Ell są razem? - spytałam.
-Nie. Jesteście przyjaciółkami z Delly, co nie?
-Tak.
-Nie mówiła ci czasem, czy Ell jej się nie podoba?
-Nie, ale nawet jakby powiedziała to ja i tak bym wam tego nie powiedziała.
-Ej... Idę z nią pogadać.
-Teraz?
-Nie obrazisz się?
-Jasne, że nie.
-Zaraz wracam - dał mi buziaka i sobie poszedł, ja weszłam na fb i twittera.
                  ~Oczami Rossa~
Jestem przy drzwiach do pokoju Delly. Pukam i słyszę `proszę`. Wchodzę, a tam Rydel siedzi w łóżku na laptopie.
-Hej - powiedziałem i usiadłem obok niej.
-Hej Rossy.  Coś się stało?  Chcesz pogadać?
-Nic się nie stało, ale chcę pogadać.
-To opowiadaj.
-Może być tak, że dajmy przykład. Ma pewien chłopak przyjaciółkę już od paru lat, i nigdy się nie zastanawiał nad czymś poważniejszym. Pewnego wieczoru sobie rozmyśla o nich i zdaje sobie sprawę, że nie chce być z tą przyjaciółką, przyjaciółmi, tylko kimś bliższym, ale boi się o tym komukolwiek o tym powiedzieć. Dusi te emocje w sobie. Nie wie, że wszyscy wiedzą, że ta osoba mu się podoba, a ta `przyjaciółka` niczego się nie domyśla. Wie, że pytając się jej o chodzenie, czy wyznanie jej miłości może zniszczyć ich przyjaźń. Jak myślisz powinien zaryzykować, czekać aż ona zrobi pierwszy krok co się może nie zdarzyć, lub mieć te uczucia skryte do niej przez całe życie i czekać aż ona sobie znajdzie kogoś innego i dopiero wtedy zebrać się na odwagę, by powiedzieć jej prawdę? - się nagadałem... Do Rydel trzeba podejść psychologicznie, nie jak do Rocky`ego ,,słuchaj stary, proszę o prawdę podoba ci się ta i ta osoba?`` Delly w życiu na takie coś nie pójdzie.
-Zaryzykować... - odparła - Ross. W kim ty się znowu zakochałeś?! Masz Emmę!
-Ale nie o to mi chodziło! Nieważne...
-Właśnie, że ważne!
-Nieważne! Puszczaj mnie do cholery - krzyknąłem i wyszedłem z jej pokoju. Przegiąłem. Poszedłem do siebie. Emma już spała. Położyłem się obok niej, a blondynka się we mnie wtuliła. Po chwili zasnąłem. Obudziłem się o 7:00. Dla mnie to standard. Ubrałem się i zszedłem na dół, w kuchni był Riker. Mam kłopoty! Ale co ja zrobiłem?!
-Mam kłopoty?
-Tak.
-Znowu... Co ja zrobiłem?
-Czemu Delly wczoraj płakała jak wyszedłeś z jej pokoju?
-Trochę się pokłóciliśmy...
-Trochę?! Leżała skulona i cała roztrzęsiona w kącie! Z Ellem i Rockym musieliśmy ją we trzech uspokajać do 3 w nocy! Skończyło się na tym, że spała ze mną u mnie w pokoju!
-Co ja zrobiłem...
-No właśnie nie wiem!
-Nie krzycz na mnie! - Krzyknąłem przez łzy i pobiegłem do łazienki zamykając za sobą drzwi. Usiadłem w kącie i płakałem. Jestem wrażliwy. Teraz będą się ze mnie wszyscy śmiać i wyzywać od beksy. Do łazienki weszła Rydel.
-Prze-Przepppraszszam za moje wczorajsze zachowanie. Zachowałem się jak nie powiem kto. Pokłóciłem się z Rikerem. Przeze mnie płakałaś. Skrzywdziłem cię. Ja naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło. Kocham cię Delly. Nie chciałem nigdy tego powiedzieć. To samo tak wyszło.
-Już dobrze. Chodź tu do mnie - podeszła do mnie i pociągnęła mnie za rękę żebym wstał, po czym mnie przytuliła i położyła moją głowę na swoim ramieniu.
-Też cię kocham Rossy. Nie płacz już, już wszystko w porządku. Idź zjedz śniadanie i idź z Emmą do lekarza.
-Dobrze, tylko najpierw pójdę do Rikera. Pa.
-Pa. - wyszedłem z łazienki i skierowałem się do pokoju Rikera. Wszedłem do jego pokoju.
-Hej... - wychrypiałem.
-Przepraszam cię Ross. To opowiesz mi jak to było?
-Tak - powiedziałem mu wszystko.
-Spróbuję z niej coś dzisiaj wyciągnąć.
-Okej. Ja jadę do lekarza z Emmą. Pa.
-Pa. - zszedłem na dół, a tam była Emma. Zjadłem na szybko śniadanie i wyszliśmy.
-Czemu nie jadłaś śniadania?
-Lekarz mi nie kazał przed badaniami.
-Aha. O jesteśmy!
-Super... - powiedziała drżącym głosem. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do poczekalni. Emma się cały czas trzęsła.
-Co jest? - zapytałem.
-Boję się...
-Wejść z tobą?
-Jakbyś mógł.
-No pewnie. Hej... Nie stresuj się. Teraz ty. Chodź - powiedziałem i wszedłem z nią do gabinetu. Jak jej pobierali krew myślałem, że zaraz zemdleję. Po skończonych badaniach Emma poszła gdzieś z lekarzem. Wróciła z płaczem. Od razu do niej podbiegłem i ją przytuliłem, ale Emma mnie odepchnęła.
-Co się stało?
-Możesz ze mną teraz zerwać.
-Dlaczego?! - spytałem, a ona dała mi jakąś kartkę. Przeczytałem i mnie zatkało. Emma ma raka skóry...
-Ale jak to?
-Nie wiem. Dalej zerwij ze mną!
-Dlaczego?
-Bo po co ci taka dziewczyna?
-Kocham cię. Nie zerwę z tobą, bo jesteś chora na raka. Chodź pojedziemy do ciebie i pogadamy na spokojnie. Okej? - blondynka tylko pokiwała twierdząco głową. Poszliśmy do taksówki. Przez całą drogę do hotelu nikt się nie odzywał. W jej apartamencie Emma usiadła na kanapie, a ja zrobiłem nam herbaty.
-Proszę. - powiedziałem podając jej kubek.
-Dziękuję.
-Co ci powiedział lekarz?
-Że za tydzień będę miała wycinanie kawałka skóry i stwierdzą czy jest to nowotwór złośliwy, czy też nie. Jeśli nie to tylko będę musiała do września brać jakieś tabletki, a jak złośliwy to moje szanse na przeżycie są bardzo minimalne - mnie zatkało, co ja mam jej powiedzieć `współczuję`?  No raczej, na pewno nie!
-Muszę to przetrawić...
-Co?
-Nic, nic...
-Pojedziemy do ciebie?
-Tak będzie lepiej.
~Oczami Rikera. Kilka godzin wcześniej~
Ross i Emma właśnie pojechali. Muszę pogadać z Rydel. Zapukałem do niej do pokoju i wszedłem.
-Hej - powiedziałem siadając obok niej.
-Hej. Co tam?
-Możemy pogadać?
-Jasne. Mów - odparła, a ja powiedziałem to wszystko co wczoraj Ross, znaczy to o przyjacielach.
-Zaryzykować.
-Czemu mówisz, a nie robisz?
-O co wam chodzi?
-O to, że mówisz, a nie robisz. Ale czemu?
Jak będziesz znała odpowiedź, to jestem u siebie - powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju. Po jakiejś godzinie przyszła Rydel.
-Riker. Ja naprawdę nie wiem o co chodzi...
-Delly... Czy podoba ci cię Ell?
-To o to wam chodziło w tym tekście...
-Odpowiedz.
-Nie.
-Chodź tu i popatrz mi w oczy - podeszła do mnie i zacząłem się patrzeć jej w oczy -I teraz odpowiedz.
-Nie. Tak. Nie wiem...
-Nie wstydź się swoich uczuć. A tym bardziej miłości. Wiesz, że możesz zawsze na nas liczyć. Czemu nam nigdy nie powiedziałaś?
-Bo wy jesteście chłopakami i moimi braćmi, wolałam nie wiedzieć co byście zrobili Ellowi.
-Jemu nic nie zrobimy. Pogadaj z nim.
-Zobaczę...
-Cieszę się. Pamiętaj, że zawsze możesz z nami pogadać na każdy temat, a tym bardziej ze mną.
-Wam i tak mówię więcej niż rodzicom. Idę do siebie - powiedziała i wyszła. Coś czuję, że wyzna mu uczucia.
                   ~Oczami Rydel~
Stwierdziłam po rozmowie z Rikerem, że ma rację idę teraz do Ella.
-Hej - powiedziałam wchodząc do jego pokoju.
-O hej. Coś się stało?
-Nie, znaczy tak... Ehh... Posłuchaj. Jak to powiedzieć... Pod-Pod-Podobasz mi się...
                                                                                                                                                                   
I jak się podoba? Hahaha. Jak myślicie jak zareaguje Ell? Będzie Rydellington? Następny rozdział ma w połowie napisany, ale co chwilę coś zmieniam... Jestem niezdecydowana. Zabić Emmę, czy też nie? Jestem wredna. Może ją uśmiercę i wstawię jakąś inną bohaterkę! Co do komentarz... Widzę, że ktoś to czyta, bo jest parę set wyświetleń tylko nikt nie komentuje :( Przepraszam! Jedna osoba komentuje! Ale patrząc na liczbę wyświetleń, a na komentarze jest ogromnaaa różnica. Dobra kończę. Pozdrawiam cieplutko ;)
~Suzi :D
                    

czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 9

Podbiegłam do zapłakanej Emmy.
-Co się stało?!- zapytałam.
-Oni chcieli mnie nastraszyć udając, że chcą mnie zgwałcić... To miała być taka dogrywka, za to, że ja ich nastraszyłam...- powiedziała i się mocniej rozpłakała, a Ross podszedł do Rikera i przywalił mu z pięści, po czym podszedł do Emmy, próbował ją uspokoić, objął ją ramieniem zaczęli iść w stronę wyjścia z plaży. WTF?!
-Co. To. Było?- wyjąkał Rocky.
-Nie wiem. Riker nic ci, nie jest?- zapytałam.
-Nie.
-Dlaczego udawaliście, że chcecie ją zgwałcić?!
-Bo my tylko chcieliśmy ją nastraszyć...- odparł Ell.
-Jedziemy do domu - powiedziałam i wszyscy poszliśmy do auta Rikera. Po chwili byliśmy w pizzeri, bo chłopaki chcieli jechać na pizze.
                   ~Oczami Rossa~
Jak oni mogli to zrobić?! No jak?! Przecież Emma to przeżywa bardziej, bo ją ktoś zgwałcił już kiedyś. Szliśmy właśnie na pieszo do domu. Ja cały czas próbowałem uspokoić Em. Nie mogę patrzeć jak płacze.
-Skarbie. Już nie płacz - mówiłem jakby to było takie proste -jesteśmy - odparłem po chwili gdy doszliśmy do mnie do domu. Weszliśmy do środka, a tam nikogo nie było. Rodzice pewnie gdzieś pojechali, ale nie wiem gdzie reszta. Poszliśmy do mojego pokoju, gdzie położyłem się z Emmą na łóżku. Dziewczyna wtuliła się we mnie i dalej płakała. Przytuliłem ją. Jak ona płacze to mi też się chce płakać.
-Skarbie, proszę nie płacz już, bo mi się chce płakać - powiedziałem zgodnie z prawdą. Po paru minutach do mojego pokoju weszła cała zaginiona zgraja, bez rodziców of course.
-Czego debile?! - Krzyknąłem.
-Ross! Nie przesadzaj to był zwykły żart! Nie moja wina, że ona to tak przeżywa! Emma zachowujesz się jak jakieś dziecko które nie dostało lizaka! Chcesz tylko żebyśmy się nad tobą użalali! - Wydarł się Rocky. Przegiął! Emma wstała i wyszła.
-Nie musicie się nade mną użalać. Już mnie więcej nie zobaczycie. Macie jeden problem z głowy. To koniec Ross - rzuciła na odchodne, a mnie zamurowało. Przez moje popieprzone rodzeństwo już może jej nigdy nie zobaczę. Wygoniłem ich z pokoju i rzuciłem się z płaczem na łóżko. Nie wierzę, że ją straciłem! To nie może być prawda! Usłyszałem, że ktoś wchodzi do mojego pokoju, odwróciłem się i zobaczyłem mamę.
-Co się stało Rossy? - spytała.
-Zerwała ze mną przez moje cudne rodzeństwo. Tylko Ryland i Rydel są niewinni.
-A co zrobili?
-Nastraszyli ją, że chcą ją zgwałcić. Rocky powiedział, że Emma chce abyśmy się nad nią użalali. Ona powiedziała, że zniknie z naszego życia i zerwała ze mną.
-Jedź do niej.
-Serio mogę?!
-Jasne.
-Dziękuję ci! Jesteś najlepsza!- Krzyknąłem i przytuliłem mamę, po czym wybiegłem z domu i zadzwoniłem po taksówkę. Podałem taksówkarzowi adres i po paru minutach byliśmy na miejscu. Wybiegłem z taksówki wcześniej płacąc. Sprintem pobiegłem do jej apartamentu. Zastałem tam Emmę skuloną w fotelu całą zapłakaną.
-Emma!
-Ross... Co ty tu robisz? - wyszlochała.
-Przyjechałem do ciebie. Emmo... Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie - powiedziałem. Widziałem, że jej mama patrzy na nas z kuchni.
-Zostaniesz znów moją dziewczyną?
-Ross... Ja... Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Co ci szkodzi zaryzykować?
-Masz rację. Tak zostanę twoją dziewczyną.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę - powiedziałem i wpiłem się w jej usta.
-Ekhem... Idę właśnie do was na obiad Ross. Podwieźć cię? - spytała mama Emmy.
-Jeśli to nie problem. Emma nie idziesz do nas?
-Nikt mnie nie zapraszał.
-To w takim razie ja cię zapraszam. To jak?  Pójdziesz?
-Jeśli to nie problem.
-Nie przedrzeźniaj mnie!
-Niech ci będzie. To jedziemy? - spytała, a jej mama tylko skinęła głową i poszliśmy do samochodu.
                     ~Oczami Emmy~
Muszę powiedzieć to Rossowi, ale nie chcę go martwić. Ostatnio zasłabłam i dzisiaj także. Muszę iść do lekarza. Zaraz do jakiegoś zadzwonię. Dojechaliśmy do jego domu i wysiedliśmy z samochodu. Po wejściu do domu Lynchów wszyscy się na mnie zaczęli gapić. Ja powiedziałam Rossowi, że zaraz przyjdę i poszłam na górę zadzwonić do lekarza.
Rozmowa telefoniczna (J-ja, D-doktor)
D- Halo?
J- Dzień dobry.
D- Emma?
J- Daniel? Co ty robisz w L.A?
D- Przenieśli mnie. A ty?
J- Jestem na wakacjach. Słuchaj. Mogłabym się z tobą umówić? To wszystko wróciło.
D- Znów mdlejesz?
J- Tak.
D- Wymiotujesz?
J- Nie. Umówimy się jutro od rana?
D- Pewnie, akurat będę miał wolny gabinet.
J- Dziękuję ci. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz.
D- Dziękuję. To do jutra, bo mam pacjentów.
J- Jasne. Pa - po skończonej rozmowie zauważyłam Rocky'ego który właśnie wychodził z pokoju Rossa. Podszedł do mnie i załapał mnie mocno za ramię.
-W co ty grasz?! Jesteś jak każda! Liczą się dla ciebie tylko pieniądze i sława! Myślisz, że nikt, by się nie dowiedział, że zdradzasz Rossa?! Jesteś zwykłą dziwką i suką! - mówił szarpiąc mnie, a przy ostatnim zdaniu uderzył mnie z liścia. Znowu tego dnia płakałam, ale tym razem z bólu. Pobiegłam do pokoju Delly, gdzie na szczęście była. Zaraz jak wpadłam do jej pokoju podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-Co się stało? To Ross cię tak uderzył?!
-Nie. Rocky...
-Dlaczego?
-Bo słyszał moją rozmowę przez telefon z moim lekarzem i stwierdził, że zdradzam Rossa.
-O Boże! A co ci się stało, że musiałaś zadzwonić do lekarza?
-Kiedyś przy najmniejszym wysiłku mdlałam, bo miałam astmę. Gdy mi przeszło ostatnio znów zaczęłam mdleć, dzisiaj zemdlałam jak wróciłam od was do domu. Chciałam się z nim umówić na wizytę.
-Matko. Narada rodzinna za 5 minut na dole! - wydarła się Rydel wychodząc na korytarz. Podeszła do mnie i zaprowadziła mnie na dół za rękę. Po chwili byli już wszyscy.
-To teraz powiedz wszystkim, że zdradzasz Rossa - powiedział Rocky.
-Ja nie zdradzam Rossa! - krzyknęłam ze łzami - idę się przewietrzyć - powiedziałam po chwili, bo zrobiło mi się duszno, ale nie doszłam za daleko, bo pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Później wróciłam do salonu.
-Ja nie zdradzam Rossa. Ja- Ja się umówiłam do lekarza na jutro Rocky!
-Serio?! To niech Ross pójdzie z tobą! - wykrzyknął brunet.
-Okej! Ross pójdziesz jutro ze mną do lekarza?
-Jasne skarbie. Co ci się stało w policzek? - spytał zmartwiony podchodząc do mnie i gładząc mnie po policzku.
-Rocky ją uderzył! - wykrzyknęła Rydel.
-C-c-co? Rocky, ty gnoju! Zajebię cię skurwysynie! - wydarł się Ross i rzucił się na Rocky'ego z pięściami. Zrobił mu porządną śliwę pod okiem i parę siniaków. Rozwalił mu także nos. Gdy zabrali Rossa od Rocky'ego ten podbiegł do mnie i mnie przytulił.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nie wiedziałem! Wiesz jak to brzmiało. Ta twoja rozmowa z lekarzem. Poniosło mnie. Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz - powiedział tuląc mnie do siebie.
-Wybaczam.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Każdy człowiek popełnia błędy. Idź po apteczkę, bo zaraz się tutaj wykrwawisz.
-Jasne - powiedział i poszedł do łazienki. Podszedł do mnie Ross i zaprowadził za rękę do siebie do pokoju, po czym posadził mnie na łóżku i sam usiadł obok przytulając mnie.
-Czemu musisz iść do lekarza? - spytał zmartwiony, a ja powiedziałam mu to samo co Delly.
-A jak jesteś w ciąży z tym gościem?
-Nie, to niemożliwe, objawy ciąży są inne. Chyba... - ostatni wyraz szepnęłam.
-Powinnaś zrobić test ciążowy.
-Nie Ross... To bezsensu.
-Zrób go. Będziesz miała pewność, że nic ci nie jest.
-Jutro wszystko stwierdzi lekarz.
-Zostaniesz u mnie na noc?
-Skoro chcesz, ale śpię u Delly!
-Ej no! Jesteś moją dziewczyną, a nie jej!
-Skąd wiesz? Może jestem dziewczyną twojej siostry? - spytałam, a on spojrzał na mnie jak na nie powiem kogo - Żartuje! Jestem tylko twoja.
-No mam nadzieję. Kocham cię. Mówiłem ci to kiedyś?
-Parę razy się zdarzyło... Też cię kocham - powiedziałam, a blondyn wpił się w moje usta. Całował delikatnie, czule, ale też z pożądaniem. Jest idealny. Do pokoju weszło rodzeństwo Rossa i Ell.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać - burknął Riker. O co im chodzi?
-Czego? - spytał równie niemiłym tonem Ross.
-Słuchaj Emma! Pamiętaj! Możesz sobie być z Rossem skoro jest taki naiwny! My się nie damy tobie owinąć w okół palca! (nie wiedziałam jak to ująć, mam nadzieję, że się domyśleliście o co chodzi~ od aut.) Nie mieszaj się do naszego życia! Masz zakaz wstępu do tego domu! Myślisz, że jak ciągle będziesz płakać, to zmienisz podejście nas do siebie?! Płaczesz z każdego powodu! A jak chcieliśmy cię nastraszyć, myślałaś, że wszyscy będą się nad tobą użalać! To był żart, nawet Delly która jest wrażliwa by się tak nie poryczała i nie zrobiła takiej awantury! Wypierdalaj z naszego domu! - krzyknął Riker. Znowu płakałam. Ile można!? Ross mnie przytulił, gdy chciałam wyjść.
-Ross! Ona ma wyjść! - wydarł się Rocky.
-Nie! Wy stąd wyjdźcie! - odkrzyknął Ross, a ja pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam, po czym usiadłam w kąciku i skuliłam się płacząc.
                       ~Oczami Rossa~
Oni coraz bardziej mnie wkurzają!
-Emma ma prawo się tak zachowywać po waszym 'żarciku'! - słyszałem, że Emma znów wymiotuje. Strasznie się o nią martwię.
-Skoro może się tak zachowywać, to dlaczego!?
-Niech sama wam powie! - krzyknąłem i poszedłem do Em. Siedziała tam skulona w kącie i płakała. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Po chwili weszli tam wszyscy.
-O co chodzi?! Dlaczego tak cię ten temat tak poruszył?!
-Mogę pogadać z Delly na osobności? - szepnęła.
-Jasne skarbie - powiedziałem i wyszedłem wraz z resztą z łazienki.
                       ~Oczami Rydel~
Zostałam sama w łazience z Emmą. Usiadłam obok niej.
-To co chciałaś?
-Mam ci powiedzieć dlaczego tak zareagowałam?
-Tak.
-Bo... Bo... Bo... Bo... Bo kiedyś ktoś... ktoś... ktoś... ktoś mnie z... zg... zgwałcił... - powiedziała i się rozpłakała. Przytuliłam ją, nareszcie ją rozumiałam. To dlatego tak Ross zareagował.
-Ross o tym wiedział?
-Dowiedział się, czytając mój pamiętnik...
-I wszystko jasne. Tak cię strasznie przepraszam. Tak mi teraz głupio.
-Nie wiedziałaś...
-I dlatego ta cała sytuacja cię tak dotknęła. Chcesz powiedzieć reszcie?
-Powinnam.
-Czy ktoś prócz mnie i Rossa wie?
-Nie...
-Nawet twoja mama?!
-Nie... Muszę im to powiedzieć.
-Dobrze. Tylko przestań już płakać. Wybaczysz mi?
-Tak... Nie wiedziałaś o tym przecież.
-Gotowa?
-Chodź zanim się rozmyślę.
-Okej - powiedziałam i zeszłyśmy na dół gdzie byli wszyscy, oprócz moich i Emmy rodziców. Emma usiadła obok Rossa i się w niego wtuliła. Jacy oni słodcy! Ja usiadłam po drugiej stronie Emmy.
                     ~Oczami Emmy~
Muszę im to powiedzieć. Tylko jak zacząć?
-Powiedziałaś jej? - szepnął do mnie Ross.
-Tak.
-Co wy tam szepczecie? - spytał Rik.
-Dlaczego tak zareagowałaś? - dodał po chwili.
-Bo... Bo... Bo ktoś... - nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Emmę ktoś kiedyś zgwałcił... - powiedział za mnie Ross. Dziękuję Rossy. Gdy to powiedział znowu się rozpłakałam. Ross szybko mnie przytulił.
                                                                  Notka
I jak rozdział? Dużo się wydarzyło w tym rozdziale... Co ja miałam... Aha! Już wiem! Rozdział dodałam, bo dzisiaj nie byłam w szkole i natchniło mnie! Co prawda ferii nie mam, ale napisałam. Za długo mi się wydaje, że musielibyście poczekać ferie mam dopiero od 16 lutego. :( Jak myślicie? Jak zareagują chłopaki? Nie wiem kiedy będzie next...  Mam nadzieję, że do poniedziałku coś napiszę, ale nie obiecuję. Kończę, bo znowu notka wyjdzie dłuższa niż rozdział :D
~Suzi :D