-C-C-Co? - wyjąkał Riker.
-To co słyszałeś. - odparła Rydel.
-Boże... Emma... My-My-My nie wiedzieliśmy... Wiesz jak to wyglądało... Przepraszam cię. Już cię rozumiem. Wybaczysz nam kiedyś? - jąkał Riker. Ja zamiast odpowiedzieć, podeszłam do niego i Go przytuliłam.
-Tak...
-Dziękuję ci... Zachowałem się jak ostatni dupek, który...
-Riker przestań! Nie wiedzieliście!
-Dobrze, ale ty przestań płakać.
-Wie jeszcze ktoś o tym oprócz nas? - spytał Ell.
-Nie...
-I ty po tym wszystkim masz zaufanie do mężczyzn? Do nas? - spytał zaciekawiony i zszokowany Rocky.
-Tak. Znaczy tylko do was. Do mojego byłego chłopaka także miałam, ale dlatego, że on był jeszcze ze mną przed tym wszystkim.
-I dlatego Rydel też tak nie przeżywa, bo my z nią jesteśmy od zawsze. - odparł RyRy.
-Emma dlaczego mi nie powiedziałaś? Jesteśmy przyjaciółkami od zawsze. - mówiła Magda (zapomniałam dodać, że jest z nimi Magda :) ~od aut.)
-Bałam się... Nie wiem czego, ale ten temat jest dla mnie trudny. Możemy przestać o tym gadać?
-Jasne. To co porobimy? - spytał Ryland.
-Oglądamy film! - krzyknęli razem Ell i Rocky. Oni serio są jacyś synchronizowani...
-A jaki? - zapytałam.
-Horror. - i znowu ta ich współpraca...
-Nie... Proszę was. - powiedziałam i zrobiłam oczka jak kot ze shreka.
-Przecież jestem przy tobie. Nie masz się czego bać. - powiedział przytulnym głosem Ross.
-No dobra! - krzyknęłam. Dlaczego Ross tak na mnie działa?
-Tak! - wykrzyknęli i włączyli
,,Naznaczony``. Na początku nie był straszny, ale później byłam cały czas wtulona w Rossa. Po skończonym filmie przyszli rodzice.
-Gdzie wy byliście? - zapytała Rydel.
-Byliśmy z Emmy mamą na kręglach.
-Emma jedziemy już. Chodź. - powiedziała moja mama.
-Mogę zostać u Rydel? Bo mnie zapraszała.
-Jeśli Stormie nie ma nic przeciwko...
-Jasne, że nie mam. Mam nadzieję, że się niedługo zobaczymy. Szkoda, że już musisz lecieć.
-Takie życie. Córciu, ja już wracam do Polski.
-Już?
-Tak. Narazie. - powiedziała moja mama i mnie przytuliła, po czym wyszła.
-Czemu powiedziałaś, że cię zaprosiłam na noc? - spytała Rydel odwracając się w moją stronę, oczywiście każdy się zaczął na mnie gapić.
-Bo Ross chciał żebym u niego została, ale moja mama jakbym jej to powiedziała to by mi w życiu nie pozwoliła. Proste? Proste.
-Wiesz co? Tak mamę oszukiwać... - dodał Ross.
-Mogę zawsze do niej zadzwonić i powiedzieć, że nie zostaje u Delly tylko u ciebie.
-Nie! Lepiej ją oszukiwać...
-No widzisz?
-Widzę, widzę...
-To ty śpisz u Rossa, czy u Delly? - zapytał Rocky i Ell. Ryland jest od nich mądrzejszy i bardziej kumaty... Oni mnie załamują...
-U Rossa...
-Chodź już do mnie - powiedział Ross.
-Tylko bądźcie cicho! Chcę się dzisiaj wyspać! - krzyknął Riker jak byliśmy na schodach. Dało się słyszeć śmiechy reszty. Ehh...
-Nie przejmuj się nimi. Mają zbyt bogatą wyobraźnię. - powiedział Ross zamykając drzwi.
-Spoko. Ostatnio się zastanawiałam co będzie na koniec wakacji. Jak będziemy musieli się rozstać.
-Nie przejmuj się co będzie na koniec wakacji, zostały nam jeszcze 2 miesiące.
-Masz rację... Co będzie za dwa miesiące, to będzie. Co teraz robimy?
-Hmm... Która godzina?
-Wow!
-Która?!
-18:00.
-To ile ten film trwał?!
-Nie wiem... To co robimy?
-Idziemy się wykąpać, a potem do łóżka... Wiesz co mam na myśli.
-Emm... Ross nie mogę...
-Czemu?
-Babskie sprawy...
-Czemu nie powiesz po prostu, że masz okres?
-Nie wiem...
-To idź się pierwsza wykąpać.
-Okej - powiedziałam i poszłam do łazienki. Gdy wyszłam spod prysznica przypomniało mi się, że nie mam piżamy.
-Ross!
-Co się stało?! - wpadł spanikowany do łazienki.
-Nie mam piżamy.
-Dla mnie możesz spać tak, lub w bieliźnie, ale tak najlepiej.
-Ross!
-Zaraz ci coś przyniosę - odparł i wyszedł. Po chwili wrócił i dał mi swoją bluzkę.
-Masz.
-Dziękuję. - ubrałam się i wyszłam z łazienki.
-Teraz ty.
-Powinnaś częściej nosić moje bluzki. - odparł wchodząc do łazienki. Ja natomiast zeszłam na dół, tam wszyscy oglądali film. Nie było tylko Stormie, Marka i Rylanda.
-Hej.
-Co się tam działo? - spytała Delly.
-Nic...
-To czemu masz koszulkę Rossa, którą masz założoną na drugą stronę i Ross stoi w samych bokserkach, oraz ma włosy na każdą stronę? - spytał Riker. Ale wtopa...
-Nic się nie wydarzyło, tylko jak wysuszę włosy mam takie, a Emma nie miała piżamy, więc jej dałem swoją koszulkę - wytłumaczył Ross tuląc mnie od tyłu. Nie zauważyłam go.
-Aha. Dobra, ja idę spać. - powiedział Riker - A, i wy macie być cicho. - dodał. Poszłam z Rossem na górę i położyłam się z nim do łóżka.
-Rydel i Ell są razem? - spytałam.
-Nie. Jesteście przyjaciółkami z Delly, co nie?
-Tak.
-Nie mówiła ci czasem, czy Ell jej się nie podoba?
-Nie, ale nawet jakby powiedziała to ja i tak bym wam tego nie powiedziała.
-Ej... Idę z nią pogadać.
-Teraz?
-Nie obrazisz się?
-Jasne, że nie.
-Zaraz wracam - dał mi buziaka i sobie poszedł, ja weszłam na fb i twittera.
~Oczami Rossa~
Jestem przy drzwiach do pokoju Delly. Pukam i słyszę `proszę`. Wchodzę, a tam Rydel siedzi w łóżku na laptopie.
-Hej - powiedziałem i usiadłem obok niej.
-Hej Rossy. Coś się stało? Chcesz pogadać?
-Nic się nie stało, ale chcę pogadać.
-To opowiadaj.
-Może być tak, że dajmy przykład. Ma pewien chłopak przyjaciółkę już od paru lat, i nigdy się nie zastanawiał nad czymś poważniejszym. Pewnego wieczoru sobie rozmyśla o nich i zdaje sobie sprawę, że nie chce być z tą przyjaciółką, przyjaciółmi, tylko kimś bliższym, ale boi się o tym komukolwiek o tym powiedzieć. Dusi te emocje w sobie. Nie wie, że wszyscy wiedzą, że ta osoba mu się podoba, a ta `przyjaciółka` niczego się nie domyśla. Wie, że pytając się jej o chodzenie, czy wyznanie jej miłości może zniszczyć ich przyjaźń. Jak myślisz powinien zaryzykować, czekać aż ona zrobi pierwszy krok co się może nie zdarzyć, lub mieć te uczucia skryte do niej przez całe życie i czekać aż ona sobie znajdzie kogoś innego i dopiero wtedy zebrać się na odwagę, by powiedzieć jej prawdę? - się nagadałem... Do Rydel trzeba podejść psychologicznie, nie jak do Rocky`ego ,,słuchaj stary, proszę o prawdę podoba ci się ta i ta osoba?`` Delly w życiu na takie coś nie pójdzie.
-Zaryzykować... - odparła - Ross. W kim ty się znowu zakochałeś?! Masz Emmę!
-Ale nie o to mi chodziło! Nieważne...
-Właśnie, że ważne!
-Nieważne! Puszczaj mnie do cholery - krzyknąłem i wyszedłem z jej pokoju. Przegiąłem. Poszedłem do siebie. Emma już spała. Położyłem się obok niej, a blondynka się we mnie wtuliła. Po chwili zasnąłem. Obudziłem się o 7:00. Dla mnie to standard. Ubrałem się i zszedłem na dół, w kuchni był Riker. Mam kłopoty! Ale co ja zrobiłem?!
-Mam kłopoty?
-Tak.
-Znowu... Co ja zrobiłem?
-Czemu Delly wczoraj płakała jak wyszedłeś z jej pokoju?
-Trochę się pokłóciliśmy...
-Trochę?! Leżała skulona i cała roztrzęsiona w kącie! Z Ellem i Rockym musieliśmy ją we trzech uspokajać do 3 w nocy! Skończyło się na tym, że spała ze mną u mnie w pokoju!
-Co ja zrobiłem...
-No właśnie nie wiem!
-Nie krzycz na mnie! - Krzyknąłem przez łzy i pobiegłem do łazienki zamykając za sobą drzwi. Usiadłem w kącie i płakałem. Jestem wrażliwy. Teraz będą się ze mnie wszyscy śmiać i wyzywać od beksy. Do łazienki weszła Rydel.
-Prze-Przepppraszszam za moje wczorajsze zachowanie. Zachowałem się jak nie powiem kto. Pokłóciłem się z Rikerem. Przeze mnie płakałaś. Skrzywdziłem cię. Ja naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło. Kocham cię Delly. Nie chciałem nigdy tego powiedzieć. To samo tak wyszło.
-Już dobrze. Chodź tu do mnie - podeszła do mnie i pociągnęła mnie za rękę żebym wstał, po czym mnie przytuliła i położyła moją głowę na swoim ramieniu.
-Też cię kocham Rossy. Nie płacz już, już wszystko w porządku. Idź zjedz śniadanie i idź z Emmą do lekarza.
-Dobrze, tylko najpierw pójdę do Rikera. Pa.
-Pa. - wyszedłem z łazienki i skierowałem się do pokoju Rikera. Wszedłem do jego pokoju.
-Hej... - wychrypiałem.
-Przepraszam cię Ross. To opowiesz mi jak to było?
-Tak - powiedziałem mu wszystko.
-Spróbuję z niej coś dzisiaj wyciągnąć.
-Okej. Ja jadę do lekarza z Emmą. Pa.
-Pa. - zszedłem na dół, a tam była Emma. Zjadłem na szybko śniadanie i wyszliśmy.
-Czemu nie jadłaś śniadania?
-Lekarz mi nie kazał przed badaniami.
-Aha. O jesteśmy!
-Super... - powiedziała drżącym głosem. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do poczekalni. Emma się cały czas trzęsła.
-Co jest? - zapytałem.
-Boję się...
-Wejść z tobą?
-Jakbyś mógł.
-No pewnie. Hej... Nie stresuj się. Teraz ty. Chodź - powiedziałem i wszedłem z nią do gabinetu. Jak jej pobierali krew myślałem, że zaraz zemdleję. Po skończonych badaniach Emma poszła gdzieś z lekarzem. Wróciła z płaczem. Od razu do niej podbiegłem i ją przytuliłem, ale Emma mnie odepchnęła.
-Co się stało?
-Możesz ze mną teraz zerwać.
-Dlaczego?! - spytałem, a ona dała mi jakąś kartkę. Przeczytałem i mnie zatkało. Emma ma raka skóry...
-Ale jak to?
-Nie wiem. Dalej zerwij ze mną!
-Dlaczego?
-Bo po co ci taka dziewczyna?
-Kocham cię. Nie zerwę z tobą, bo jesteś chora na raka. Chodź pojedziemy do ciebie i pogadamy na spokojnie. Okej? - blondynka tylko pokiwała twierdząco głową. Poszliśmy do taksówki. Przez całą drogę do hotelu nikt się nie odzywał. W jej apartamencie Emma usiadła na kanapie, a ja zrobiłem nam herbaty.
-Proszę. - powiedziałem podając jej kubek.
-Dziękuję.
-Co ci powiedział lekarz?
-Że za tydzień będę miała wycinanie kawałka skóry i stwierdzą czy jest to nowotwór złośliwy, czy też nie. Jeśli nie to tylko będę musiała do września brać jakieś tabletki, a jak złośliwy to moje szanse na przeżycie są bardzo minimalne - mnie zatkało, co ja mam jej powiedzieć `współczuję`? No raczej, na pewno nie!
-Muszę to przetrawić...
-Co?
-Nic, nic...
-Pojedziemy do ciebie?
-Tak będzie lepiej.
~Oczami Rikera. Kilka godzin wcześniej~
Ross i Emma właśnie pojechali. Muszę pogadać z Rydel. Zapukałem do niej do pokoju i wszedłem.
-Hej - powiedziałem siadając obok niej.
-Hej. Co tam?
-Możemy pogadać?
-Jasne. Mów - odparła, a ja powiedziałem to wszystko co wczoraj Ross, znaczy to o przyjacielach.
-Zaryzykować.
-Czemu mówisz, a nie robisz?
-O co wam chodzi?
-O to, że mówisz, a nie robisz. Ale czemu?
Jak będziesz znała odpowiedź, to jestem u siebie - powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju. Po jakiejś godzinie przyszła Rydel.
-Riker. Ja naprawdę nie wiem o co chodzi...
-Delly... Czy podoba ci cię Ell?
-To o to wam chodziło w tym tekście...
-Odpowiedz.
-Nie.
-Chodź tu i popatrz mi w oczy - podeszła do mnie i zacząłem się patrzeć jej w oczy -I teraz odpowiedz.
-Nie. Tak. Nie wiem...
-Nie wstydź się swoich uczuć. A tym bardziej miłości. Wiesz, że możesz zawsze na nas liczyć. Czemu nam nigdy nie powiedziałaś?
-Bo wy jesteście chłopakami i moimi braćmi, wolałam nie wiedzieć co byście zrobili Ellowi.
-Jemu nic nie zrobimy. Pogadaj z nim.
-Zobaczę...
-Cieszę się. Pamiętaj, że zawsze możesz z nami pogadać na każdy temat, a tym bardziej ze mną.
-Wam i tak mówię więcej niż rodzicom. Idę do siebie - powiedziała i wyszła. Coś czuję, że wyzna mu uczucia.
~Oczami Rydel~
Stwierdziłam po rozmowie z Rikerem, że ma rację idę teraz do Ella.
-Hej - powiedziałam wchodząc do jego pokoju.
-O hej. Coś się stało?
-Nie, znaczy tak... Ehh... Posłuchaj. Jak to powiedzieć... Pod-Pod-Podobasz mi się...
I jak się podoba? Hahaha. Jak myślicie jak zareaguje Ell? Będzie Rydellington? Następny rozdział ma w połowie napisany, ale co chwilę coś zmieniam... Jestem niezdecydowana. Zabić Emmę, czy też nie? Jestem wredna. Może ją uśmiercę i wstawię jakąś inną bohaterkę! Co do komentarz... Widzę, że ktoś to czyta, bo jest parę set wyświetleń tylko nikt nie komentuje :( Przepraszam! Jedna osoba komentuje! Ale patrząc na liczbę wyświetleń, a na komentarze jest ogromnaaa różnica. Dobra kończę. Pozdrawiam cieplutko ;)
~Suzi :D