!!!!Notka!!!!!Ważne!!!!!!
Ten rozdział się trochę różni poprzedniego który mi się opublikowany skasował!!!!! Trochę mnie ponosi... Wybaczcie... Przeczytajcie go jeszcze raz chyba że w ogóle nie czytaliście tamtego, ponieważ dodałam parę fragmentów których wtedy nie było i może coś usunęłam... Wiem, że rozdział miał być wcześniej, ale nie miałam czasu. Co chwila czyjeś urodziny, szkoła... Ehh... Obiecuję, że następny rozdział będzie w sobotę. Jak tam w szkole? Macie luz, czy raczej jest ciężko?
P.S
Dodałam nowy rozdział na swoim drugim blogu :D
Rozdział 6
~Oczami Rossa~
Ell i dziewczyny już dawno poszli spać, a ja z moimi braćmi oglądam filmy. Znaczy oni oglądają, ja cały czas rozmyślam to nad Delly, to nad Emmą. Jak ktoś mógł tak skrzywdzić moją siostrę?! Jak?! Jak w ogóle to można zrobić dziewczynie?! W życiu bym się tak daleko nie posunął. Może i nawet jestem niewyżyty, co w moim wieku jest dziwne... Ale nie wiem jak można do tego stopnia się posunąć żeby zgwałcić dziewczynę, a co gorsze przy tym zryć jej psychikę, być może na zawsze i ją zranić też tak fizycznie. Rozmyślam też jak to będzie jak moje rodzeństwo się dowie, że ja z Emmą chodzę... Jak im o tym powiedzieć? Cześć! Chodzę z Emmą od jakiegoś czasu, ale wam nie raczyliśmy powiedzieć! Nie to raczej nie wypali... Mam co do niej poważne zamiary...
-Ross!- Krzyknął Riker.
-Co?! Czemu się tak drzesz?!
-Bo od jakichś 30 minut próbujemy Cię wybudzić.
-Serio?
-Tak. Chodź ze mną na chwilę do kuchni, musimy pogadać.- Powiedział poważnie. Poszedłem za nim do kuchni i usiadłem sobie na blacie, a on usiadł przy stole.
-Tooo... O co chodzi?
-Co Ci jest?
-Znaczy?
-Znam Cię nie od dziś i wiem, że jak tak poważnie się zamyślasz, to coś jest poważnego na rzeczy.
-Eee... Myślałem nad tym jakby to było gdyby nie było z nami Ella... Serio? Yyy... Tak jasne serio! Rozmyślałem nad tym jakby to było gdyby nie było z nami Ella! Właśnie! Dobranoc...- Powiedziałem i poderwałem się szybko z miejsca, ale niestety Riker musiał mnie złapać, bo jak inaczej?...
-Teraz mam pewność, że coś jest na rzeczy... Gadaj! Coś ty zrobił?!
-Nic... Nie musisz o wszystkim wiedzieć! Nie jesteś moją matką!- Powiedziałem i wiedziałem, że Go tym zraniłem, bo nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic...
-Nigdy nie mieliśmy Ross prze...- Przerwałem mu wtedy.
-Ale te czasy się skończyły! Dorosłem! Nie jestem małym dzieckiem! Pogódź się z tym, że już Ci wszystkiego nie będę mówił!- WOW! Co ja narobiłem?! Widziałem łzy w jego oczach... Jestem debilem, dupkiem, idiotą, chamem! Przecież chciałem się kogoś poradzić, a najlepiej Rikera, a teraz wszystko spieprzyłem! Co ja mam teraz zrobić?! Zraniłem Go pierwszym zdaniem, a tym Go dobiłem!
-Przepraszam. Ja...- Przerwał mi.
-Nie Ross. Nie przepraszaj. Masz rację nie jesteś już małym dzieckiem. Już mnie nie potrzebujesz... Dobranoc. Ale pamiętaj ja mimo wszystko będe Cię kochał, wiem że Ty mnie nie, ale wiedz, że ja cię kocham...- Zabolało. Riker ja cię kocham! Ja cię potrzebuję! Nie rób nic głupiego! Riker poszedł na górę chcąc ukryć łzy. Ja wtedy się rozryczałem i pobiegłem do siebie. Rzuciłem się na łóżko i płakałem w poduszkę. Mówią, że chłopaki nie płaczą, ale to nie prawda... Wziąłem żyletkę i poszedłem do swojej łazienki. Usiadłem w rogu i podciąłem sobie żyły. Leżałem tam z 20 minut. Próbowałem zasnąć. Nagle odleciałem...
~Oczami Rydel~
Słyszałam różne dziwięki z łazienki Rossa. Postanowiłam tam pójść. Weszłam do jego łazienki, a tam zobaczyłam śpiącego Rossa w kałuży krwi. Zrobiło mi się słabo, a łzy pociekły mi strumieniami. -Riker!- Dałam tylko radę krzyknąć. On zaraz przybiegł i zawołał resztę, okazało się, że Emma musiała wracać do domu. Zajęliśmy się Rossem, położyliśmy go do łóżka i zeszliśmy do salonu.
-To moja wina.- Powiedział rozstrzęsiony i zapłakany Riker.
-Nie ob...- Przerwał mi.
-Nie! Gdyby nie ja to było by wszystko dobrze!- Krzyknął i opowiedział nam historię jak się pokłócili.
-To wszystko moja wina...- Mówił dobicie.
Nagle na dół zbiegł sprintem Ross i rzucił się Rikerowi na szyję.
-Przepraszam. Przepraszam, przepraszam. Kocham Cię Riker! I cały czas cię potrzebuję! Jak chcesz to Ci powiem wszystko! Tylko niech oni wyjdą!- Wykrzyknął, a my wyszliśmy. W salonie został tylko Riker i Ross. Ja poszłam dalej spać.
~Oczami Rikera~
Zostaliśmy sami z Rossem w salonie. Cali mieliśmy czerwone oczy i mokre policzki od płaczu.
-Tooo... Chcesz wiedzieć wszystko?
-Tak.
-Tylko potem tego nie żałuj...
-Dobra. Cała odpowiedzialność jest po mojej stronie.
-No to zaczynamy... Używam twojej pianki do golenia... Chodzę z Emmą... Parę razy myłem zęby twoją szczoteczką... Mam paczkę gumek w twojej szafce... Prawie TO zrobiłem z Alis u ciebie w łóżku, ale jej tata nam przeszkodził... Jestem niewyżyty... Kiedyś, no może jakiś miesiąc temu to ja ci podciąłem włosy, to byłem ja, a nie Rockliff... Wtedy do basenu to ja wrzuciłem niebieską farbę, więc prze ze mnie byłeś cały niebieski... To ja zjadłem tą ostatnią paczkę żelków... Koniec,,, Więcej grzechów nie pamiętam, ale za żądne nie żałuję...- Chyba trochę za dużo tego powiedziałem... Wszystko, to wszystko! Nie moja wina jak zaraz zemdleje!!!
-Od czego tu zacząć...
-Najlepiej od początku...
-Pomyślmy...
-W twoim przypadku to niemożliwe...- Dorzucałem cały czas swoje trzy grosze. Riker popatrzył na mnie wtedy jak wygłodniała hiena, od razu się uspokoiłem.
-Skoro od początku, to od początku... Czemu sobie nie kupisz własnej pianki do golenia?- Mówił spokojnie, ale widziałem w jego oczach i spojrzeniu, że jakby mógł to by doskoczył mi do szyi, porwał w zęby i rozszarpał jak lew swoją ofiarę. Wiedziałem, że prędzej czy później do tego dojdzie, ale wolę później...
-Bo mama, tata i Rydel mi nie pozwalają... To mogę używać twojej?
-Ehh... Możesz...Czemu mi nie powiedziałeś, że chodzisz z Emmą?
-No bo -No bo zaraz by były przesłuchania… Oj wiesz jak z wami jest…
-Wiem, wiem… Czemu myłeś zęby moją szczoteczką?
-Bo moją zakosił Rocky… A po tobie się najmniej brzydziłem, chociaż rozmyślałem też opcję umycia zębów szczoteczką Rydel, ale ona zawsze by coś wyczuła…
-Okej… Teraz kwestia TEGO… Nie jesteś za młody na takie rzeczy?
-Może…
-To po co ci ta paczka gumek?
-Na wszelki wypadek…
-Żeby mieć jasność… Nie zrobiłeś tego z Alis?
-Nie…
-Czyli nadal jesteś prawiczkiem?
-Tak. Szczerze to nawet dobrze, że nam jej tata przeszkodził, bo nie wiedziałem co dalej zrobić…
-Serio?!
-Tak…
-To się robi tak…- Powiedziałem mu wszystko co wiem…
-Jutro się policzymy co do tej farby i żelków, oraz włosów. Dobranoc.- Powiedziałem i poszedłem do siebie. Kocham tego Głomba, ale mam już plan zemsty… Muahahah!!! Położyłem się spać, bo musiałem wstać o 5. Gdy wstałem ubrałem się i do basenu wrzuciłem żółtą farbę, oraz wiele kostek lodu, a także wypompowałem trochę wody z basenu żeby nie mógł wyjść. Nie widać jej, ale jak ktoś wskoczy do wody to będzie CAŁY żółty. Nie powinien się gniewać o tą farbę przecież żółty to jego ulubiony kolor. Specjalnie rozkręciłem klamkę od balkonu i wszystkich możliwych wejść do domu, zaliczały się w tym także okna. Poszedłem po cichu do jego pokoju i ostrożnie go wziąłem na ręce. Zniosłem go na dół po schodach i coś mi strzyknęło w plecach.
-Jaki on kuźwa ciężki!- Krzyknąłem po cichu. Jezu! Ile on waży z 80 kg?! On Emmę podczas seksu zgniecie do cholery! Doszedłem nad upragniony basen i Go wrzuciłem, a wtedy sprintem wbiegłem do domu zamykając za sobą drzwi. Zapomniałem wspomnieć, że na dworze są kamery…
-Szybko! Wstawać! W szeregu na dole! Ale to już!- Krzyknąłem i nagle wszyscy stanęli przede mną.
-Co się stało?!
-Dom się pali?!
-Ty człowieku jesteś nienormalny?!
-Ja pierdzielę kto normalny budzi człowieka o tej godzinie?!
-Cisza!!!!!!- Wydarłem się w końcu. Nagle wszyscy ucichli.
-Rockliff! Człowieka się o tej godzinie nie budzi, ale was tak! Wyjrzyjcie przez okno!- Po 2 godzinach patrzenia jak Ross się męczy wpuściliśmy go do domu, pomagając mu wyjść z basenu. Rydel zrobiła śniadanie i wszyscy zajęliśmy miejsca przy stole
.-Co dzisiaj robimy?- Spytał Ross.
-Nie wiem… Może pojedziemy do Emmy?- Zaproponowałem.
-Okey!- Krzyknęli wszyscy.
-Riker? Przypommij mi jak to zmyłeś...
-W garażu masz całe dwa wiadra rozpuszczalnika, tylko uważaj na co niektóre miejsca... TAM farba musi sama zejść... Powodzenia! O za 30 minut zbiórka przy moim samochodzie.- Powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju się uszykować. Po 20 minutach zbiegłem na dół i wsiadłem już do auta. Po chwili doszła reszta i pojechaliśmy do Emmy. Zaparkowałem samochód i poszliśmy do jej apartamentu. Weszliśmy bez pukania, bo po co? Na dole jej nie było, więc poszliśmy do jej pokoju. Weszliśmy również bez pukania. Tak właściwie to nie weszliśmy tylko wparowaliśmy tam. Była tam Emma i jakaś zapłakana brunetka tuląca się do niej.
-Puka się!- Krzyknęła.
-Oj tam, oj tam... Hej! Jestem Riker, a ty?
-Magda...- Powiedziała zachrypniętym głosem.
-Miło mi cię poznać. To jest Ross, Rocky, Ryland, Rydel i Ell.
-Wiem kim jest Ross. Ross to chłopak Emmy...- Powiedziała, a Rydel która piła wodę wypluła mi całą na moją NOWĄ kuszulę. Rockliff rozdziabał paszczę jak szeroko tylko można. Ryland za to zagwizdał... A Ross i Emma patrzyli na siebie w totalnym szoku.
-Dzięki Rydel...- Powiedziałem.
-Aaa!!! Romma!!! Romma!!! Romma!!! Aaa!!!- Zaczęła się drzeć moja siostra i przytuliła Emmę, a potem Rossa.
-Chodź Riker dam ci jakąś koszulę. Mam w walizcę jakieś koszulki brata w których zazwyczaj śpię.- Powiedziała Emma i poszła ze mną do łazienki.
~Oczami Rockyego~
Ale ta Magda jest śliczna... Czas ja poderwać...
-Hej! Jestem Rocky.
-Miło mi...
-Mi również. Co się stało?
-Mój... Mój... Mój młodszy brat jest chory na raka i będzie miał operację. Jest 85% szans, że operacja się nie powiedzie, a on wtedy umrze... A-A tylko 15%, że, że przeżyje...- Powiedziała i znów się rozpłakała. Szybko ją przytuliłem.
-Wiesz, że wszyscy wyszli?- Spytałem jak się skapnąłem, że nikogo oprócz nas nie ma...
piątek, 9 stycznia 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz