wtorek, 10 lutego 2015

 O to co Riker opublikował na tumblr dla całej R5family :)

Tłumaczenie:

Zobacz .. chodzi o to ... musimy zdjąć nasze ubrania(żartuję, i dziękuję tym z was, którzy to dostali ;)

    Tak czy inaczej .. "Let's Not Be Alone" wychodzi w piątekSuper nabuzowany!
Wiem, że piosenka wyciekła jakiś czas temu do internetu, jednakże nie jest to końcowa wersja. Nadal mieliśmy coś do dokończenia i sprawienia, by była lepsza. Więc z tym co powiedziałem, mam nadzieję, że wam się spodoba"


   Druga sprawa, jestem pewny, że wszyscy chcieliby usłyszeć piosenkę w radiu. Dlatego, dlaczego też nie pospamować do stacji radiowych?  

   Jako, że premiera w TEN piątek, w poniedziałek wszyscy zaszalejmy i proponujmy "Let's Not Be Alone Tonight" wszystkim lokalnym stacjom radiowym. Mam na myśli, wręcz bądźmy nienormalni! Tweetujcie, piszcie, dzwońcie, piszcie emaile, nieważne, byleby wkurzyć wszystkie stacje haha. Wiem, że możemy sprawić, by piosenka była na topie :D  
Wierzę w was, moja droga rodzinko, POKAŻMY KTO RZĄDZI! Możemy być słabszymi, ale pokażemy im co mamy!

Album jest coraz bliżej każdego dnia i nie mogę się doczekać, aby zobaczyćwszystkich podczas trasy w tym roku !!!

-riker


  No to chyba już każdy wie co robimy w                               poniedziałek!
Zobaczyłam ten post na jednym z blogów i postanowiłam pomóc licząc na to, że parę osób to zauważy ;) Tak więc pomóżcie! Odkryjcie swój talent... do wnerwiania ludzi! Rmf fm, radio zet nie mają z nami szans! Hahahah!!!! Przegrają tą bitwę na spam! Wierzę w was! Znaczy Riker w nas wierzy! Więc tak jak mówi! Wysyłajcie e-maile, tweetujcie! Nawet dzwońcie! Zaraz podam linki do kontaktu ze stacjami, tam nawet są numery telefonów! Pokażmy że zależy fanom z Polski! Podajcie dalej i publikujcie tę wiadomość na swoich blogach!
                               A tu linki do stacji:
http://www.rmfmaxxx.pl/strony/kontakt
http://www.radiozet.pl/Kontakt#_=_
http://www.rmf.fm/radio/kontakt.html#_=_
http://www.eska.pl/decyduj
http://www.4fun.tv/kontakty.html


A to blogi z których wzięłam informacje:
http://crazy-stupid-love-opowiadanie-o-r5.blogspot.com/
http://rosslynchfunclub.blogspot.com/

Dajmy się znowu zauważyć! To jest w poniedziałek!

                           

poniedziałek, 9 lutego 2015

The end?

Ostatnio nie mam zielonego pojęcia jak napisać następny rozdział :( Pomyślałam, że napiszę kolejny rozdział na tym blogu i na razie będzie to koniec... To nie jest zawieszenie bloga ani zakończenie... Ciężko to wytłumaczyć... Jeśli kogoś obchodzą dalsze losy tego bloga niech wejdzie na Things Are Looking Up (czyli mojego drugiego bloga). Zaraz zamieszczę tam notkę z informacjami co dalej z tym blogiem. Nie musicie ta nic czytać, żadnych rozdziałów ani nic, tylko będzie tam notka o dalszych losach tego bloga.

piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 12
Pobiegłam za nim, a reszta stała jak wryta. Znalazłam Go kłócącego się z rodzicami i podbiegłam do nich.
-Co się tu dzieje?! Oprócz tego, że Ross z płaczem zwiał ze sceny.
-Ross chce lecieć do Emmy. - oznajmił mój tata.
-Przecież my cię samego tak daleko nie puścimy!
-A jak pojedziemy wszyscy? - zapytałam.
-Ale tylko wy, czy z nami?
-Jak chcecie. Coś czuję, że Riker z chęcią zobaczy Magdę. - zaśmiałam się z Rossem.
-Ehh... Ryland! - wrzasnął mój tata.
-Tak?
-Zamów bilety do Polski do...
-Poznania. - odparłam razem z Rossem. Emma nie mieszka w Poznaniu, ale tam lotnisko jest najbliżej jej miejscowości. Wyszliśmy na scenę i reszta koncertu minęła normalnie. Ross dostanie porządny opieprz od Rikera. Chłopaki nic nie wiedzą o wyjeździe. Po skończonym koncercie poszłam do garderoby.
                      ~Oczami Rossa~
Jak dzisiaj nie umrę to będzie cud. Dlatego, że Riker mnie zaraz zabije. Zeszliśmy ze sceny, a ja nie wiedziałem co robić.
-Ross! Ty mały, niewychowany gnoju! Zabiję cię! Słyszysz?! Jak mogłeś to debilu zrobić?! Ty wiesz na co nas tym naraziłeś?! Jutro wszystkie nagłówki gazet będą o tym jak Ross Lynch zwiał ze sceny, dodadzą jeszcze, że stchórzył! Zjebałeś nam cały koncert! Bez ciebie byłoby lepiej! Gdyby nie Ty w tym zespole wszystko byłoby w porządku! Ciągle tylko ryczysz i obrażasz wszystkich! Jesteś po prostu rozpieszczoną gwiazdką! - wyrzucił mi Riker, w sumie miał rację. Czułem łzy spływające po moich policzkach. Znowu płakałem. Nienawidzę tego, nienawidzę pokazywać innym jaki tak naprawdę jestem wrażliwy, jak szybko doprowadzić mnie do płaczu, ale wciąż to robię. Pobiegłem do garderoby, wpadłem do niej i zjechałem po drzwiach na dół zanosząc się płaczem. Nie zauważyłem, że była to garderoba Rydel.
-Co się stało Rossy?! - podeszła siadając obok mnie i zapytała się mnie z troską. Opowiedziałem jej wszystko.
-Odchodzę.
-Skąd?
-Z R5.
-To już nie będzie R5, tylko R4.
-Ale będzie lepsze, będzie wszystkim się lepiej pracowało, nie będzie kłótni i bójek.
-Ross nie ma mowy.
-Ale...
-Nie! Idę teraz porozmawiać z Rikerem, a ty się pakuj, o 2 mamy samolot, a jest już 23:34, masz niecałe 2,30 godziny.
-Okej. Kocham cię.
-Ja ciebie też Rossy. - odparła i poszła. Ja poszedłem się spakować, ale postanowiłem podsłuchać ich rozmowę. Zaczaiłem się za jakimś murkiem i słuchałem.
                                                     ~Oczami Rydel~
-Riker. Zrozum go.
-Jak?! Do cholery Delly! On zachowuje się fatalnie!
-Słuchaj. Dawno z nim nie rozmawiałeś tak na poważnie. Nim pojawiła się Emma chodziłeś codziennie do niego wieczorami i rozmawialiście.
-Masz rację.
-Teraz idź go przeproś. On cię teraz potrzebuje, on tęskni. Ross naprawdę się zakochał.
-Jesteś cudowna Rydel. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Rozmawiałaś?
-Nie.
-A porozmawiasz?
-Riker! Jak to zrobię, to ci powiem! - krzyknęłam, a wszyscy zaczęli się na mnie dziwnie gapić.
-A kim będzie ten wybranek? - spytał Ryland.
-Bez skojarzeń! Riker do Rossa, ale to już! - wydarłam się i pobiegłam do garderoby. Wbiegłam do garderoby i walnęłam wściekła drzwiami o ścianę.
-Au! - usłyszałam. Odwróciłam się i zobaczyłam Rossa, który był w miejscu gdzie przed chwilą walnęły drzwi. Ups... Zapomniałam o nim.
-Nic ci nie jest?
-Nie, chyba... Głowa mnie boli.
-Pokaż. - podeszłam do niego i odgarnęłam mu grzywkę. Miał na czole wielkie rozcięcie, ciągnące się po skosie od brwi w górę, do końca czoła.
-O matko. Siedź tu, ja pójdę po apteczkę. - poszłam szybko po wspomniany przedmiot i zaraz wróciłam, rana mu krwawiła, strasznie mocno.
-Delly słabo mi... - wydusił i zemdlał.
-Riker!!!!
-Co się stało?! - przybiegł wraz z chłopakami.
-Ross zemdlał. Walnęłam go przez przypadek drzwiami w głowę.
-Odsuń się, Rocky przynieś apteczkę. Ell idź po wodę. – powiedział szybko Rik. Ja nie wiem jak on potrafi zatrzymać w takich sytuacjach zimną krew… Usiadłam obok Rossa. Riker miał jego głowę na kolanach. Po chwili przybiegł Rocky, a za nim Ratliff. Podał apteczkę Rikerowi, a on zabandażował mu głowę.
-Nie zadzwonimy po karetkę? – spytałam.
-Nie, powinien zaraz się obudzić. Ellington daj tą wodę. – Ell podał mu wodę, którą zaraz Riker wylał na Rossa.
-Riker, co ty odpierdalasz?! – wydarłam się, bo myślałam, że ta woda jest mu po to aby ją podał Rossowi jak się obudzi.
-No, a co ja miałem z tą wodą zrobić?
-Może podać mu jak się obudzi?
-Może… O! Budzi się! – Rik miał rację, Ross powoli otwierał oczy.
-Czemu na mnie wylaliście wodę? – spytał półprzytomny.
-Żebyś się obudził. Zostawicie nas samych? – zwrócił się do nas Riker.
-Nie! Proszę! Ja nie chcę umierać!
-Jeszcze nie umrzesz… JESZCZE. – ja, Rocky, Ell i Ryland posłusznie wyszliśmy. Poszłam spakować jakieś kosmetyki i parę innych niezbędnych rzeczy, bo dzwoniła do mnie mama  powiedziała, że z tatą pakują nasze walizki.
                                                 ~Oczami Rikera~
Zostałem z młodym sam, na sam. Jak ja mam zacząć?
-Tooo… Co chciałeś?
-Emm… Przepraszam cię. Ross ja wcale tak nie myślę. Poniosło mnie… Przepraszam… - widziałem, że Ross zastanawia się chwilę nad odpowiedzią, ale po chwili uśmiecha się lekko i mówi:
-Wybaczam, ale miałeś rację… Schrzaniłem cały koncert.
-Bez przesady… Zaraz jedziemy na lotnisko.

-Okej. To chodź.
-Gdzie?
-Po resztę Głombów.
-Okej. – poszliśmy wszystkich zawołać. Po 30 minutach byliśmy na lotnisku i czekaliśmy na nasz samolot.
-Gdzie rodzice z walizkami? – spytała Delly.
-Nie wie… O już idą! – nie zdążyłem dokończyć, bo w oddali zauważyłem rodziców.
-Pasażerów lecących do Polski prosimy o udanie się na odprawę. – usłyszeliśmy i poszliśmy do bramek. Chodzę dzisiaj taki jakiś strasznie zamyślony… Bo nim się obejrzałem siedzieliśmy w samolocie. Nie wiem dlaczego, ale teraz się jakoś strasznie stresuję przed lotem, nigdy tak nie miałem. Choć pewnie jest to spowodowane tym, że ja jestem tu najstarszy, za wszystkich odpowiadam i nie ma z nami rodziców. Cały lot spałem i słuchałem muzyki, a reszta się wygłupiała. Wreszcie lądujemy. 17 godzin w samolocie to nic przyjemnego. Wysiedliśmy z samolotu i poszliśmy do taksówki po odebraniu bagaży. Nikt się nie odzywa, dziwne… Taksówką pojechaliśmy do hotelu, tam tyko wnieśliśmy walizki i pojechaliśmy od razu do szpitala. Czemu nikt się nie odzywa?! Do szpitala szybko dojechaliśmy, Ross z taksówki wyskoczył jak struś pędziwiatr. My też wbiegliśmy do szpitala, ale ten przeszedł samego siebie. Ten babsztyl przy ladzie nie chciał mu powiedzieć gdzie leży Emma, więc Rydel wzięła sprawy w swoje ręce.
-Gdzie jest ona jest?! – wycedziła wściekła przez zęby.
-Sala 213.
-Dziękuję. – pobiegliśmy do windy i zaraz byliśmy przy sali Emmy. Właśnie wychodził z niej lekarz, podbiegłem do niego, bo Rydel spała wtulona w Ella, Rocky też spał, a Ross płakał w kącie.
-Co z Emmą?!
-Kim pan dla niej jest?
-To moja bratowa.

-Są dwie wiadomości. Jedna zła, druga dobra. Którą najpierw?
Muhahahahah!!!!! I teraz ta decyzja... Zabić, czy nie zabić... Ja już wiem co jej zrobię... W ostatnim rozdziale ktoś skomentował, żebym dodała wątek z jej byłym. Hm... Na pewno coś będzie, ale nie wiem czy teraz, czy kiedyś indziej, ale spokojnie. Może co niektórzy zapomnieli, ale Emma wraca do Polski po wakacjach. Mam już plan jak rozegrać tę akcję pożegnania, ale pytanie czy Em w ogóle wróci do Polski, a co ważniejsze przeżyje. Hahahah. A teraz pytanie... Kto wczoraj spamował?!Ja tyle ile wlezie, ale mnie to wkurzyło, że nawet nic nie napisali, a przecież był to koncert rozpoczynający trasę ;( Tylko Riker nas zauważył! Dobra nie rozpisuję się...
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

czwartek, 5 lutego 2015

Ważne!

Akcje Polish R5 Family

Drogie siostry i drodzy, każdego 5 dnia miesiąca jest dzień 
R5ers i w tym dniu (kto ma Twittera) daje jeden post z hasztagiem‪#‎daypolishr5family‬ i pisze po angielsku lub ewentualnie po polsku za co kocha R5 albo jak ich poznaliście... Mam nadzieję, że dużo osób weźmie w tym udział, bo w sumie całkiem fajna akcja ;)
I jeszcze jedna!!! Według mnie ważniejsza!!!

WAŻNE -> 5 lutego akcja na twitterze! (Dzisiaj!!)

 
Dzisiaj mija rok od koncertu R5 w Warszawie.
 To wtedy spełniły się nasze marzenia i właśnie z tej okazji nasza polska R5Family robi wielki spam w ramach podziękowań. 

Spamujemy hasłami:

NIE MOŻE SIĘ OBEJŚĆ BEZ TWOJEJ POMOCY !!!

POKAŻMY, że nam zależy, dajmy się zauważyć!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 11
-Rydel. Cieszę się z tego powodu, ale ja nie, ja chyba nic do ciebie nie czuję prócz przyjaźni.
-Rozumiem...
-Przyjaciele?
-Przyjaciele - powiedziałam, ale czułam, że się zaraz rozpłaczę.
-Idę posprzątać - powiedziałam i wyszłam. Poszłam do siebie. Rzuciłam się na łóżko i płakałam z dwie godziny, ale w końcu przestałam z myślą, że zaraz ktoś tu może przyjść.
-Rydel! Obiad! - krzyknął Rocky z dołu. Muszę się ogarnąć! Użyłam grubej warstwy korektora, żeby nikt nie zobaczył, że płakałam. Jak się `ogarnęłam` zeszłam na dół. Tam już wszyscy na mnie czekali. Usiadłam pomiędzy Rikerem, a Rylandem. Jak nie wybuchnę płaczem, to będzie cud.
-Powiedziałaś mu? - szepnął do mnie Riker.
-Nie - nie chciałam mu o tym mówić, ale źle się czułam kłamiąc. Zjadłam trochę sałatki i wróciłam do siebie do pokoju. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Pewnie to Emma i Ross. Po chwili do mojego pokoju weszła zapłakana Emma z Rossem. Musiało stać się coś poważnego.
-Emma. Co się stało?
-Mam raka skóry - powiedziała, a Ross mi wszystko wytłumaczył.
-Zostawisz nas same? - spytałam Rossa.
-Muszę?
-Ross idź. Dzisiaj śpię u Delly.
-Ehh... Dobranoc.
-Wiesz, że spotkamy się jeszcze na kolacji?
-To do zobaczenia - powiedział i wyszedł. Emma już nie płakała. Jak Ross wyszedł rozpłakałam się.
-Jezu! Delly co się stało?
-Zamknij drzwi.
-A jak chłopaki będą podsłuchiwać?
-Mam specjalne, szczelne drzwi.
-Okej - Emma zamknęła drzwi na klucz i usiadła obok mnie.
-To teraz mów.
-Zawołasz Magdę? - spytałam jeszcze. Gdy przyszła Magda opowiedziałam im wszystko co się dzisiaj wydarzyło.
-Wiem jak się czujesz - powiedziała Magda
-Skąd?
-Też kiedyś wyznałam miłość chłopakowi.
-Jak ja sobie poradzę bez was, jak wyjedziecie?
-Poradzisz sobie. Zawsze sobie radziłaś.
-Emma wszystko się ułoży.
-Mam nadzieję.
-A właśnie! Magda jak tam z Rockym?
-Nie wyszło nam.
-Cały Rocky. A co sądzisz o Rikerze?
-Jest słodki, uroczy, ładny, przystojny, opiekuńczy, mięciutki...
-Ktoś tu się zakochał!?
-Chyba was coś pogrzało!
-No chyba jednak nie!
-Nawet jak już, to Riker nigdy mnie nie zechce.
-Czemu tak uważasz?
-Bo jest tyle ładnych dziewczyn na świecie, a miałby wybrać mnie?
-Dla niego liczy się charakter.
-Idę się wykąpać! Nie słucham was! Lalalalalaallalalalll!!! - krzyczała Magda wchodząc do łazienki.
-Jak dziecko - powiedziałam.
-Hahah... A żebyś wiedziała. - zaśmiała się Emma.
-Będzie wszystko dobrze.
-Hę?
-W związku z tą operacją.
-Mam nadzieję. Możemy zmienić temat?
-Jasne.
-Poczekaj, muszę odebrać. - powiedziała i wyszła odbierając telefon. Po kilku minutach wróciła. Coś jest nie tak...
-Co się stało? - spytałam.
-Muszę wrócić do Polski na tą operację. Magda leci ze mną, ze względu na jej brata.
-Co? Ross się załamie.
-Wiem. Muszę już pojechać się spakować, bo jutro o 10 mam samolot.
-Wrócisz jeszcze?
-Jak będzie wszystko dobrze...
-Powiem Rikerowi, żeby was zawiózł do hotelu.
-Dzięki Delly. Idę się pożegnać z Rossem.
                       ~Oczami Emmy~
Wyszłam z pokoju Rydel i poszłam do Rossa.
-Hej Rossy. - powiedziałam na wejściu.
-Hej misiu. Stało się coś? - spytał troskliwym tonem, odrywając się od gry na gitarze.
-Ross. Ja muszę wracać do Polski na operację... - powiedziałam i po policzku spłynęła mi łza.
-C-co? Ale- ale jak to?
-Dzwonił do mnie lekarz i powiedział, że operacją muszę mieć w Polsce. Nie wiem dlaczego...
-Ale wrócisz jeszcze? - zapytał, widziałam w jego oczach łzy.
-Jeżeli będzie wszystko dobrze.
-Polecę z tobą.
-Nie Ross. Ty masz tu zespół, rodzinę.Przecież mieliście mieć teraz parę koncertów, fani będą zawiedzeni.
-Ale dla mnie ty jesteś najważniejsza! - teraz oboje płakaliśmy.
-Ty dla mnie też, ale Ross zrozum. Zadzwonię do ciebie po operacji.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Jutro o 10.
-Rano?
-Tak.
-Do 10 cię nie opuszczę i śpisz dzisiaj u mnie.
-Muszę się spakować Ross.
-To jedziemy do ciebie. - powiedział i pociągnął mnie za rękę na dół, o dziwo czekali tam Riker i Magda. Poszliśmy do samochodu Rikera i po paru minutach byliśmy na miejscu.
-Przyjedziemy jutro na lotnisko. - oznajmił Riker jak już wysiadaliśmy. Poszliśmy do apartamentu i zaczęłam się z Magdą pakować, oczywiście Ross pomagał.
-Koniec.
-Koniec.
-Wreszcie - to ostatnie powiedział Ross - A teraz już kochana Madziu możesz iść. Podobno kanapa jest bardzo wygodna. - powiedział Ross wypychając Magdę za drzwi.
-Tylko bądzicie cicho! - wrzasnęła jak już wyszła.
-Ross!
-No co?! Chciałem się tobą nacieszyć.
-To co ja jestem?! Zabawka!?
-Oj, no nie o to mi chodziło. Przepraszam.
-Wybaczam.
-Das buzaka? - zapytał jak małe dziecko o lizaka.
-Nie! Sam sobie weź!
-O tak to się nie będziemy bawić! - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
-Ross! Przestań! Hahah!
-Za buziaka.
-Nigdy!
-To ja cie nigdy nie przestane łaskotać!
-No dobra! - poddałam się i wpiłam mu się w usta.
-To mi się podoba.
-Idę się wykąpać.
-To leć. - odparł, a ja poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki.
-Teraz ty. - powiedziałam i Ross poszedł. Weszłam na laptopa. Po kilku minutach z łazienki wyszedł Ross. Pogasiłam wszystko i położyliśmy się do snu. Obudził mnie budzik, który był nastawiony na 8:00.
-Ross. Wstajemy. Za dwie godziny mam samolot. - szeptałam wstając z łóżka.
-Dlaczego, ta noc tak szybko minęła. Jeszcze tylko dwie godziny mojego życia mają sens. Chyba, że jeszcze do mnie wrócisz.
-Mam nadzieję. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego szczerze, on to odwzajemnił. Poszłam do ,,pokoju czystości'' ubrać się i ogółem uszykować. Nigdy nie miałam tony makijażu. Mi wystarczał błyszczyk i tusz do rzęs, którego bardzo mało nakładałam, czasem też używałam korektora, ale po za tym nic więcej. No chyba, że szłam na jakąś imprezę. Gotowa wyszłam z łazienki, ale Rossa już tu nie było. Zeszłam na dół w celu zjedzenia śniadania, ale jednak go sobie nie zrobiłam, bo ktoś mnie w tym wyręczył. Na stole był talerz z naleśnikami, a obok niego kartka. Wzięłam ją i przeczytałam :
~Droga Emmo. Mam nadzieję, że śniadanie będzie ci smakować :) Musiałem iść, ale obiecuję, że będę na lotnisku, aby się z tobą pożegnać. Mam także nadzieję, że nie będziesz na mnie zła. Pamiętaj, że cię kocham
                            ~Twój, i tylko twój Rossy~
Jezu! Jak ja go kocham! Tylko zostaje pytanie: Gdzie jest Magda? Zaczęłam ją wołać i po paru minutach zjawiła się poszukiwana. Zjadłyśmy śniadanie i pojechałyśmy na lotnisko. Czekając na odprawę zobaczyłyśmy paru znajomych.
-Hej! Co wy tu robicie?! - zapytałam zaskoczona.
-Przecież nie mogliśmy pozwolić na to, żebyście odleciały bez pożegnania. - powiedziała brązowooka i przytuliłyśmy się.
-A Riker nie mógł nie pożegnać swojej przyszłej dziewczyny. - powiedział Rocky, pokazując na rozmawiający Riker i Magdę.
-Emma! - usłyszałam nagle krzyk. Odwróciłam się, a tam stał Ross. Od razu mnie pocałował, ale nie tak zwyczajnie, to było coś czego nie potrafię opisać. Po paru minutach, gdy zaczęło nam brakować powietrza odsunęliśmy się od siebie. Oboje płakaliśmy. Wtedy powiedzieli, że samolot którym leciałam zaraz startuje. Pożegnałam się z wszystkimi, oczywiście nie obeszło się bez płaczu. Riker najdłużej żegnał się z Magdą. Oni będą razem! Muszą! Ja najdłużej żegnałam się z Rossem oczywiście. Cały lot słuchałam muzyki i czytałam. Gdy wylądowaliśmy pojechałam od razu do szpitala. Moja mama już o wszystkim wiedziała, ale nie mogła teraz przyjechać. Byłam popodłączana do różnych kabelków i maszyn. I pomyśleć, że muszę spędzić tu 3 dni. Na szczęście zabieg mi przesunęli i nie czekam tygodnia...
                      ~Oczami Rossa~
Emma wyleciała. Może już nie wróci. Jutro gramy jakiś koncert. Ja nie wiem jak ja zagram! Zamknąłem się u siebie w pokoju, żeby mi nikt nie przeszkadzał. Wszyscy poszli już spać. Ja zrobiłem podobnie. Obudziłem się o 7:00. Normalka. Zszedłem na dół i w kuchni zastałem Delly. Podszedłem do niej i ją przytuliłem.
-Hej.
-Hej Rossy. Jak się trzymasz?
-Jakoś jest. O której koncert?
-O 19:00.
-Rydel, ja nie wiem czy dam radę wystąpić.
-Dasz, musisz dać.
-A najgorzej będzie przy One last dance i If I can't be with you. Jak tam u ciebie?
-Dobrze. Chcesz śniadanie?
-Nie, bo to ja robię dzisiaj śniadanie królewno.
-Czyli będą naleśniki?!
-Ja nic innego nie umiem zrobić.
-Dziękuję. - powiedziała i znowu mnie przytuliła, po czym poszła do siebie, a ja wziąłem się za przygotowywanie naleśników. Po godzinie wszystko było gotowe, a robiłem je tak długo, bo robiłem dla wszystkich. Po zjedzonym śniadaniu poszedłem się ubrać. Cały dzień mieliśmy próby, bo ciągle się myliłem.
-Ross do cholery! Skup się! - wydarł się na mnie Riker.
-Co chwila mylisz akordy, lub tekst! - tym razem wrzasnął Rocky.
-Jak ja mam się skupić, jak moja dziewczyna jest po drugiej stronie Atlantyku i ma teraz chyba operację, od której zależy jej życie?! - wydarłem się ze spływającymi po policzkach i pobiegłem do siebie.
                          ~Oczami Rydel~
Ross pobiegł do siebie. Biedny.
-Chłopaki! Zamiast się na niego drzeć, może byście z nim pogadali?! Nie rozumiecie, że Ross potrzebuje wsparcia?! - krzyknęłam na nich i zauważyłam, że zrobiło im się głupio.
-Idę z nim pogadać, a Wy już się szykujcie. - dodałam po chwili i poszłam do Rossa. Leżał na łóżku z głową w poduszkach.
-Żyjesz?
-Jeszcze.
-I masz żyć.
-Jak Emma nie będzie, to zapewniam cię, że popełnie samobójstwo przy najbliższej okazji.
-Nawet o tym nie myśl.
-Ale jak ona umrze to dla kogo ja będę miał żyć?!
-Fajnie wiedzieć, że jestem dla ciebie nikim.
-Ryd...
-Nie Ross, odpuść... - powiedziałam i wyszłam z jego pokoju. Pobiegłam do siebie i się rozpłakałam. Po godzinie wszedł Ross, a za plecami trzymał misia tak wielkiego jak on.
-To dla mojej jedynej i najukochańszej siostry, przyjaciółki i królewny - powiedział dając mi misia -Przepraszam Delly. Wiesz, że nie miałem tego na myśli, poniosło mnie. Kocham cię z całego serca swego i z ca... - przerwałam mu.
-Ty mi tu pacież zmawiasz?! - zaśmiałam się.
-Skąd wiedziałaś?
-Nie jestem taka tępa jak reszta twojego rodzeństwa. Dziękuję za misia, jest uroczy i... wielki. Ross powiedz mi, gdzie ja go pomieszczę?
-Będziesz z nim spała i dzięki temu nie będziesz musiała mieć chłopaka.
-Ehh... Idź się już szykuj.
-Okej. - odparł i wyszedł. I jak tu takiego chłopaka nie kochać? Nie da się! Zaczęłam szykować się na koncert. Nim się zorientowałam wychodziliśmy na scenę. Jeszcze została do zaśpiewania If I can't be with you, bo One last dance odpuściliśmy.
Ross zaczął śpiewać:
I don't wanna be famous,
I don't wanna be if I can't be with you.
Everything I eat is tasteless,
Everything I see don't compare to you.
Paris, Monaco, and Vegas,
I'd rather stay with you.
If I had to choose!
Baby you're the greatest,
That I could ever think to lose.

And I just wanna be with you.
Yeah, I can never get enough!

Baby I'd give it all up up,
I'd give it all up, if I can't be with you
I nagle się zatrzymał, płacząc uciekł ze sceny krzycząc: Muszę do niej jechać! Potrzebuje mnie!
                                                                                                                                                                   

I jak? Nadal się zastanawiam czy nie zabić Emmy, a Ross by mógł zakochać się w jakiejś jej koleżance. albo by wtedy zobaczył, że mu tak naprawdę nie zależy na Emmie. Co mu zrobi rodzeństwo? Albo Ross dowie się, że Emma nie przeżyła operacji po koncercie! Już mam plan. Rozczarowaliście się pewnie na Ellu. Mogę się założyć, że wielu myślało, że będzie Rydellington, ale jak już mówiłam jestem wredna. Jestem zdolna do gorszych rzeczy, więc Emmy życie wisi na łańcuszku. Jeszcze popytam się znajomych i zobaczę ile ich głosów będzie więcej, czy śmierć Emmy, czy przetrwanie jej. Zapeniam was że moja klasa jest równie wredna co ja, więc możecie powoli żegnać się z Emmą! Muahahah!!! Ross znajdzie sobie inną...
Kończę, bo notka wyjdzie dłuższa niż ozdział. Pozdrawiam <3 
~Suzi :D