sobota, 27 grudnia 2014

 Rozdział 5                                                         
                                                            ~~Oczami Rydel~~
Wpadł na mnie jakiś brunet rozsypując przy tym zawartość mojej torebki. Zaczęłam zbierać to co mi wypadło, a on mi w tym pomógł. Gdy skończyliśmy podnieśliśmy się z powrotem na nogi.
-Przepraszam cię. Naprawdę ja cię nie widziałam. Szłam za koleżanką i nie zauwa…- Nie dokończyłam bo on mnie pocałował. Miałam tylko wtedy nadzieję że moi bracia tego nie widzieli, niestety się pomyliłam…
-Zostaw ją!- Podbiegł Riker i odepchnął go ode mnie.
-Czemu?!
-Bo tak!- Krzyknął i pociągnął mnie za rękę do samochodu, a za nami szła reszta. Weszliśmy do samochodu i już nie wytrzymałam.
-Riker! Czy cię już kompletnie pojebało!?- Wydarłam się na niego.
-Chciałem cię chronić!
-Jak?! Wysadź mnie tu.
-Nie!
-Wysadź! Jak nie to wyskoczę z samochodu!- Krzyknęłam i Riker się zatrzymał. Wysiadłam z samochodu i szłam przed siebie. Nagle ktoś mnie złapał za ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam tego samego chłopaka co w sklepie.
-Hej! Co ty tu robisz?- Spytał.
-Wyszłam się przejść.
-Chcesz pójść do mnie?
-Z chęcią.- Odparłam i poszliśmy do niego.
-Jestem Raymond. A ty?
-Rydel.- Powiedziałam i po chwili byliśmy już przed jego domem. Otworzył mi drzwi i zaprowadził do swojego pokoju. Zdziwiłam się bo zamknął drzwi na klucz.
-Teraz się trochę zabawimy.- Powiedział mi przy uchu, a ja zamarłam bo wiedziałam o co mu chodzi.
-Nie jestem jeszcze gotowa.
-Nie obchodzi mnie to suko!
-Proszę nie rób mi nic!
-Jesteś zabawna!- Krzyknął i popchnął mnie na drzwi, do tego dał mi dwa razy z liścia i kopnął z całej siły w brzuch. Wyrywałam się, a on wziął kija i zaczął mnie nim bić do krwi. Zrobił mi nim dwie krwawiące rany na ręce i pociągnął mnie z włosy. Po krótkim czasie byłam w samej bieliźnie. Postanowiłam zaryzykować i kopnęłam go w czułe miejsce, chłopak od razu się skulił, a ja zabrałam mu kluczę i uciekłam. Po 20 minutach biegu byłam u siebie w domu, bałam się jak zareagują na to wszyscy że jestem w samej bieliźnie, zapłakana, posiniaczona i zakrwawiona, oraz mam lekko podartą bieliznę i włosy w strzępach. Wbiegłam szybko do domu i zamknęłam się u siebie w łazience. Miałam nadzieje że mnie nikt nie zauważył, na szczęście nie było rodziców bo wyjechali na 3 tygodnie do babci. Nagle ktoś zaczął dobijać się do drzwi i błagać żebym otworzyła. Ja nie miałam zamiaru nic robić, byłam w rozpaczy jak on mi mógł to zrobić! Riker miał rację! Nagle drzwi do łazienki się otworzyły, a w nich stanęli wszyscy z otwartymi oczami i łzami w oczach. Ja na nich nie zwracałam uwagi i nadal płakałam.
-R-R-Ryland przynieś apteczkę! Rocky zaparz jej melisę na uspokojenie! Ross przynieś koce! Emma przynieś jakieś maści i leki przeciwbólowe!- Wydarł się Riker, a wszyscy polecieli po to co potrzebne.
-Ell pomóż mi ją rozebrać.- Powiedział niepewnie Riker. Nie obchodziło mnie w tamtej chwili to że zaraz mój brat i przyjaciel zobaczą mnie nagą. Mnie wtedy już nic nie obchodziło… Rozebrali mnie, a reszta po chwili przyniosła leki i inne rzeczy. Riker zaczął mnie przemywać gąbką i opatrywać rany. Jak już skończyli ubrali mnie tylko w bieliznę, opatulili kocami i znieśli na dół na kanapę. Tam się położyłam i zasnęłam.
                                                       ~~Oczami Rikera~~
Zaopiekowaliśmy się moją młodszą siostrzyczką i przeszliśmy do kuchni.
-Jak ja mogłem do tego dopuścić?! Jak?! To moja młodsza najukochańsza na całym świecie siostrzyczka! Nigdy sobie tego nie wybaczę! To tylko i wyłącznie moja wina!- Krzyczałem głosem załamującym się od płaczu. Nie mogło do mnie dojść że ktoś ją prawie zgwałcił. Widziałem że reszta też ma łzy w oczach.
-Riker nie obwiniaj się…- Próbowała mnie uspokoić Emma.
-Jak ktoś jest winny to ja…- Usłyszeliśmy ochrypnięty głos. Odwróciłem się, a tam ledwo na nogach stała Rydel.
-Rydel co ty tu robisz?- Spytałem.
-Nie mogę spać. Głowa mnie boli i mi nie dobrze.
-Zawieść cię do szpitala?
-Nie. Nie potrzeba.- Powiedziała, ale ja widziałem cierpienie i ból w jej oczach.
-Jedziemy do szpitala.- Powiedział stanowczo Ell. Potem wziął Rydel na ręce i zaniósł do samochodu.
-Ja pojadę z nimi. Wy tutaj zostańcie.- Powiedziałem i poszedłem do samochodu. Po chwili dojechaliśmy. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do poczekalni. Po 10 minutach lekarz poprosił nas do Sali. Kazał Rydel położyć na łóżku i na wyjść. Po 20 minutach wyszedł lekarz.
-Słuchajcie. Ja zawołam panią doktor, a wy pogadajcie z nią bo nie chce mi się dać dotknąć.
-Dobrze.- Powiedziałem i weszliśmy do Sali gdzie jest Rydel, a ona leżała skulona na łóżku i płakała. Ell do niej podszedł i chciał ją przytulić, ale ona go odepchnęła i zaczęła głośniej płakać i krzyczeć.
-Rydel co się stało?- Powiedziałem i podszedłem do niej klękając obok niej.
-Zabierz go!- Krzyknęła.
-Ell wyjdź.- Powiedziałem, a Ratliff wyszedł z sali.
-Delly? Dasz się przebadać?
-T-T-Tak.- Powiedziała i do pokoju weszła lekarka.
-Proszę wyjść.- Powiedziała i wyszedłem na korytarz. Siedziała już tam z pół godziny, a ja z Ellem chodziliśmy w kółko. Wszyscy ludzie się na nas dziwnie patrzyli, ale mnie to najmniej wtedy obchodziło. Wreszcie z Sali wyszła pani doktor i poprosiła nas na słówko.
-I co z Rydel?- Spytałem od razu.
-Rydel jest na skraju załamania. Proszę wezwać dzisiaj psychologa i zmieniać jej opatrunki codziennie. Na szczęście nikt nie zgwałcił jej, tylko to była próba gwałtu. Rydel musi dużo wypoczywać i prawdopodobnie będzie miała uraz do mężczyzn. Może nawet bać się was lub pańskich braci. Możecie ją zabrać dzisiaj do domu. Do widzenia.- Powiedziała i wyszła, a ja z Ratliffem poszliśmy po Rydel. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu…
                                                       ~~Oczami Emmy~~Kilka godzin później...
Przed chwilą chłopaki pojechali z Rydel do szpitala, a my siedzieliśmy w ciszy w salonie.
-Em? Możemy pogadać?- Odezwał się nagle Ross.
-Jasne.- Powiedziałam i poszliśmy do niego do pokoju. Zamknął za nami drzwi, podszedł do nie i złapał mnie za ręce.
-Słuchaj… Podobasz mi się… Wtedy jak zobaczyłem cię na plaży, taką bezbronną i zapłakaną czułem że muszę pogłębić naszą znajomość… Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia do póki nie zobaczyłem ciebie… Zakochałem się w tobie… Wiem że uważasz że to głupie bo mam dopiero 15 lat, ale taka prawda… Emmo czy zostaniesz moją dziewczyną?- Powiedział, a ja nie mogłam w to uwierzyć. Nie mogłam z siebie nic wydusić.
-Wiesz co? Zapomnij…- Powiedział i się ode mnie odsunął.
-Tak! Zostanę twoją dziewczyną.
-Naprawdę?!
-Tak.
-Tylko nie mówmy nic mojemu rodzeństwu…
-Dlaczego?
-Nie chcesz wiedzieć jak to jest…
-Haha… No dobra.
-Idziemy na dół? Bo zaczną jeszcze coś podejrzewać.
-Dobra.- Odparł i zeszliśmy na dół.
-Oglądacie z nami film?- Spytał Ryland.
-Okey.- Powiedzieliśmy i dosiedliśmy się do nich. Po skończonym filmie przyjechał Riker, Ell i Rydel. Rydel pociągnęła mnie za rękę bez słowa do swojego pokoju.
-I jak tam?- Spytałam.
-Oprócz tego że wszystko mnie boli i jestem na siebie zła… To dobrze.
-Czemu jesteś na sienie zła?
-Bo u lekarza Ellington chciał mnie przytulić, a ja go uderzyłam. Nie wiem dlaczego, ale bałam się go… Muszę go przeprosić.
-Ale najpierw doprowadzimy cię do ładu!- Powiedziałam i pociągnęłam ją do łazienki.
-Umyj się, a ja ci przyniosę jakąś piżamę. O i umyj włosy. Powiedziałam i wyszłam z łazienki.
Wybrałam jej taką piżamkę z polarkiem:

Weszłam do łazienki, dałam Rydel piżamę i zajęłam się jej włosami. Po skończonych męczarniach zmieniłam jej opatrunki.
-Skończone!
-Teraz ja idę na dół, a ty masz tu wczorajszą piżamę, ręcznik i się idź umyć.- Powiedziała i wyszła z pokoju, a ja wskoczyłam pod prysznic. Bolało mnie to że nie mogę jej powiedzieć że chodzę z Rossem…
                                                                          ~~Oczami Ella~~
Opowiedzieliśmy o wszystkim co się stało u lekarza chłopakom. Zauważyłem że Ross się dziwnie zachowuję… Musze z nim pogadać… Nagle do salonu weszła Rydel.
-Ell? Możemy pogadać?- Spytała, a ja się mocno zdziwiłem, ale poszedłem za nią do kuchni.
-Tak cię strasznie przepraszam… Naprawdę nie wiem co się wtedy ze mną stało… Ja cię bardzo przepraszam, ja nie chciałam cię wtedy uderzyć… Proszę cię nie bądź na mnie zły…- Mówiła i w końcu wybuchła płaczem. Ja ją rozumiałem i nie mogłem patrzeć jak cierpi. Przytuliłem ją szybko.
-Cii… Nie jestem na ciebie zły… Rozumiem tą sytuację… Nie płacz już…
-Dziękuję.
-Za co?
-Za to że przy mnie jesteś… Za wszystko…
-Nie ma sprawy, a teraz zmykaj spać bo musisz wypoczywać.- Powiedziałem, a Delly pobiegła na górę. Ja poszedłem do salonu.
-Ja już idę spać.- Oznajmiłem i poszedłem do siebie do pokoju.
                                                                   NOTKA!!!
Wiem że rozdział krótki, ale tak to jest jak się pisze pod wigilijnym stołem u dziadków. No cóż... Nie wiem kiedy będzie następny rozdział bo jadę do koleżanki, więc może być różnie.
 Proszę was o komentowanie. 
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 4
-Ross ja nie lubię oglądać horrorów…- Powiedziałam i spuściłam głowę.
-Hej… Jak będziesz się bała to możesz się zawsze do mnie przytulić.- Odparł po czym uśmiechnął się szeroko.
-Dziękuję.
-Emma! Chcesz się przebrać? Pożyczę ci jakieś ciuchy?- Powiedziała Delly.

-Pewnie- Odparłam, po czym blondynka zaciągnęła mnie do swojego pokoju. I dała mi taki strój:
(Bez błyszczyka i bransoletki, oraz bandanki).
A sama przebrała się w to:
(Zamiast szpilek miała czarne conversy i jeszcze jeansowe rurki i nie miała torebki).
Zeszłyśmy na dół i chłopaki włączyli film, ja usiadałam między  Rossem i Rockim na kanapie. Nawet się nie skapnęłam że cały czas jestem przytulona do Rossa. Jego rodzeństwo ciągle na nas zerkało. Gdy skończył się film postanowiliśmy iść spać. Ja miałam spać w pokoju Rydel. Poszłyśmy się wykąpać, a Rydel dała mi taką piżamkę:
A ona miała taką:
Zeszłyśmy jeszcze na dół się napić, a tam siedzieli chłopaki. Dosiedliśmy się do nich, a im szczena opadła, ponieważ piżamy były bardzo krótkie.
-Zaraz któryś z was muchę połknie.- Powiedziałam i się zaśmiałyśmy z Rydel.
-Ross?! Ty się ślinisz?!- Krzyknęłam rozbawiona jak i zdziwiona. A blondyn szybko wytarł brodę ze śliny.
-To my może już pójdziemy zanim mi któryś przyjaciółkę zgwałci.- Powiedziała Rydel.
-Ale Delly… Ell się patrzy na ciebie.- Szepnęłam jej na ucho, a ta się poderwała z miejsca i pociągnęła mnie do swojego pokoju na górę.
-Delly?
-Hmm?
-Czy jest coś między Tobą, a Ellem?
-Co?! Oczywiście że nie!
-Aha… Bo ja myślałam że wy jesteście razem, bo się tak na ciebie patrzył. Ale jak mówisz że nie to nie.- Powiedziałam, po czym do pokoju wszedł Ross.
-Em? Możemy pogadać?
-Jasne.
-Tylko jej tam nie zgwałć!- Krzyknęła Rydel jak już byliśmy za drzwiami. Ross zaprowadził mnie do siebie do pokoju i kazał usiąść na łóżku, a sam usiadł obok mnie.
-Co się stało?- Spytał, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Nie rozumiem?
-Przecież widzę że jesteś smutna. Chcę wiedzieć dlaczego?- Spytał z troską, ale skąd on to wszystko wie do jasnej cholery?!
-Skąd ty…- Nie dokończyłam bo mi przerwał.
-Widać to wszystko w twoich oczach.- Powiedział i uśmiechnął się rozbrajająco.
-Ech… Nie mogę przestać myśleć o Jarku…
-Spokojnie wszystko się ułoży… Nie myśl już o tym pacanie który cię tak zranił, on nie jest nic wart- Powiedział i przytulił mnie mocno. Nagle do pokoju wpadała jakaś brunetka.
-Ross ja cię tak strasznie przepraszam on mnie do tego zmusił uwierz mi!
                                                        ~Oczami Rossa~
Do pokoju wpadła Alis i zaczęła mi tłumaczyć że on ją do tego zmusił, ale z tego co widziałem to ona siedziała na nim w samej bieliźnie i do tego w jej domu!
-Kim jest ta dziewczyna?- Spytała Alis.
-Yyy… To moja kuzynka.- Wypaliłem zanim się zastanowiłem, a Emma wyszła z mojego pokoju.
-Aha… Czyli co jesteśmy znowu razem?- Spytała uradowana i pocałowała mnie. Ja ją szybko odepchnąłem.
-Chyba cię coś boli! To nie była moja kuzynka tylko przyjaciółka! Wypieprzaj z tego domu!- Krzyknąłem i wyprowadziłem ją tylnym wyjściem. Nie wiedziałem co mam teraz zrobić, położyłem się na łóżku i myślałem co mam zrobić…
                                                         ~Oczami Emmy~
On… On… On powiedział że jestem jego kuzynką. Nie wiem dlaczego, ale mnie to zabolało. Nie miałam już na nic siły, usiadłam u Lynchów na schodach przed domem i znów zaniosłam się płaczem. Pod ich dom podjechał jakiś czarny samochód z którego wysiedli Stormie i Mark.
-Jezu! Dziecko co się stało?!- Krzyknęła Stormie i ukucnęła przy mnie.
-Nic…- Powiedziałam ledwie słyszalnie.
-Chodź do domu zrobię ci herbaty, bo nie ma mowy żebym cię puściła w takim stanie samą do domu. Jest już przecież po 3.- Powiedziała i weszła razem ze mną do domu, posadziła mnie w salonie na kanapie i poszła do kuchni. A ja siedziałam tam jak jakaś sierota i płakałam. Naprawdę nie wiem dlaczego mnie to aż tak zraniło. Do salonu po schodach zeszła Rydel, jak mnie zobaczyła podbiegła do mnie i mnie mocno przytuliła.
-Co się stało?- Spytała z troską.
-R-R-Ross.
-Co on ci zrobił?! Zabije gnoja!- Spytała przestraszona. Opowiedziałam jej całą historię jąkając się i znów się rozpłakałam.
-Rydel ja nie wiem dlaczego tak na to zareagowałam, przecież on jest tylko moim przyjacielem, ale to naprawdę mnie zraniło. Poczułam takie ukłucie w sercu… Ja naprawdę nie wiem dlaczego…- Powiedziałam i zaczęłam szlochać głośniej.
-Cii… Już nie płacz… A to poczułaś właśnie przez zazdrość.
-Ale Rydel! On jest moim PRZYJACIELEM!
-A istnieje prawdopodobieństwo że jest kimś więcej?
-Nie wiem… Ja już sama nie wiem co mam o ty sądzić.
-A ja wiem!
-Co?
-Ty się zakochałaś!
-Co?! Wcale nie!
-Jesteś taka jak Ross…
-Czyli?
-Potrafisz powiedzieć o wszystkim, ale jeśli chodzi o miłość szerokim łukiem omijasz ten temat.- Powiedziała i się zaśmiała. A do salonu wszedł Riker i Rocky. Szybko do mnie podbiegli.
-Co się stało?!- Spytali równocześnie. Opowiedziałam im całą tą historię i co wtedy czułam, no i przy okazji do salonu wszedł jeszcze Ratliff i Ryland, wszyscy mnie przytulili i współczuli.
-Nie smutaj… Wszystko się ułoży… Zobaczysz…- Powiedział Ratliff.
-Dziękuję. To skarb mieć takich przyjaciół jak wy, choć znamy się zaledwie 1 dzień czuję jak byśmy się znali całe życie.- Powiedziałam i się mocno przytuliliśmy. I wtedy do salonu wszedł Ross z czerwonymi i spuchniętymi oczami.
-E-E-E-Emma! Ja cię tak strasznie przepraszam! Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło! Jak ty poszłaś to jej wszystko powiedziałem i wyrzuciłem ją z domu. Emma proszę wybacz mi…- Powiedział z drżącym głosem i jak skończył zaczęły mu lecieć łzy.
-Wybaczę ci… Jeżeli ta sytuacja się nigdy nie powtórzy.
-Oczywiście! Przysięgam!- Powiedział i mnie przytulił.
-Wybaczam.- Szepnęłam mu na ucho.
-Emma idziesz ze mną na zakupy?- Spytała Rydel.
-Pewnie! Kocham chodzić na zakupy! Tylko wejdziemy jeszcze do mnie to wezmę jakieś ubrania.
-Spoko.- Odparła Rydel i poszła się ubrać, a ja z jej braćmi poszłam zjeść śniadanie.
Przebrałam się we wczorajszą sukienkę i czekałam na resztę w salonie, ponieważ chłopcy postanowili że pojadą z nami. Po chwili zeszła Rydel, a ubrana była w:
A za nią zeszli chłopaki. Wsiedliśmy do six’a Rikera i podjechaliśmy jeszcze pod mój hotel. Weszliśmy do środka i poszłam do pokoju się przebrać. Postanowiłam że ubiorę się w to:

Przebrałam się i zeszliśmy do holu, a tam było pełno papparazzi co mnie trochę, a nawet bardzo zdziwiło. Gdy wyszliśmy z windy wszyscy się momentalnie na nas rzucili. Ross pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia, po czym wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy z piskiem opon.
-Ktoś wyjaśni mi co tutaj się dzieje?- Spytałam.
-To ty nie wiesz?- Spytała Rydel.
-Aleee… O czym konkretniej?
-To ty nie wiesz… To by wyjaśniało to że nie piszczałaś…- Odparł Riker.
-Ale o czym?! Bo zaczynam się was bać!!!
-My jesteśmy zespołem R5, znaczy oprócz Rylanda.- Powiedział Ross.
-Aaaa… To stąd was kojarzyłam…
-Naprawdę nie wiedziałaś?
-Nie…
-To nawet lepiej, bo ludzie zazwyczaj chcą się z nami zaprzyjaźnić tylko dla sławy i dla kasy, więc nie obraź się ale mieliśmy pewne wątpliwości co do ciebie.- Powiedział tym razem Rocky i spuścił głowę.
-Ej… Nie jestem na was zła bo ze mną ludzie też się zazwyczaj przyjaźnią tylko dla kasy, tylko moja klasa taka nie jest…
-To witaj w klubie!- Krzyknął Ryland i wszyscy się zaśmiali.
-To ty też jesteś sławna?- Powiedział lekko zmieszany Ross.
-Co? Nie, moja mama po prostu ma sieć jakichś fabryk prawie że na całym świecie, więc pieniędzy nam nie brakuje…
-O jesteśmy!- Krzyknął Riker. Wysiedliśmy z auta i postanowiliśmy że pójdziemy najpierw do H&M. Ja z Rydel poszłam do działu dziewczęcego/damskiego. Szłyśmy sobie wzdłuż wieszaków gdy nagle na Rydel wpadł jakiś chłopak…

                                                   Wesołych Świąt!!!
Dzwonią dzwonki u sań,
stół pełen wigilijnych dań,
pod obrusem sianko leży,
rodzina na Pasterkę bieży.
Będą wszyscy kolędować,
z narodzenia Pana się radować.
Kolędujmy i my wraz,
bo radosny nadszedł czas
Z okazji świąt dodaję nowy rozdział i życzę wesołych świąt!!! :D
 KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 3
-Ktoś wie co mu się stało?- Spytała Rydel wchodząc do salonu, gdzie siedzieli chłopcy.
-Nie!- Krzyknęli jednocześnie.
-Idę z nim pogadać…-Odparła Rydel i skierowała się w stronę pokoju Rossa.
                                                            ~Oczami Rydel~
Poszłam do jego pokoju i zapukałam. Usłyszałam tylko ciche ,,Wejść’’. Weszłam do środka, a tam zobaczyłam płaczącego Rossa z głową w poduszce.
-Rossy… Co się stało?
-Nic.- Odburknął.
-Przecież widzę… Wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko… Nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic… Proszę powiedz…
-B-bo w-wczoraj byłem u Al-l-lis i-i się trochę pokłóciliśmy. Poszło o to że jakaś fanka powiedziała do mnie że mnie kocha. I wtedy Alis się na mnie obraziła… Dzisiaj poszedłem do niej ją przeprosić, a zastałem ją u niej w domu siedzącą w bieliźnie na jakimś facecie. Więc powiedziałem że z nami już koniec, a ona mi się z tego zaczęła tłumaczyć, ale ja już jej nie słuchałem… Przepraszam…- Powiedział i rozpłakał się już na dobre.
-Za co ty mnie przepraszasz Rossy?
-Za to że was nie słuchałem kiedy mówiliście że ona mnie wykorzystuje.
-Nie masz mnie za co przepraszać. Każdy człowiek popełnia błędy i to właśnie na nich się uczymy…- Powiedziałam i mocno przytuliłam brata.
-Dzięki Delly. Jesteś najlepszą siostrą na świecie. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił…- Powiedział i nagle do pokoju wpadł Ryland.
-Ross idziesz ze mną i z moimi kumplami na plażę bo chłopakom się nie chce iść, a Rydel mnie nie puści samego, zresztą tak jak i mama?
-Spoko.-Powiedział i pojechał z Ryry’m na plażę. Szczerze współczułam Rossowi bo jest taki kochany, a ta dziewczyna go bezczelnie zdradzała. Zeszłam na dół, a tam wszyscy już jedli śniadanie. Dołączyłam do nich i po chwili wszyscy mnie obrzucili pytaniami typu ,, Co z Rossem?’’.
-Ross odkrył że Alis go wykorzystywała, bo widział ją w bieliźnie całującą jakiegoś chłopaka i się Ross załamał.- Powiedziałam im w skrócie.
-Normalnie mamy w domu Kolumba!- Krzyknął Rocky, a reszta się tylko zaśmiała. Po śniadaniu rodzice pojechali na miasto, a my usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy ,,Kac Vegas’’.
                                                            ~Oczami Rossa~
Jak dojechaliśmy taksówką na plaże koledzy Ryland już tam czekali. Podczas jazdy taksówką opowiedziałem mu wszystko w skrócie co było z Alis. Po chwili rozłożyliśmy koce i postanowiliśmy pograć w siatkówkę. Właśnie serwowałem, okazało się że za mocno bo trafiło jakąś blondynkę Szybko do niej podbiegłem i zobaczyłem że płacze. Nie sądziłem że jestem aż tak silny żeby doprowadzić kogoś do płaczu.
-Tak cię strasznie przepraszam. Naprawdę nie wiedziałem że tak daleko zaserwuję… Nie płacz już proszę…-Zacząłem ją przepraszać i po chwili się już trochę uspokoiła.
-Aż tak cię boli?- Spytałem z troską, bo nie wiem dlaczego naprawdę się nią przejmowałem. Ta tylko pokręciła przecząco głową.
-To… Dlaczego płaczesz?- Spytałem nie rozumiejąc.
-Bo… Bo… Bo… Sam zobacz- Powiedziała i podała mi swój telefon była ta wyświetlona wiadomość od jakiegoś Jarka. Ale nic z tego nie rozumiałem.
-Ymm… Wiesz za bardzo nie wiem co to znaczy…
-No tak… Już ci to tłumaczę- Przetłumaczyła mi to.
-Co za świnia! Jak można tak traktować dziewczynę! O i witaj w klubie też się dzisiaj dowiedziałem że dziewczyna była ze mną tylko dla kasy…
-Współczuję… Jak masz na imię?- Ona serio mnie nie zna?! To w sumie jeszcze lepiej, niż jak by miała być moją fanką która by piszczała na mój widok. Oczywiście kocham swoje fanki za to jakie są, ale spodobała mi się i nie chcę żeby się czuła niezręcznie w moim towarzystwie jakby była moją fanką.
-Ross… A ty?
-Emma.
-Powiedz skąd pochodzisz, bo na pewno nie z Ameryki.
-Aż tak to widać?- Spytała przejęta.
-Nie, ale słychać.
-Pochodzę z Polski, a tam nie uczymy się Amerykańskiego tylko Angielskiego.
-Aha. Wiem że dziewczyny się o to nie pyta, ale ile masz lat jeśli można wiedzieć?
-15. A ty?
-Też.
-Wiesz ja już chyba pójdę do hotelu, bo przyjaciółka będzie się o mnie martwić…- Powiedziała smutno.
-To ja cię odprowadzę.
-Nie musisz jak nie chcesz…
-Ale ja chcę!
-Hahaha… No dobra. To chodź.- Powiedziała i podała mi rękę żebym mógł wstać.
-Yyyy… Poczekaj chwilkę zaraz wrócę tylko wezmę swoje rzeczy.- Powiedziałem. po czym pobiegłem po swoje rzeczy. Po 5 minutach poszliśmy już do jej hotelu.
                                                              ~Narrator~
Ross z Emmą szli ulicami, a tematów do rozmowy im nie brakowało. Po 30 minutach doszli do hotelu.
-To do zobaczenia!- Powiedziała Emma.
-Czekaj!- Krzyknął za nią Ross.
-Daj mi swój numer telefonu- Powiedział po chwili. A dziewczyna podała mu swój numer.
Po chwili weszła do środka, a na dworze rozpętała się straszna ulewa. Ross już przeszedł na drugą stronę ulicy. Emma gdy zobaczyła jak leje wybiegła na dwór.
-Ross! Chodź!- Krzyknęła, a chłopak zaraz był przy niej.
-Co tam chciałaś?
-Chodź bo zaraz się rozchorujesz!- Krzyknęła, po czym zaprowadziła chłopaka do swojego apartamentu.
                                                         ~Oczami Emmy~
Poszłam z Rossem do swojego apartamentu licząc w głębi duszy że nie będzie jej przyjaciółki bo zaraz zaczęło by się przesłuchanie. Weszłam do środka, a zaraz za mną Ross, nikogo na szczęście nie było.
-WOW!- Powiedział Ross zaraz o wejściu do apartamentu.
-Też była taka moja pierwsza reakcja. Hahah.
-Tooo… Jesteś tu na wakacjach z rodzicami?
-Co? Nie jestem tu z przyjaciółką, a to hotel mojej cioci i wujka.
-Aaa…
-Chcesz coś do jedzenia?
-Zależy co proponujesz?- Powiedział i poszedł za Emmą do kuchni.
-Hmm? Masz ochotę może na taco?
-Na taco zawsze i wszędzie- Zaśmiał się blondyn.
-To siadaj do stołu, zaraz podam.- Po jakichś 5 minutach taco było gotowe. Usiadłam razem z Rossem i zaczęliśmy jeść.
-Em ja już muszę wracać do domu bo mama do mnie cały czas wydzwania. Wpadniesz jutro do nas na obiad?
-Jeśli nie będę przeszkadzać to z chęcią.
-Oczywiście że nie będziesz. Wpadnę jutro po ciebie tak około 13. Dobrze?
-No pewnie. To do jutra!
-Do jutra!- Powiedział i wyszedł.
Zdziwiło mnie gdzie jest Magda bo było już po 19. Ale zaraz po tym weszła do domu Magda. Była przybita.
-Emma. Ja muszę wracać do domu bo mój brat miał wypadek i jest w szpitalu, więc rodzice powiedzieli że muszę wracać do Polski.
-C-co? Nie, ja nie chcę tu spędzać wakacji bez ciebie…
-Ems, poradzisz sobie, przecież we wrześniu się spotkamy.
-Ehh… Kiedy wylatujesz?
-Dzisiaj o 22:30 mam lot do Warszawy.-Powiedziała i spuściła głowę.

-To chodź pomogę ci się spakować- Powiedziałam i wtulone w siebie poszłyśmy spakować Magdę. Po 3 godzinach była gotowa. Mój wujek odwiózł ją na lotnisko, ale najpierw w hotelu pożegnałyśmy się. Oczywiście nie obyło się bez płaczu. Po tym wszystkim poszłam spać. Wstałam o 10:00. Szybko pobiegłam do kuchni zjeść śniadanie bo miał za 3 godziny przyjechać Ross, a ja nawet się nie ubrałam. Po skończonym śniadaniu pozmywałam po sobie i poszłam się ubrać. 
Postanowiłam że założę to:
Poszłam do łazienki, wzięłam  szybki prysznic i umyłam włosy. Po czym ubrałam się w uszykowane ciuchy i wysuszyłam sobie włosy. Po chwili było słychać dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a tam stał Ross.
-Wow! Ślicznie wyglądasz!- Powiedział, a ja się lekko zarumieniłam nawet nie wiem czemu.
-I nie kryj rumieńców bo do twarzy ci w nich- Powiedział i lekko uniósł mój podbródek, po czym uśmiechnął się do niej uśmiechnął.
-To… Idziemy?- Spytałam.
-Pewnie.- Powiedział i pociągnął mnie za rękę. Taksówką dojechaliśmy do jego domu po jakichś 20 minutach.
-Ale masz ogromny dom!
-Dzięki. Wiesz jak mieszka w nim 7 osób.
-Że ile?!
-No… 7.
-Oookey.- Po chwili weszliśmy do środka, a tam zobaczyłam 7 osób siedzących przy stole.
-Hej rodzinko! I Ell!- Krzyknął Ross na wejściu.
-Dzień dobry- Powiedziałam na wejściu.
-To jest Emma, a to jest Ryland, Rocky, Rydel, Ellington i Riker, a to moi rodzice.- Powiedział blondyn.
-Miło mi poznać nową dziewczynę Rossa. Mów mi Stormie.
-Ymmm… Mammy my nie jesteśmy razem to moja przyjaciółka którą poznałem na plaży.-Powiedział zakłopotany, a ja spaliłam buraka.
-To siadajcie już do obiadu.- Powiedziała Stormie i usiadła przy stole. Zaczęliśmy spożywać posiłek. Po obiedzie pomogłam Rydel sprzątać, bo jej rodzice pojechali na miasto coś załatwić, a chłopcy jak to chłopcy rozłożyli się na kanapie przed telewizorem. Szybko zaprzyjaźniłam się z Lynchami i zaproponowali mi żebym została u nich na noc, a ja się zgodziłam. W końcu Riker zaproponował abyśmy obejrzeli film. Wybraliśmy ,, Obecność’’. Zapowiada się ciekawy wieczór.

                                                                     NOTKA
I jak rozdział? Taki, taki... Nie umiem dobrać słów... Ehh... 
Z góry przepraszam za błędy ortograficzne. Teraz rozdziały będą się pojawiały częściej ze względu na to że jest wolne. I dodałam nową zakładkę Bohaterowie. :D

piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 2
zobaczyłam tam całą zapłakaną Magdę. Wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam do salonu żeby usiadła. Potem ją przytuliłam.
-Cii… Już dobrze… Spokojnie…- Próbowałam ją uspokoić. Jak już się trochę uspokoiła spytałam się jej:
-Co się stało kochana?- Spytałam.
-B-bo szłam sobie przez park i zobaczyłam Maćka jak się całuje z jakąś blondynką z naszej szkoły. Jak mnie zauważył powiedział że jestem zwykłą szmatą która go śledzi, bo mu nie ufa i ze mną zerwał. Przez to wszystko z całej siły go kopnęłam, a on mi dał z liścia w twarz i powiedział że jak ja go śmie bić, więc nie chciałam się pokazywać w tym stanie rodzicom i rodzeństwu, dlatego postanowiłam przyjść do ciebie…
-Już dobrze… Nie zasługiwał na ciebie, nigdy gościa nie lubiłam… Chcesz coś do jedzenia?
-Nie, zanim wyszłam jadłam śniadanie… Spakowałaś się już?
-Nie. Zapomniałam o ty kompletnie…
-To chodź pomogę ci.-Powiedziała Magda i poszłyśmy razem na górę do mojego pokoju. Po  godzinach byłam już spakowana.
-A ty się już spakowałaś?- Spytałam.
-Yyy… Nie. Wczoraj byłam za bardzo zmęczona żeby to zrobić.
-To teraz idziemy do ciebie!- Krzyknęłam i poszłyśmy z Magdą do jej domu. Doszłyśmy w jakieś 15 minut, bo nie miałyśmy za daleko do siebie.
-Hej mamo! Hej tato! Hej Szymon! Hej Damian! Hej Kuba!- Krzyknęła Magda wchodząc do domu. (Kuba jest 2 lata młodszy od Magdy, Damian jest 4 lata starszy, a Szymon 5 lat od niej starszy).
-Hej siostra!- Krzyknęli wszyscy chłopcy.
-Hej córciu. Dzwoniła do nas mama Emmy i powiedziała że lot macie dzisiaj o 22:00, a w tej chwili jest… 19:00.- Odparła mama Magdy.
-Co już! To ile my u ciebie siedziałyśmy!?- Krzyknęła Magda i złapała mnie za rękę i zaciągnęła na górę do jej pokoju. Spakowałyśmy wszystkie rzeczy Magdy i po 2 godzinach pakowania pojechałyśmy od razu na lotnisko. Ustaliłam z moim bratem że przywiezie mi moje walizki na lotnisko. Po jakichś 30 minutach byłyśmy na miejscu. Pożegnałyśmy się z rodzicami i rodzeństwem. Zaraz po tym weszłyśmy na pokład samolotu. Całą drogę spałam, lub słuchałam muzyki, tak samo jak i Magda. Gdy doleciałyśmy na miejsce miałyśmy się zatrzymać u mojego wujka i cioci w hotelu. Wysiadłyśmy z samolotu i poszłyśmy odebrać nasze bagaże. Poszłyśmy w wyznaczone miejsce na lotnisku gdzie miałyśmy się spotkać z moją ciocią i wujkiem. Widziałam ich tylko raz w życiu na swojej komunii i wiedziałam że mają po 29 lat. Gdy doszliśmy na miejsce od razu moja ciocia podbiegła do nas i nas przytuliła.
-Hej dziewczyny! Tak się cieszę że wreszcie cię widzę Emma! Ostatni raz widziałam cię jak byłam na twojej komunii jakieś 7 lat temu! Jak ty wyrosłaś!
-Cześć ciociu! Nawet nie wiesz jak się cieszę że cię widzę!
-A ty jesteś pewnie Magda?
- Tak proszę pani.
-O i nie mówcie mi ciociu, czy pani. Mówcie mi Amanda!
-Cześć dziewczynki!- Powiedział mój wujek podchodząc do nas. Przywitaliśmy się z nim i pojechaliśmy czarnym cabrioletem do hotelu. Poszłyśmy do naszego apartamentu i mnie zamurowało.
-WOW!- Jedyne co powiedziałyśmy.

Salon wyglądał tak:

Łazienka:


Jadalnia:


Nasz pokój:

Kuchnia:

-Podoba się?- Spytał się mój wujek.
-Tu jest pięknie!!!- Krzyknęłam.
-W życiu nie widziałam nic piękniejszego!!!- Krzyknęła Magda.
-To my was zostawimy same- Powiedziała Amand i wyszła wraz z Darkiem z naszego apartamentu. Rozpakowałyśmy się i postanowiłyśmy pójść na plażę. Na miejsce dotarliśmy o 14:00. Rozłożyłyśmy koce i zaczęłyśmy się opalać.
-Wiesz ja idę popływać. Idziesz ze mną?- Spytała Magda.
-Nie ja się jeszcze trochę poopalam.-Odparłam i próbowałam zasnąć, ale przyszedł do mnie sms od Jarka (Jarek to mój chłopak), a treść jego brzmiała tak:
~Sorry że ci to dopiero teraz mówię, ale zrywam z tobą. Tak właściwie od początku naszej znajomości cię zdradzałem. Nie obraź się, ale byłem z tobą tylko dla kasy. A teraz miłych wakacji życzę.~ Gdy to przeczytałam łzy zaczęły mi lecieć strumieniami, ponieważ go kochałam. Nagle dostałam piłką w głowę, ale i tak nie zwracałam na to uwagi i cały czas płakałam…

                                                          ~~Rodzina Lynch~ Kilka godzin wcześniej
Riker, Ryland i Rockliff oglądali w telewizji jakiś mecz, a Rydel robiła w kuchni z mamą śniadanie. Rydel miała ubrane jeansowe rurki, różowe tutu, czarne conversy, białą bluzką z Hello Kitty i do tego różową opaską z kokardą. Nagle do domu wpadł wściekły i zapłakany Ross, wbiegł na górę i zamknął się u siebie w pokoju…
                                                         
                                                                         NOTKA
Hmm.. Rozdział na pewno dłuższy od poprzedniego. Jak zwykle do dupy... Postaram się aby następny rozdział był dłuższy. I dziękuję Rebece Black za skomentowanie mojego 1 rozdziału :D

piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 1

-Emma! Kolacja!-Krzyknęła moja mama z dołu.
-Już idę!-Krzyknęłam i zeszłam na dół, a tam siedziała moja mama z bratem i już jedli kolację.
-Córciu mam dla ciebie niespodziankę!-Powiedziała podekscytowana mama.
-Jaką?-Spytałam.
-Jedziesz na wakacje do cioci Alex do Los Angeles!
-C-co ale dlaczego-W tamtej chwili nie wiedziałam czy się cieszyć czy też płakać, ponieważ planowałam wspólne wakacje z moją przyjaciółką.
-Ale to jeszcze nie koniec! Żebyś nie była tam sama leci z tobą Magda.
-Aaa!!! Nie wieżę, tak się cieszę!!!-Jak usłyszałam że leci ze mną moja najlepsza i w sumie jedyna przyjaciółka humor mi się od razu poprawił.
-Pojutrze po zakończeniu roku na 16:00 macie lot do LA, więc zacznij się pakować żeby mieć później spokój.
-Dobrze... ale co z tobą i Markiem?
-Ja wyjeżdżam w delegację, a Marek jedzie na szkolną wycieczkę do Włoch.
-Nie wieżę mamo że takiego małolata jak ona puszczasz aż do Ameryki. Masakra.-Wtrącił się mój brat.
-To że mam 15 lat i jestem młodsza od ciebie o 4 lata to nie znaczy że masz mnie nazywać małolatem!
-Już się tak nie bulwersuj. Boże z kim ja żyję.
Zjadłam kolację i poszłam do siebie do pokoju, z tam tąd wzięłam piżamę z hello kitty i poszłam do łazienki. Tam wykonałam wszystkie czynności związane z łazienką, wróciłam do siebie do pokoju i poszłam spać. Rano obudził mnie budzik, spojrzałam na zegarek i była 8:05.
-Że co! 8:05!!-Krzyknęłam. Spóźniłam się do szkoły po prostu super, skoro i tak się spóźniłam to i tak zbytnio mi się nie opłaca iść do szkoły. Podeszłam do szafy i ubrałam białą koszulę na ramiączka i żółte szorty, a do tego czarne conversy. Weszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w uszykowane ciuchy. Poszłam do kuchni zjeść śniadanie, zjadłam płatki kukurydziane z mlekiem. Pozmywałam po sobie naczynia, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. poszłam sprawdzić kto to, otworzyłam drzwi a tam zobaczyłam...
                                                                  C.D.N
I jak? Wiem że krótki po prostu chciałam przerwać w takim momencie hehe. Następne rozdziały będą dłuższe. Wiem rozdział do dupy, ale postaram się żeby nastęone były lepsze
                                                                PAMIĘTAJ!
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ