Rozdział 8
Notka!!!!
Uwaga!!! Uwaga!!! Co niektórych treści ja nie pisałam!!! Ostrzegam!!!! W sumie to ja prawie w ogóle sama tego rozdziału nie napisałam... To w łazience nie ja wymyślałam!!! Rozdział był napisany na przerwie 25 minutowej! 25 minut przerwa czad... Z całą moją klasą zebraliśmy się na przerwie i każdy z osobna napisał ten rozdział (pisaliśmy na kartkach) później posklejaliśmy to w całość, parę rzeczy dodaliśmy. Wiem, że napisaliśmy go szybko, ale jak pisze 20 osób... To w łazience wymyślili chłopaki!!! Nawet oni pomagali. No i to w łóżku ja hahah... Może więcej będzie rozdziałów pisanych na przerwach, będą się wtedy pojawiały częściej. Nie miałam w ogóle pomysłu na ten rozdział, ale jak ma się pomocników to pomysły same przychodzą. Tutaj każdej wersji rozdziału jest kawałek. (Nie wiem po co to piszę, pewnie i tak nikt notek nie czyta). O mutacji wymyślały dziewczyny... Te bardziej zboczone treści też chłopaki. Coś za dużo tych dialogów tutaj jest....
-I tak nie było tak źle ze mną jak z Rossem.- Powiedział Riker.
-Zakład? Mogę Ci to udowodnić dzisiaj w domu. Mamy jeszcze kasety i przeróżne płyty.- Odparła Rydel.
-Jemy ten obiad czy nie?- Powiedział Ross. Po skończonym obiedzie ja z Delly pozmywałam naczynia i jak skończyłyśmy poszłyśmy do salonu gdzie chłopaki oglądali telewizję.
-Chłopaki może będziemy się zbierać?- Spytała Delly. Oni niechętnie pokiwali głowami.
-Rydel, a ja mogę zostać?- Spytał Ross.
-Dobra... Tylko masz zadzwonić, czy wracasz do domu, czy zostajesz u Emmy. Jasne?
-Jak słońce!- Powiedział rozpromieniony Ross. Jak już wyszli poszliśmy z Rossem do mnie, do pokoju. Magda siedziała tam na moim laptopie.
-Hej...- Zastanawiał się Ross.
-Magda.- Odpowiedziała brunetka.
-Magda. Jasne. Ładnie wyglądasz. Gdzie się wybierasz?
-Na randkę z twoim bratem.
-Z Rikerem! A to parszywiec! Mówił, że mu się żadna nie podoba!
-Ja idę z...- Nie dokończyła.
-Z Rylandem?! Nie jest dla ciebie za młody?
-Ja idę na randkę z Rockym.
-R-R-Rockym?! Nie no, spodziewał bym się wszystkiego tylko nie tego, że Rocky idzie na randkę!- Mówił zdziwiony, a my z Magdą się roześmiałyśmy.
-Ty masz jeszcze mutację?- Zaśmiała się Magda.
-Nie no! Kolejna?!- Wydarł się, ale potem powiedział spokojniej:
-Tak mam.
-Masz wyjątkowo skrzekliwy głos.
-Ty byś Rikera słyszała jak miał mutację!
-Podobno Ross, to nic w porównaniu z Rikerem.- Powiedziałam i się roześmialiśmy.
-Magda nie chcę Cię martwić, ale za 10 minut masz randkę.- Powiedziałam, a Magda wystartowała jak z procy i wybiegła z hotelu.
-Jesteśmy sami kotku.- Powiedział Ross i zaczął mnie namiętnie całować. Po chwili leżałam przygniecona przez Rossa na łóżku. Zaczął mi rozpinać koszulkę.
-Ross... Ja...
-Nie jesteś gotowa?- Spytał czułym i ciepłym głosem.
-Nie...
-Nie ma sprawy.
-Naprawdę?
-Tak. Tym bardziej, że ktoś Cię kiedyś... No wiesz.
-Wiem... Boję się. Przepraszam Cię.
-Daj spokój. Nie przepraszaj mnie, bo nie masz za co.
-Dziękuję Ci. Jesteś kochany.
-No wiem.
-I jaki skromny.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też. Chcesz zostać u mnie na noc?
-A będę mógł się z tobą wykąpać?
-Zastanowię się.
-To zostanę.
-To się cieszę.
-Ja też.
-Jaka bezsensowna to rozmowa.
-Masz rację.
-No mam.
-I znowu.
-Hahah.- Zaśmiałam się i położyłam się z Rossem. Wtuliłam się w niego, on jest jak taki duży miś.
-Jestem wygodny?- Spytał.
-Bardzo.
-Może najpierw się wykąpiemy?
-My?
-No we dwoje.
-Ross ja...
-Boisz się?
-Nie, ja się wstydzę.- Wypowiedziałam to tak cichutko, żeby nie usłyszał.
-Czemu się mnie wstydzisz?
-Nie wiem... Ja chcę...
-Ale się wstydzisz.
-Tak.
-Jak chcesz to poczekam.
-Możemy iść razem...
-Serio?!
-Tak...- Mówiłam mniej pewnie.
-To chodź.- Powiedział i zaciągnął mnie do łazienki. Jak był już w bokserkach zaczął mnie rozbierać.
-Ty nosisz różowe bokserki?
-Tak. I jestem z tego dumny.- Powiedział, a ja się zaśmiałam. Jak byliśmy w samej bieliźnie Ross zaczął mnie namiętnie całować.
-Na pewno tego chcesz?- Spytał.
-Tak.- Powiedziałam pewnie, a blondyn zdjął mi stanik. Zdjęłam majtki, a on bokserki. Weszliśmy pod prysznic. Cały czas miałam rumieńce na twarzy.
-Nie kryj rumieńców.- Powiedział i puścił do mnie oczko.
-Jesteś piękna.- Powiedział i mnie pocałował. Wzięliśmy prysznic rozmawiają, o wszystkim i, o niczym. Zeszliśmy w piżamach na dół do salonu. Siedział tam Rocky z Magdą.
-Bądźcie następnym razem ciut ciszej.- Powiedział Rocky.
-Inni ludzie woleli by nie wiedzieć, co Wy tam robicie.- Dodała Magda.
-Bardzo śmieszne.- Powiedziałam sarkastycznie siadając z Rossem na kanapie.
-No wiem. Jesteśmy tacy zabawni.- Odparł Rocky.
-Co oglądacie?- Spytał Ross.
-Romeo i Julię.
-Serio?! I mnie nie zawołaliście!?
-Żartuje stary! Oglądamy ,,Obecność``.
-To my pójdziemy spać.- Odparł Ross i poszedł ze mną do pokoju. Wtuleni w siebie zasnęliśmy. Rano obudziłam się, ale Rossa nie było... Ubrałam się i zeszłam na dół. W kuchni zauważyłam Rossa.
-Hej Rossy.
-Hej skarbie. Wstałaś wreszcie.
-Która godzina?
-11.
-Już?!
-Tak. Proszę to dla ciebie.- Powiedział i podał mi talerz z naleśnikami, bitą śmietaną, polewą czekoladową i owocami. Nie ma lepszego chłopaka na świecie.
-Dziękuję. Jesteś kochany.- Powiedziałam i pocałowałam go namiętnie, po czym usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy spożywać posiłek. Boże jakie
to pyszne!
-Smakuje?- Zapytał.
-Ty się jeszcze pytasz?! W życiu nie jadłam nic lepszego!- Odparłam, a on szeroko się uśmiechnął co odwzajemniłam. Po skończonym śniadaniu postanowiliśmy pojechać na plażę. Zabraliśmy też jego rodzeństwo, Ella i Magdę. Będzie weselej. Na plaży jak wysiedliśmy z samochodu Rocky z Ellem wzięli mnie na ręce, Rydel wzięli Riker i Ryland, a Magdę Ross. Zaczęli się powoli kierować w stronę wody. O nie! Zaczęłam się im wyrywać.
-Silna jesteś. Ale my silniejsi!- Krzyknął Ell jak mieli wchodzić na pomost. Kopnęłam go z całej siły w skutek czego mnie puścił. Rocky się przestraszył i także mnie puścił. Zaczęłam uciekać. Po chwili usłyszałam jak dziewczyny lądują w wodzie. Spojrzałam się w tamtą stronę... Zaraz, zaraz... Gdzie Ross i Riker?! Zaczęłam biec patrząc się za siebie, gdy się obróciłam zobaczyłam centralnie przede mną wspomnianych wcześniej blondynów. No to wpadłam!
-A dokąd to panienka się wybiera? Ocean jest w tamtą stronę.- Powiedział Rik pokazując przy tym ręką na ocean. Złapał mnie za kostki, a Ross za nadgarstki. Podnieśli mnie i z powrotem mnie zaczęli nieś. Znów zaczęłam się wyrywać. Oni są silniejsi od Ella i Rockyego! Ludzie się na nas patrzyli jak na nie powiem kogo... Gdy mnie wrzucili do wody nie wynużyłam się tylko schowałam się pod pomostem tak, że widziała mnie tylko Magda i Rydel. Od razu załapały o ci chodzi. Chłopaki jak zobaczyli, że się nie wynużam zaczęli panikować. Słyszałam, że jak coś mówili to krztusili się łzami. Szkoda mi się ich zrobiło. Usłyszałam, że jeden po drugim wskakują do wody. Wykorzystałam moment i wyszłam z wody. Pobiegłam na pomost gdzie stali wcześniej chłopcy.
-No hejka!- Powiedziałam i zaraz wszystkie pary oczu zwróciły się na mnie. Widziałam, że chłopcy mają czerwone j podpuchnięte oczy od płaczu.
-Już nie żyjesz!
-Tym razem mnie nie wystraszysz!
-Już po tobie!
-Masz 5 sekund!- Przekrzykiwali się wychodząc szybko z wody. Zaczęłam sprintem uciekać. Najszybszy był Riker, ale do dogonienia mnie jeszcze mu daleko. Nagle ktoś zagrodził mi drogę. Powtórka z rozrywki?! Tym kimś był Ryland. Zaraz po nim od tyłu złapał mnie Riker zatykając mi usta. Ugryzłam go.
-Ała! Ona gryzie!- Krzyknął, a Ross podbiegł i mnie namiętnie pocałował. Po chwili dowiedziałam po co. Ratliff zakleił mi usta taśmą! Skąd on wytrzasnął taśmę?! Ich twarze były poważne. Związali mi nogi i ręce. Rocky wziął mnie na ręce i niósł w stronę lasu. Uśmiechali się wszyscy jak jacyś gwałciciele. Zaczynam się ich bać! Położyli mnie na ziemi i zaczęli zdejmować z siebie ubrania. Zaczęłam płakać.
-Jak nie będziesz stawiała oporu to nie będzie boleć.- Powiedział Riker. Zauważyłam, że nigdzie nie było Rossa i Rylanda. Płakałam jeszcze mocniej o ile to możliwe. Rocky podszedł do mnie i zaczął mnie rozbierać. Oni byli tylko w kąpielówkach. Gdy ze mnie zdarli ubrania również byli tylko w kąpielówkach.
~Oczami Rydel~
Gdzie oni zabrali Emmę do cholery?!
-Ross, Ryland! Gdzie wasi głupi bracia, Ell i Emma?!
-Zaraz przyjdą. Jak się wyrobią to powinni być za jakieś 30 minut.
-Co oni tam robią!?
-Trudno to wytłumaczyć... Sam nie wiem...- Odparł. Zabije! Rozszarpie jak pies ogrodnika! Zakopie pod domem martwe ciała! Albo gorszą karę! Posprzątanie calego domu!
-Co się gapisz na mnie jak wół na malowane wrota?!- Wydarłam się do niego, a Ross od razu spuścił wzrok. Nagle z lasku wyszła zapłakana i wystraszona Emma, a za nią chłopcy. Szybko do niej podbiegła.
-Boże! Emma co się stało?!- Zapytałam.
-Oni...
Muahahahaha!!!!! Jak myślicie co jej powie? Jak zareaguje na to Rydel? Wiem, że rozdział krótki :( Jutro MOŻE coś dodam. Proszę komentujcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nawet nie wiecie jak wiele radości sprawia mi komentarz! Jak wchodzę na bloggera i patrzę, że jest nawet jeden komentarz pod rozdziałem nawet nie wiecie jak mi się mordka cieszy, bo widzę, że ktoś to czyta :)
~Suzi :D
Nie mogę się doczekać nexta!
OdpowiedzUsuńHahhahaha!
OdpowiedzUsuńXD
xDD
Ja czytam!!!!!
OdpowiedzUsuń