sobota, 27 grudnia 2014

 Rozdział 5                                                         
                                                            ~~Oczami Rydel~~
Wpadł na mnie jakiś brunet rozsypując przy tym zawartość mojej torebki. Zaczęłam zbierać to co mi wypadło, a on mi w tym pomógł. Gdy skończyliśmy podnieśliśmy się z powrotem na nogi.
-Przepraszam cię. Naprawdę ja cię nie widziałam. Szłam za koleżanką i nie zauwa…- Nie dokończyłam bo on mnie pocałował. Miałam tylko wtedy nadzieję że moi bracia tego nie widzieli, niestety się pomyliłam…
-Zostaw ją!- Podbiegł Riker i odepchnął go ode mnie.
-Czemu?!
-Bo tak!- Krzyknął i pociągnął mnie za rękę do samochodu, a za nami szła reszta. Weszliśmy do samochodu i już nie wytrzymałam.
-Riker! Czy cię już kompletnie pojebało!?- Wydarłam się na niego.
-Chciałem cię chronić!
-Jak?! Wysadź mnie tu.
-Nie!
-Wysadź! Jak nie to wyskoczę z samochodu!- Krzyknęłam i Riker się zatrzymał. Wysiadłam z samochodu i szłam przed siebie. Nagle ktoś mnie złapał za ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam tego samego chłopaka co w sklepie.
-Hej! Co ty tu robisz?- Spytał.
-Wyszłam się przejść.
-Chcesz pójść do mnie?
-Z chęcią.- Odparłam i poszliśmy do niego.
-Jestem Raymond. A ty?
-Rydel.- Powiedziałam i po chwili byliśmy już przed jego domem. Otworzył mi drzwi i zaprowadził do swojego pokoju. Zdziwiłam się bo zamknął drzwi na klucz.
-Teraz się trochę zabawimy.- Powiedział mi przy uchu, a ja zamarłam bo wiedziałam o co mu chodzi.
-Nie jestem jeszcze gotowa.
-Nie obchodzi mnie to suko!
-Proszę nie rób mi nic!
-Jesteś zabawna!- Krzyknął i popchnął mnie na drzwi, do tego dał mi dwa razy z liścia i kopnął z całej siły w brzuch. Wyrywałam się, a on wziął kija i zaczął mnie nim bić do krwi. Zrobił mi nim dwie krwawiące rany na ręce i pociągnął mnie z włosy. Po krótkim czasie byłam w samej bieliźnie. Postanowiłam zaryzykować i kopnęłam go w czułe miejsce, chłopak od razu się skulił, a ja zabrałam mu kluczę i uciekłam. Po 20 minutach biegu byłam u siebie w domu, bałam się jak zareagują na to wszyscy że jestem w samej bieliźnie, zapłakana, posiniaczona i zakrwawiona, oraz mam lekko podartą bieliznę i włosy w strzępach. Wbiegłam szybko do domu i zamknęłam się u siebie w łazience. Miałam nadzieje że mnie nikt nie zauważył, na szczęście nie było rodziców bo wyjechali na 3 tygodnie do babci. Nagle ktoś zaczął dobijać się do drzwi i błagać żebym otworzyła. Ja nie miałam zamiaru nic robić, byłam w rozpaczy jak on mi mógł to zrobić! Riker miał rację! Nagle drzwi do łazienki się otworzyły, a w nich stanęli wszyscy z otwartymi oczami i łzami w oczach. Ja na nich nie zwracałam uwagi i nadal płakałam.
-R-R-Ryland przynieś apteczkę! Rocky zaparz jej melisę na uspokojenie! Ross przynieś koce! Emma przynieś jakieś maści i leki przeciwbólowe!- Wydarł się Riker, a wszyscy polecieli po to co potrzebne.
-Ell pomóż mi ją rozebrać.- Powiedział niepewnie Riker. Nie obchodziło mnie w tamtej chwili to że zaraz mój brat i przyjaciel zobaczą mnie nagą. Mnie wtedy już nic nie obchodziło… Rozebrali mnie, a reszta po chwili przyniosła leki i inne rzeczy. Riker zaczął mnie przemywać gąbką i opatrywać rany. Jak już skończyli ubrali mnie tylko w bieliznę, opatulili kocami i znieśli na dół na kanapę. Tam się położyłam i zasnęłam.
                                                       ~~Oczami Rikera~~
Zaopiekowaliśmy się moją młodszą siostrzyczką i przeszliśmy do kuchni.
-Jak ja mogłem do tego dopuścić?! Jak?! To moja młodsza najukochańsza na całym świecie siostrzyczka! Nigdy sobie tego nie wybaczę! To tylko i wyłącznie moja wina!- Krzyczałem głosem załamującym się od płaczu. Nie mogło do mnie dojść że ktoś ją prawie zgwałcił. Widziałem że reszta też ma łzy w oczach.
-Riker nie obwiniaj się…- Próbowała mnie uspokoić Emma.
-Jak ktoś jest winny to ja…- Usłyszeliśmy ochrypnięty głos. Odwróciłem się, a tam ledwo na nogach stała Rydel.
-Rydel co ty tu robisz?- Spytałem.
-Nie mogę spać. Głowa mnie boli i mi nie dobrze.
-Zawieść cię do szpitala?
-Nie. Nie potrzeba.- Powiedziała, ale ja widziałem cierpienie i ból w jej oczach.
-Jedziemy do szpitala.- Powiedział stanowczo Ell. Potem wziął Rydel na ręce i zaniósł do samochodu.
-Ja pojadę z nimi. Wy tutaj zostańcie.- Powiedziałem i poszedłem do samochodu. Po chwili dojechaliśmy. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do poczekalni. Po 10 minutach lekarz poprosił nas do Sali. Kazał Rydel położyć na łóżku i na wyjść. Po 20 minutach wyszedł lekarz.
-Słuchajcie. Ja zawołam panią doktor, a wy pogadajcie z nią bo nie chce mi się dać dotknąć.
-Dobrze.- Powiedziałem i weszliśmy do Sali gdzie jest Rydel, a ona leżała skulona na łóżku i płakała. Ell do niej podszedł i chciał ją przytulić, ale ona go odepchnęła i zaczęła głośniej płakać i krzyczeć.
-Rydel co się stało?- Powiedziałem i podszedłem do niej klękając obok niej.
-Zabierz go!- Krzyknęła.
-Ell wyjdź.- Powiedziałem, a Ratliff wyszedł z sali.
-Delly? Dasz się przebadać?
-T-T-Tak.- Powiedziała i do pokoju weszła lekarka.
-Proszę wyjść.- Powiedziała i wyszedłem na korytarz. Siedziała już tam z pół godziny, a ja z Ellem chodziliśmy w kółko. Wszyscy ludzie się na nas dziwnie patrzyli, ale mnie to najmniej wtedy obchodziło. Wreszcie z Sali wyszła pani doktor i poprosiła nas na słówko.
-I co z Rydel?- Spytałem od razu.
-Rydel jest na skraju załamania. Proszę wezwać dzisiaj psychologa i zmieniać jej opatrunki codziennie. Na szczęście nikt nie zgwałcił jej, tylko to była próba gwałtu. Rydel musi dużo wypoczywać i prawdopodobnie będzie miała uraz do mężczyzn. Może nawet bać się was lub pańskich braci. Możecie ją zabrać dzisiaj do domu. Do widzenia.- Powiedziała i wyszła, a ja z Ratliffem poszliśmy po Rydel. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu…
                                                       ~~Oczami Emmy~~Kilka godzin później...
Przed chwilą chłopaki pojechali z Rydel do szpitala, a my siedzieliśmy w ciszy w salonie.
-Em? Możemy pogadać?- Odezwał się nagle Ross.
-Jasne.- Powiedziałam i poszliśmy do niego do pokoju. Zamknął za nami drzwi, podszedł do nie i złapał mnie za ręce.
-Słuchaj… Podobasz mi się… Wtedy jak zobaczyłem cię na plaży, taką bezbronną i zapłakaną czułem że muszę pogłębić naszą znajomość… Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia do póki nie zobaczyłem ciebie… Zakochałem się w tobie… Wiem że uważasz że to głupie bo mam dopiero 15 lat, ale taka prawda… Emmo czy zostaniesz moją dziewczyną?- Powiedział, a ja nie mogłam w to uwierzyć. Nie mogłam z siebie nic wydusić.
-Wiesz co? Zapomnij…- Powiedział i się ode mnie odsunął.
-Tak! Zostanę twoją dziewczyną.
-Naprawdę?!
-Tak.
-Tylko nie mówmy nic mojemu rodzeństwu…
-Dlaczego?
-Nie chcesz wiedzieć jak to jest…
-Haha… No dobra.
-Idziemy na dół? Bo zaczną jeszcze coś podejrzewać.
-Dobra.- Odparł i zeszliśmy na dół.
-Oglądacie z nami film?- Spytał Ryland.
-Okey.- Powiedzieliśmy i dosiedliśmy się do nich. Po skończonym filmie przyjechał Riker, Ell i Rydel. Rydel pociągnęła mnie za rękę bez słowa do swojego pokoju.
-I jak tam?- Spytałam.
-Oprócz tego że wszystko mnie boli i jestem na siebie zła… To dobrze.
-Czemu jesteś na sienie zła?
-Bo u lekarza Ellington chciał mnie przytulić, a ja go uderzyłam. Nie wiem dlaczego, ale bałam się go… Muszę go przeprosić.
-Ale najpierw doprowadzimy cię do ładu!- Powiedziałam i pociągnęłam ją do łazienki.
-Umyj się, a ja ci przyniosę jakąś piżamę. O i umyj włosy. Powiedziałam i wyszłam z łazienki.
Wybrałam jej taką piżamkę z polarkiem:

Weszłam do łazienki, dałam Rydel piżamę i zajęłam się jej włosami. Po skończonych męczarniach zmieniłam jej opatrunki.
-Skończone!
-Teraz ja idę na dół, a ty masz tu wczorajszą piżamę, ręcznik i się idź umyć.- Powiedziała i wyszła z pokoju, a ja wskoczyłam pod prysznic. Bolało mnie to że nie mogę jej powiedzieć że chodzę z Rossem…
                                                                          ~~Oczami Ella~~
Opowiedzieliśmy o wszystkim co się stało u lekarza chłopakom. Zauważyłem że Ross się dziwnie zachowuję… Musze z nim pogadać… Nagle do salonu weszła Rydel.
-Ell? Możemy pogadać?- Spytała, a ja się mocno zdziwiłem, ale poszedłem za nią do kuchni.
-Tak cię strasznie przepraszam… Naprawdę nie wiem co się wtedy ze mną stało… Ja cię bardzo przepraszam, ja nie chciałam cię wtedy uderzyć… Proszę cię nie bądź na mnie zły…- Mówiła i w końcu wybuchła płaczem. Ja ją rozumiałem i nie mogłem patrzeć jak cierpi. Przytuliłem ją szybko.
-Cii… Nie jestem na ciebie zły… Rozumiem tą sytuację… Nie płacz już…
-Dziękuję.
-Za co?
-Za to że przy mnie jesteś… Za wszystko…
-Nie ma sprawy, a teraz zmykaj spać bo musisz wypoczywać.- Powiedziałem, a Delly pobiegła na górę. Ja poszedłem do salonu.
-Ja już idę spać.- Oznajmiłem i poszedłem do siebie do pokoju.
                                                                   NOTKA!!!
Wiem że rozdział krótki, ale tak to jest jak się pisze pod wigilijnym stołem u dziadków. No cóż... Nie wiem kiedy będzie następny rozdział bo jadę do koleżanki, więc może być różnie.
 Proszę was o komentowanie. 
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ

2 komentarze:

  1. Łał zaskoczyłaś mnie! Mogłabym się spodziewać wszystkiego, ale nie tego, że ktoś będzie chciał zgwałcić Delly... Naprawdę pomysł nieziemski....
    Pozdrawiam cieplutko i szcześliwego nowego Roku! ♥
    http://immortal-two-souls.blogspot.com/
    http://never-without-you-r5.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Też Ci życzę szczęśliwego nowego roku!

      Usuń