niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 3
-Ktoś wie co mu się stało?- Spytała Rydel wchodząc do salonu, gdzie siedzieli chłopcy.
-Nie!- Krzyknęli jednocześnie.
-Idę z nim pogadać…-Odparła Rydel i skierowała się w stronę pokoju Rossa.
                                                            ~Oczami Rydel~
Poszłam do jego pokoju i zapukałam. Usłyszałam tylko ciche ,,Wejść’’. Weszłam do środka, a tam zobaczyłam płaczącego Rossa z głową w poduszce.
-Rossy… Co się stało?
-Nic.- Odburknął.
-Przecież widzę… Wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko… Nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic… Proszę powiedz…
-B-bo w-wczoraj byłem u Al-l-lis i-i się trochę pokłóciliśmy. Poszło o to że jakaś fanka powiedziała do mnie że mnie kocha. I wtedy Alis się na mnie obraziła… Dzisiaj poszedłem do niej ją przeprosić, a zastałem ją u niej w domu siedzącą w bieliźnie na jakimś facecie. Więc powiedziałem że z nami już koniec, a ona mi się z tego zaczęła tłumaczyć, ale ja już jej nie słuchałem… Przepraszam…- Powiedział i rozpłakał się już na dobre.
-Za co ty mnie przepraszasz Rossy?
-Za to że was nie słuchałem kiedy mówiliście że ona mnie wykorzystuje.
-Nie masz mnie za co przepraszać. Każdy człowiek popełnia błędy i to właśnie na nich się uczymy…- Powiedziałam i mocno przytuliłam brata.
-Dzięki Delly. Jesteś najlepszą siostrą na świecie. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił…- Powiedział i nagle do pokoju wpadł Ryland.
-Ross idziesz ze mną i z moimi kumplami na plażę bo chłopakom się nie chce iść, a Rydel mnie nie puści samego, zresztą tak jak i mama?
-Spoko.-Powiedział i pojechał z Ryry’m na plażę. Szczerze współczułam Rossowi bo jest taki kochany, a ta dziewczyna go bezczelnie zdradzała. Zeszłam na dół, a tam wszyscy już jedli śniadanie. Dołączyłam do nich i po chwili wszyscy mnie obrzucili pytaniami typu ,, Co z Rossem?’’.
-Ross odkrył że Alis go wykorzystywała, bo widział ją w bieliźnie całującą jakiegoś chłopaka i się Ross załamał.- Powiedziałam im w skrócie.
-Normalnie mamy w domu Kolumba!- Krzyknął Rocky, a reszta się tylko zaśmiała. Po śniadaniu rodzice pojechali na miasto, a my usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy ,,Kac Vegas’’.
                                                            ~Oczami Rossa~
Jak dojechaliśmy taksówką na plaże koledzy Ryland już tam czekali. Podczas jazdy taksówką opowiedziałem mu wszystko w skrócie co było z Alis. Po chwili rozłożyliśmy koce i postanowiliśmy pograć w siatkówkę. Właśnie serwowałem, okazało się że za mocno bo trafiło jakąś blondynkę Szybko do niej podbiegłem i zobaczyłem że płacze. Nie sądziłem że jestem aż tak silny żeby doprowadzić kogoś do płaczu.
-Tak cię strasznie przepraszam. Naprawdę nie wiedziałem że tak daleko zaserwuję… Nie płacz już proszę…-Zacząłem ją przepraszać i po chwili się już trochę uspokoiła.
-Aż tak cię boli?- Spytałem z troską, bo nie wiem dlaczego naprawdę się nią przejmowałem. Ta tylko pokręciła przecząco głową.
-To… Dlaczego płaczesz?- Spytałem nie rozumiejąc.
-Bo… Bo… Bo… Sam zobacz- Powiedziała i podała mi swój telefon była ta wyświetlona wiadomość od jakiegoś Jarka. Ale nic z tego nie rozumiałem.
-Ymm… Wiesz za bardzo nie wiem co to znaczy…
-No tak… Już ci to tłumaczę- Przetłumaczyła mi to.
-Co za świnia! Jak można tak traktować dziewczynę! O i witaj w klubie też się dzisiaj dowiedziałem że dziewczyna była ze mną tylko dla kasy…
-Współczuję… Jak masz na imię?- Ona serio mnie nie zna?! To w sumie jeszcze lepiej, niż jak by miała być moją fanką która by piszczała na mój widok. Oczywiście kocham swoje fanki za to jakie są, ale spodobała mi się i nie chcę żeby się czuła niezręcznie w moim towarzystwie jakby była moją fanką.
-Ross… A ty?
-Emma.
-Powiedz skąd pochodzisz, bo na pewno nie z Ameryki.
-Aż tak to widać?- Spytała przejęta.
-Nie, ale słychać.
-Pochodzę z Polski, a tam nie uczymy się Amerykańskiego tylko Angielskiego.
-Aha. Wiem że dziewczyny się o to nie pyta, ale ile masz lat jeśli można wiedzieć?
-15. A ty?
-Też.
-Wiesz ja już chyba pójdę do hotelu, bo przyjaciółka będzie się o mnie martwić…- Powiedziała smutno.
-To ja cię odprowadzę.
-Nie musisz jak nie chcesz…
-Ale ja chcę!
-Hahaha… No dobra. To chodź.- Powiedziała i podała mi rękę żebym mógł wstać.
-Yyyy… Poczekaj chwilkę zaraz wrócę tylko wezmę swoje rzeczy.- Powiedziałem. po czym pobiegłem po swoje rzeczy. Po 5 minutach poszliśmy już do jej hotelu.
                                                              ~Narrator~
Ross z Emmą szli ulicami, a tematów do rozmowy im nie brakowało. Po 30 minutach doszli do hotelu.
-To do zobaczenia!- Powiedziała Emma.
-Czekaj!- Krzyknął za nią Ross.
-Daj mi swój numer telefonu- Powiedział po chwili. A dziewczyna podała mu swój numer.
Po chwili weszła do środka, a na dworze rozpętała się straszna ulewa. Ross już przeszedł na drugą stronę ulicy. Emma gdy zobaczyła jak leje wybiegła na dwór.
-Ross! Chodź!- Krzyknęła, a chłopak zaraz był przy niej.
-Co tam chciałaś?
-Chodź bo zaraz się rozchorujesz!- Krzyknęła, po czym zaprowadziła chłopaka do swojego apartamentu.
                                                         ~Oczami Emmy~
Poszłam z Rossem do swojego apartamentu licząc w głębi duszy że nie będzie jej przyjaciółki bo zaraz zaczęło by się przesłuchanie. Weszłam do środka, a zaraz za mną Ross, nikogo na szczęście nie było.
-WOW!- Powiedział Ross zaraz o wejściu do apartamentu.
-Też była taka moja pierwsza reakcja. Hahah.
-Tooo… Jesteś tu na wakacjach z rodzicami?
-Co? Nie jestem tu z przyjaciółką, a to hotel mojej cioci i wujka.
-Aaa…
-Chcesz coś do jedzenia?
-Zależy co proponujesz?- Powiedział i poszedł za Emmą do kuchni.
-Hmm? Masz ochotę może na taco?
-Na taco zawsze i wszędzie- Zaśmiał się blondyn.
-To siadaj do stołu, zaraz podam.- Po jakichś 5 minutach taco było gotowe. Usiadłam razem z Rossem i zaczęliśmy jeść.
-Em ja już muszę wracać do domu bo mama do mnie cały czas wydzwania. Wpadniesz jutro do nas na obiad?
-Jeśli nie będę przeszkadzać to z chęcią.
-Oczywiście że nie będziesz. Wpadnę jutro po ciebie tak około 13. Dobrze?
-No pewnie. To do jutra!
-Do jutra!- Powiedział i wyszedł.
Zdziwiło mnie gdzie jest Magda bo było już po 19. Ale zaraz po tym weszła do domu Magda. Była przybita.
-Emma. Ja muszę wracać do domu bo mój brat miał wypadek i jest w szpitalu, więc rodzice powiedzieli że muszę wracać do Polski.
-C-co? Nie, ja nie chcę tu spędzać wakacji bez ciebie…
-Ems, poradzisz sobie, przecież we wrześniu się spotkamy.
-Ehh… Kiedy wylatujesz?
-Dzisiaj o 22:30 mam lot do Warszawy.-Powiedziała i spuściła głowę.

-To chodź pomogę ci się spakować- Powiedziałam i wtulone w siebie poszłyśmy spakować Magdę. Po 3 godzinach była gotowa. Mój wujek odwiózł ją na lotnisko, ale najpierw w hotelu pożegnałyśmy się. Oczywiście nie obyło się bez płaczu. Po tym wszystkim poszłam spać. Wstałam o 10:00. Szybko pobiegłam do kuchni zjeść śniadanie bo miał za 3 godziny przyjechać Ross, a ja nawet się nie ubrałam. Po skończonym śniadaniu pozmywałam po sobie i poszłam się ubrać. 
Postanowiłam że założę to:
Poszłam do łazienki, wzięłam  szybki prysznic i umyłam włosy. Po czym ubrałam się w uszykowane ciuchy i wysuszyłam sobie włosy. Po chwili było słychać dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a tam stał Ross.
-Wow! Ślicznie wyglądasz!- Powiedział, a ja się lekko zarumieniłam nawet nie wiem czemu.
-I nie kryj rumieńców bo do twarzy ci w nich- Powiedział i lekko uniósł mój podbródek, po czym uśmiechnął się do niej uśmiechnął.
-To… Idziemy?- Spytałam.
-Pewnie.- Powiedział i pociągnął mnie za rękę. Taksówką dojechaliśmy do jego domu po jakichś 20 minutach.
-Ale masz ogromny dom!
-Dzięki. Wiesz jak mieszka w nim 7 osób.
-Że ile?!
-No… 7.
-Oookey.- Po chwili weszliśmy do środka, a tam zobaczyłam 7 osób siedzących przy stole.
-Hej rodzinko! I Ell!- Krzyknął Ross na wejściu.
-Dzień dobry- Powiedziałam na wejściu.
-To jest Emma, a to jest Ryland, Rocky, Rydel, Ellington i Riker, a to moi rodzice.- Powiedział blondyn.
-Miło mi poznać nową dziewczynę Rossa. Mów mi Stormie.
-Ymmm… Mammy my nie jesteśmy razem to moja przyjaciółka którą poznałem na plaży.-Powiedział zakłopotany, a ja spaliłam buraka.
-To siadajcie już do obiadu.- Powiedziała Stormie i usiadła przy stole. Zaczęliśmy spożywać posiłek. Po obiedzie pomogłam Rydel sprzątać, bo jej rodzice pojechali na miasto coś załatwić, a chłopcy jak to chłopcy rozłożyli się na kanapie przed telewizorem. Szybko zaprzyjaźniłam się z Lynchami i zaproponowali mi żebym została u nich na noc, a ja się zgodziłam. W końcu Riker zaproponował abyśmy obejrzeli film. Wybraliśmy ,, Obecność’’. Zapowiada się ciekawy wieczór.

                                                                     NOTKA
I jak rozdział? Taki, taki... Nie umiem dobrać słów... Ehh... 
Z góry przepraszam za błędy ortograficzne. Teraz rozdziały będą się pojawiały częściej ze względu na to że jest wolne. I dodałam nową zakładkę Bohaterowie. :D

2 komentarze:

  1. Heeej! Rozdział wyszedł ci świetnie. Uwielbiam czytać blogi z Rossem w roli głównej. Mam do niego słabość... ;-; Ale zawsze denerwuje mnie, gdy na blogu jest tylko on, a inni z R5 wgl się nie pojawiają, dlatego ciesze się, że dodałaś coś z perspektywy Delly.
    Oczywiście nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów!
    Zajrzałam do zakładki bohaterowie... są strasznie podobni do bohatrów z bloga Julii ;o No, ale nic. Pozdrawiam cieplutko ;**
    immortal-two-souls.blogspot.com
    never-without-you-r5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Postaram się żeby Ross nie był w roli głównej, tylko żeby wszyscy byli w tym opowiadaniu równie ważni.

    OdpowiedzUsuń