zobaczyłam tam całą zapłakaną Magdę. Wzięłam ją za rękę i
zaprowadziłam do salonu żeby usiadła. Potem ją przytuliłam.
-Cii… Już dobrze… Spokojnie…- Próbowałam ją uspokoić. Jak
już się trochę uspokoiła spytałam się jej:
-Co się stało kochana?- Spytałam.
-B-bo szłam sobie przez park i zobaczyłam Maćka jak się
całuje z jakąś blondynką z naszej szkoły. Jak mnie zauważył powiedział że
jestem zwykłą szmatą która go śledzi, bo mu nie ufa i ze mną zerwał. Przez to
wszystko z całej siły go kopnęłam, a on mi dał z liścia w twarz i powiedział że
jak ja go śmie bić, więc nie chciałam się pokazywać w tym stanie rodzicom i
rodzeństwu, dlatego postanowiłam przyjść do ciebie…
-Już dobrze… Nie zasługiwał na ciebie, nigdy gościa nie
lubiłam… Chcesz coś do jedzenia?
-Nie, zanim wyszłam jadłam śniadanie… Spakowałaś się już?
-Nie. Zapomniałam o ty kompletnie…
-To chodź pomogę ci.-Powiedziała Magda i poszłyśmy razem na
górę do mojego pokoju. Po godzinach
byłam już spakowana.
-A ty się już spakowałaś?- Spytałam.
-Yyy… Nie. Wczoraj byłam za bardzo zmęczona żeby to zrobić.
-To teraz idziemy do ciebie!- Krzyknęłam i poszłyśmy z Magdą
do jej domu. Doszłyśmy w jakieś 15 minut, bo nie miałyśmy za daleko do siebie.
-Hej mamo! Hej tato! Hej Szymon! Hej Damian! Hej Kuba!-
Krzyknęła Magda wchodząc do domu. (Kuba jest 2 lata młodszy od Magdy, Damian jest 4 lata starszy, a Szymon 5 lat od niej starszy).
-Hej siostra!- Krzyknęli wszyscy chłopcy.
-Hej córciu. Dzwoniła do nas mama Emmy i powiedziała że lot
macie dzisiaj o 22:00, a w tej chwili jest… 19:00.- Odparła mama Magdy.
-Co już! To ile my u ciebie siedziałyśmy!?- Krzyknęła Magda
i złapała mnie za rękę i zaciągnęła na górę do jej pokoju. Spakowałyśmy wszystkie
rzeczy Magdy i po 2 godzinach pakowania pojechałyśmy od razu na lotnisko. Ustaliłam
z moim bratem że przywiezie mi moje walizki na lotnisko. Po jakichś 30 minutach
byłyśmy na miejscu. Pożegnałyśmy się z rodzicami i rodzeństwem. Zaraz po tym
weszłyśmy na pokład samolotu. Całą drogę spałam, lub słuchałam muzyki, tak samo
jak i Magda. Gdy doleciałyśmy na miejsce miałyśmy się zatrzymać u mojego wujka
i cioci w hotelu. Wysiadłyśmy z samolotu i poszłyśmy odebrać nasze bagaże.
Poszłyśmy w wyznaczone miejsce na lotnisku gdzie miałyśmy się spotkać z moją
ciocią i wujkiem. Widziałam ich tylko raz w życiu na swojej komunii i
wiedziałam że mają po 29 lat. Gdy doszliśmy na miejsce od razu moja ciocia
podbiegła do nas i nas przytuliła.
-Hej dziewczyny! Tak się cieszę że wreszcie cię widzę Emma! Ostatni
raz widziałam cię jak byłam na twojej komunii jakieś 7 lat temu! Jak ty
wyrosłaś!
-Cześć ciociu! Nawet nie wiesz jak się cieszę że cię widzę!
-A ty jesteś pewnie Magda?
- Tak proszę pani.
-O i nie mówcie mi ciociu, czy pani. Mówcie mi Amanda!
-Cześć dziewczynki!- Powiedział mój wujek podchodząc do nas.
Przywitaliśmy się z nim i pojechaliśmy czarnym cabrioletem do hotelu. Poszłyśmy
do naszego apartamentu i mnie zamurowało.
-WOW!- Jedyne co powiedziałyśmy.
Salon wyglądał tak:
Łazienka:
Jadalnia:
Nasz pokój:
Kuchnia:
-Podoba się?- Spytał się mój wujek.
-Tu jest pięknie!!!- Krzyknęłam.
-W życiu nie widziałam nic piękniejszego!!!- Krzyknęła
Magda.
-To my was zostawimy same- Powiedziała Amand i wyszła wraz z
Darkiem z naszego apartamentu. Rozpakowałyśmy się i postanowiłyśmy pójść na
plażę. Na miejsce dotarliśmy o 14:00. Rozłożyłyśmy koce i zaczęłyśmy się
opalać.
-Wiesz ja idę popływać. Idziesz ze mną?- Spytała Magda.
-Nie ja się jeszcze trochę poopalam.-Odparłam i próbowałam
zasnąć, ale przyszedł do mnie sms od Jarka (Jarek to mój chłopak), a treść jego
brzmiała tak:
~Sorry że ci to dopiero teraz mówię, ale zrywam z tobą. Tak
właściwie od początku naszej znajomości cię zdradzałem. Nie obraź się, ale
byłem z tobą tylko dla kasy. A teraz miłych wakacji życzę.~ Gdy to przeczytałam
łzy zaczęły mi lecieć strumieniami, ponieważ go kochałam. Nagle dostałam piłką
w głowę, ale i tak nie zwracałam na to uwagi i cały czas płakałam…
~~Rodzina Lynch~ Kilka godzin wcześniej
Riker, Ryland i Rockliff oglądali w telewizji jakiś mecz, a
Rydel robiła w kuchni z mamą śniadanie. Rydel miała ubrane jeansowe rurki,
różowe tutu, czarne conversy, białą bluzką z Hello Kitty i do tego różową
opaską z kokardą. Nagle do domu wpadł wściekły i zapłakany Ross, wbiegł na górę
i zamknął się u siebie w pokoju…
NOTKA
Hmm.. Rozdział na pewno dłuższy od poprzedniego. Jak zwykle do dupy... Postaram się aby następny rozdział był dłuższy. I dziękuję Rebece Black za skomentowanie mojego 1 rozdziału :D
Zacznę od końca.
OdpowiedzUsuńRossy, kochanie! Co się stało? Mi wszystko możesz powiedzieć.
Co mu jest? Czemu biedaczek płacze? Coś mu zrobiłaś? Hmmm?
Chłopaki to świnie xD Współczuję dziewczynom, ale na pewno wszystko się ułoży.
Gdzie znalazłaś takie cudowne pomieszczenia? Ale mi się podobają :3 Tak sobie wyobrażam mój dom xD
Nie masz za co dziękować ;) Czytam, więc komentuję.
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
xoxo
~Bekuś~
Wszystko wyjaśni się w następnym rozdziale.
UsuńA pomieszczenia są z jednego z hoteli w Chicago.