piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 2
zobaczyłam tam całą zapłakaną Magdę. Wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam do salonu żeby usiadła. Potem ją przytuliłam.
-Cii… Już dobrze… Spokojnie…- Próbowałam ją uspokoić. Jak już się trochę uspokoiła spytałam się jej:
-Co się stało kochana?- Spytałam.
-B-bo szłam sobie przez park i zobaczyłam Maćka jak się całuje z jakąś blondynką z naszej szkoły. Jak mnie zauważył powiedział że jestem zwykłą szmatą która go śledzi, bo mu nie ufa i ze mną zerwał. Przez to wszystko z całej siły go kopnęłam, a on mi dał z liścia w twarz i powiedział że jak ja go śmie bić, więc nie chciałam się pokazywać w tym stanie rodzicom i rodzeństwu, dlatego postanowiłam przyjść do ciebie…
-Już dobrze… Nie zasługiwał na ciebie, nigdy gościa nie lubiłam… Chcesz coś do jedzenia?
-Nie, zanim wyszłam jadłam śniadanie… Spakowałaś się już?
-Nie. Zapomniałam o ty kompletnie…
-To chodź pomogę ci.-Powiedziała Magda i poszłyśmy razem na górę do mojego pokoju. Po  godzinach byłam już spakowana.
-A ty się już spakowałaś?- Spytałam.
-Yyy… Nie. Wczoraj byłam za bardzo zmęczona żeby to zrobić.
-To teraz idziemy do ciebie!- Krzyknęłam i poszłyśmy z Magdą do jej domu. Doszłyśmy w jakieś 15 minut, bo nie miałyśmy za daleko do siebie.
-Hej mamo! Hej tato! Hej Szymon! Hej Damian! Hej Kuba!- Krzyknęła Magda wchodząc do domu. (Kuba jest 2 lata młodszy od Magdy, Damian jest 4 lata starszy, a Szymon 5 lat od niej starszy).
-Hej siostra!- Krzyknęli wszyscy chłopcy.
-Hej córciu. Dzwoniła do nas mama Emmy i powiedziała że lot macie dzisiaj o 22:00, a w tej chwili jest… 19:00.- Odparła mama Magdy.
-Co już! To ile my u ciebie siedziałyśmy!?- Krzyknęła Magda i złapała mnie za rękę i zaciągnęła na górę do jej pokoju. Spakowałyśmy wszystkie rzeczy Magdy i po 2 godzinach pakowania pojechałyśmy od razu na lotnisko. Ustaliłam z moim bratem że przywiezie mi moje walizki na lotnisko. Po jakichś 30 minutach byłyśmy na miejscu. Pożegnałyśmy się z rodzicami i rodzeństwem. Zaraz po tym weszłyśmy na pokład samolotu. Całą drogę spałam, lub słuchałam muzyki, tak samo jak i Magda. Gdy doleciałyśmy na miejsce miałyśmy się zatrzymać u mojego wujka i cioci w hotelu. Wysiadłyśmy z samolotu i poszłyśmy odebrać nasze bagaże. Poszłyśmy w wyznaczone miejsce na lotnisku gdzie miałyśmy się spotkać z moją ciocią i wujkiem. Widziałam ich tylko raz w życiu na swojej komunii i wiedziałam że mają po 29 lat. Gdy doszliśmy na miejsce od razu moja ciocia podbiegła do nas i nas przytuliła.
-Hej dziewczyny! Tak się cieszę że wreszcie cię widzę Emma! Ostatni raz widziałam cię jak byłam na twojej komunii jakieś 7 lat temu! Jak ty wyrosłaś!
-Cześć ciociu! Nawet nie wiesz jak się cieszę że cię widzę!
-A ty jesteś pewnie Magda?
- Tak proszę pani.
-O i nie mówcie mi ciociu, czy pani. Mówcie mi Amanda!
-Cześć dziewczynki!- Powiedział mój wujek podchodząc do nas. Przywitaliśmy się z nim i pojechaliśmy czarnym cabrioletem do hotelu. Poszłyśmy do naszego apartamentu i mnie zamurowało.
-WOW!- Jedyne co powiedziałyśmy.

Salon wyglądał tak:

Łazienka:


Jadalnia:


Nasz pokój:

Kuchnia:

-Podoba się?- Spytał się mój wujek.
-Tu jest pięknie!!!- Krzyknęłam.
-W życiu nie widziałam nic piękniejszego!!!- Krzyknęła Magda.
-To my was zostawimy same- Powiedziała Amand i wyszła wraz z Darkiem z naszego apartamentu. Rozpakowałyśmy się i postanowiłyśmy pójść na plażę. Na miejsce dotarliśmy o 14:00. Rozłożyłyśmy koce i zaczęłyśmy się opalać.
-Wiesz ja idę popływać. Idziesz ze mną?- Spytała Magda.
-Nie ja się jeszcze trochę poopalam.-Odparłam i próbowałam zasnąć, ale przyszedł do mnie sms od Jarka (Jarek to mój chłopak), a treść jego brzmiała tak:
~Sorry że ci to dopiero teraz mówię, ale zrywam z tobą. Tak właściwie od początku naszej znajomości cię zdradzałem. Nie obraź się, ale byłem z tobą tylko dla kasy. A teraz miłych wakacji życzę.~ Gdy to przeczytałam łzy zaczęły mi lecieć strumieniami, ponieważ go kochałam. Nagle dostałam piłką w głowę, ale i tak nie zwracałam na to uwagi i cały czas płakałam…

                                                          ~~Rodzina Lynch~ Kilka godzin wcześniej
Riker, Ryland i Rockliff oglądali w telewizji jakiś mecz, a Rydel robiła w kuchni z mamą śniadanie. Rydel miała ubrane jeansowe rurki, różowe tutu, czarne conversy, białą bluzką z Hello Kitty i do tego różową opaską z kokardą. Nagle do domu wpadł wściekły i zapłakany Ross, wbiegł na górę i zamknął się u siebie w pokoju…
                                                         
                                                                         NOTKA
Hmm.. Rozdział na pewno dłuższy od poprzedniego. Jak zwykle do dupy... Postaram się aby następny rozdział był dłuższy. I dziękuję Rebece Black za skomentowanie mojego 1 rozdziału :D

2 komentarze:

  1. Zacznę od końca.
    Rossy, kochanie! Co się stało? Mi wszystko możesz powiedzieć.
    Co mu jest? Czemu biedaczek płacze? Coś mu zrobiłaś? Hmmm?
    Chłopaki to świnie xD Współczuję dziewczynom, ale na pewno wszystko się ułoży.
    Gdzie znalazłaś takie cudowne pomieszczenia? Ale mi się podobają :3 Tak sobie wyobrażam mój dom xD
    Nie masz za co dziękować ;) Czytam, więc komentuję.
    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
    xoxo
    ~Bekuś~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wyjaśni się w następnym rozdziale.
      A pomieszczenia są z jednego z hoteli w Chicago.

      Usuń